Nie pozwoliła odjechać pijanemu kierowcy, zabrała mu kluczyki i wezwała policję

Badanie alkomatem
Drift i jazda na jednym kole - nowe przepisy od 30 marca 2026 roku (wideo ilustracyjne)
Źródło zdj. gł.: Policja Mazowiecka
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wielokrotnie zjeżdżał autem na pobocze, aż w końcu wjechał do rowu. Kobieta, która była świadkiem zdarzenia, zabrała mężczyźnie kluczyki i wezwała policję. Badanie wykazało, że kierujący miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie i dożywotni zakaz prowadzenia.

W środę, 22 lipca, po godzinie 17 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Płońsku otrzymał zgłoszenie o samochodzie osobowym, który wjechał do przydrożnego rowu pomiędzy miejscowościami Młodochowo i Stare Gralewo. Z przekazanych informacji wynikało również, że kierowca może znajdować się pod wpływem alkoholu. Na miejsce skierowany został patrol z Komisariatu Policji w Raciążu.

Wyczuła od kierowcy alkohol, zabrała mu kluczyki

"Policjanci zastali zgłaszającą, która relacjonowała, że jadąc wraz z koleżanką drogą z Młodochowa do Starego Gralewa zauważyła samochód marki Seat. Pojazd poruszał się w sposób wskazujący, że kierujący może być nietrzeźwy. Auto wielokrotnie zjeżdżało na pobocze, kierowca nie był w stanie utrzymać prostego toru jazdy, aż w końcu wjechał do przydrożnego rowu, uderzył w drzewo i zatrzymał się częściowo na jezdni" - przekazała rzeczniczka płońskiej policji nadkomisarz Kinga Drężek-Zmysłowska.

Kobieta podeszła do pojazdu. Za kierownicą siedział mężczyzna, od którego wyraźnie było czuć alkohol. Oświadczył, że nie potrzebuje pomocy medycznej, a po chwili próbował wyjechać z rowu. Zgłaszająca zabrała mu kluczyki, uniemożliwiając dalszą jazdę i natychmiast powiadomiła policję. 

"Za kierownicą Seata siedział 36-letni mieszkaniec powiatu płockiego. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie ponad 2,5 promila alkoholu. Sprawdzenie w policyjnych systemach wykazało również, że mężczyzna posiada dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, orzeczony przez Sąd Rejonowy w Płońsku" - dodała rzeczniczka.

Jechał do sklepu

36-latek przyznał, że wcześniej pił alkohol. Policjantom powiedział, że wsiadł za kierownicę, "ponieważ chciał pojechać jeszcze do sklepu znajdującego się w pobliskiej miejscowości".

Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi. Samochód, którym kierował, został odholowany na parking strzeżony. "Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, którego dopuścił się w warunkach recydywy - pomimo obowiązującego go dożywotniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych i będąc wcześniej prawomocnie skazanym za takie przestępstwo" - poinformowała Drężek-Zmysłowska.

Wobec 36-latka prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu opuszczenia miejsca stałego pobytu oraz informowania organu dozorującego o zamierzonym wyjeździe z miejsca zamieszkania na okres powyżej siedmiu dni. Mężczyzna musi też informować o terminie powrotu, powstrzymać się od spożywania alkoholu i prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

"Pojazd nie został zabezpieczony z uwagi na znaczne uszkodzenia pokolizyjne. Za popełnione przestępstwo mężczyźnie grozi kara do 7,5 lat pozbawienia wolności. Sąd w takich przypadkach orzeka również obowiązkowe świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w wysokości od 10 do 60 tysięcy złotych, a jeśli pojazd stanowi wyłączną własność sprawcy, może także orzec jego przepadek" - przypomniała policjantka.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: