Pali się las w powiatach wołomińskim i mińskim. Na miejscu pracuje już około 400 strażaków, zadysponowano też samoloty gaśnicze.
Burmistrz Stanisławowa Kinga Sosińska przekazała, że trwa ewakuacja wsi Ołdakowizna w powiecie mińskim. - Ewakuacją dowodzi policja. Przewozi mieszkańców w bezpieczne miejsce, do szkoły podstawowej w Stanisławowie - powiedziała.
Zapewniła, że osoby ewakuowane mogą liczyć na nocleg i ekwipunek oraz posiłek. - Mieszkańcy dostaną wszelkie wsparcie, które będzie potrzebne - zaznaczyła.
Mieszkańcom wsi rozdawane są maski, które mają chronić przed dymem.
"W związku z gaszeniem przez jednostki straży rozległego pożaru prosimy mieszkańców gm. Stanisławów o ograniczenie w najbliższych godzinach z korzystania wody wyłącznie do celów socjalnych" - poinformowano na forum mieszkańców gminy
Przygotowania szkoły w Stanisławowie
Przebieg ewakuacji mieszkańców reporter TVN24 Michał Gołębiowski relacjonował sprzed szkoły podstawowej w Stanisławowie. - Wcześniej, kiedy tu przyjechaliśmy, były tam trzy osoby. Teraz kolejne w ostatnich kilku minutach przyjechały - mówił.
O szczegóły akcji rozmawiał z dyrektorem placówki, który przekazał, że w szkole może zmieścić się nawet 500 osób. - Duża część osób udała się do rodzin - powiedział.
- W tej chwili mamy herbatę dla każdego, wodę mineralną, bo niektórzy wolą wodę. Tutaj sukcesywnie panowie przynoszą łóżka, które jak będą potrzebne, to rozłożymy - opisywał dyrektor.
Mieszkańcy Wólki Dąbrowickiej zostają
O sytuacji w swojej miejscowości opowiadała na antenie TVN24 Lidia Jankowska, sołtyska Wólki Dąbrowickiej. - W tej chwili nie dostajemy informacji o ewakuacji, wiatr skierował ogień w zupełnie inną stronę. Mieszkańcy jakieś zagrożenie odczuwają, bo to niedaleko nas, ale na chwilę obecną jest spokojnie – powiedziała.
- Jesteśmy na uboczu tego pożaru – dodała.
Gołębiowski relacjonował również sytuację w miejscowości Wólka Piecząca. - To kolejna miejscowość, która może być ewakuowana - przekazał. Jak opisał, w miejscowości panuje duże zadymienie, sąsiaduje ona z kompleksem leśnym. Nad drzewami unosi się łuna. Pożar rozprzestrzenia się w stronę południowo-wschodnią.
"Trzy dni temu spaliło się około hektara"
Przedstawiciele straży pożarnej nie mówią na razie o przyczynie wybuchu pożaru lasu. Nadleśniczy Piotr Serafin z Nadleśnictwa w Mińsku Mazowieckim nie wykluczył natomiast, że przyczyną pożaru lasu mogło być podpalenie. - Możemy sądzić, że to było podpalenie, zwłaszcza że trzy dni temu spaliło się około hektara [lasu - red]. W niedzielę również były pożary - powiedział na antenie TVN24. Jak zaznaczył, pożary o których wspomniał, miały znacznie mniejszą skalę i udało się je ugasić w zarodku.
Opowiedział również o początku pożaru, który wybuchł w czwartek. - Służby próbowały opanować pożar w zarodku. Niestety wiatr spowodował, że pożar przerzucił się na wierzchołki drzew. Wtedy zaczął bardzo szybko się rozprzestrzeniać w kierunku gruntów Lasów Państwowych - opisał. Jak dodał, w powiecie wołomińskim dużych opadów deszczu nie było od trzech miesięcy. - Dlatego ten pożar tak się rozprzestrzenił - wyjaśnił.