Zlecili raport o zabytkowym parku. "Z diagnozy wyjdzie, że potrzeba nam bloków"

Kamionkowskie Błonia Elekcyjne na Pradze Południe
Kamionkowskie Błonia Elekcyjne na Pradze Południe
Źródło wideo: Mateusz Mżyk, tvnwarszawa.pl
Źródło zdj. gł.: Mateusz Mżyk, tvnwarszawa.pl
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Mieszkańcy drżą o przyszłość Kamionkowskich Błoni Elekcyjnych. Po tym, jak dzielnica zapowiedziała, że chce je "zrewitalizować", obawiają się niszczenia zieleni i prób zawłaszczania jej na inne cele. Kierunek zmian w zabytkowym parku mają nakreślić specjaliści z zewnętrznej firmy.

W połowie sierpnia urzędnicy z Pragi Południe ogłosili przystąpienie do diagnozy Kamionkowskich Błoni Elekcyjnych. W XVI i XVII wieku wybierano tu polskich królów - Henryka Walezego i Augusta III Sasa. Obecnie to niemal 19 hektarów zabytkowych terenów rekreacyjnych, położonych między Aleją Waszyngtona, ulicą Stanisława Augusta i Parkiem Skaryszewskim. Są tu rozległe trawniki, zbiorniki wodne i miejsca bytowania wielu gatunków ptaków. Mieszkańcy Kamionka chętnie wybierają je jako miejsca spacerów i odpoczynku.

"Planujemy rewitalizację Kamionkowskich Błoni Elekcyjnych. Zanim powstanie koncepcja zmian, chcemy lepiej poznać sposób, w jaki park funkcjonuje" - poinformował Urząd Dzielnicy Praga Południe. "Poprzez diagnozę chcemy sprawdzić, jak z Błoni korzystają osoby w różnym wieku, co w tej przestrzeni działa dobrze, a co wymaga zmiany" - tłumaczą urzędnicy.

Zbadają, jak działa park

Diagnozę za 70 tysięcy złotych ma przygotować konsorcjum zewnętrznych podmiotów - pracownia architektoniczna JAZ+Architekci Fundacja ThinkTank Miasto. Ich przedstawiciele mają we wrześniu przyglądać się różnym częściom Błoni w dni powszednie i weekendy o różnych porach dnia. Mają sprawdzić stan i wyposażenie parku oraz to, gdzie i w jaki sposób korzystają z niego różne osoby.

W skład zespołu badawczego wejdą psychologowie społeczni, socjologowie, architekci krajobrazu, urbanista oraz specjalistka gospodarki przestrzennej.

Przeprowadzą oni spacery badawcze, inwentaryzację przestrzeni, obserwacje zachowań i aktywności oraz rozmowy z osobami korzystającymi w parku. Umowa przewiduje też pogłębione wywiady z przedstawicielami grup i instytucji związanych z tym terenem.

Później zespół zajmie się analizą zebranych informacji i przygotowaniem raportu. Ma on zawierać wnioski z diagnozy i wytyczne dla projektantów zmian w parku. - Zgodnie z zawartą umową przekazanie raportu ma nastąpić do 31 października, publikacja raportu nastąpi w listopadzie - zapowiada Andrzej Opala, rzecznik prasowy Urzędu Dzielnicy Praga Południe.

"Będzie kolejna betonoza i trochę trawnika"

Mieszkańcy Pragi Południe ze strachem przyjęli wiadomość o zamiarach "rewitalizacji" tego terenu. Pod postem urzędu w mediach społecznościowych pojawiło się niemal 200 komentarzy. Prawie wszystkie były krytyczne.

"Błonia funkcjonują bardzo dobrze - dzika przyroda dominuje i niech tak pozostanie. Nie widzę potrzeby wielkich zmian, a same badania i projekt będą kosztowały miliony, które można by wydać na zniszczoną i zamkniętą od kilku lat kładkę przy Jeziorku Kamionkowskim" - pisze jedna z komentujących.

Wśród głosów pojawiły się prośby i apele o pozostawienie tego miejsca w spokoju. Mieszkańcy obawiają się, że urzędnicy zrujnują dobrze funkcjonującą przestrzeń.

"Wszyscy dobrze wiemy, że 'rewitalizacja' w waszym wydaniu to będzie kolejna betonoza i trochę trawnika na trzy milimetry" - komentuje kolejna osoba. Inna zauważa, że "w Polsce każda rewitalizacja oznacza niszczenie przyrody".

Obawiają się, że park trafi w ręce deweloperów

Urzędnicy bronili swoich zamiarów, pisząc, że "ochrona wyjątkowego charakteru tego miejsca nie stoi w sprzeczności z jego rewitalizacją pod kątem zwiększenia (...) dostępności - na przykład dla osób starszych czy z niepełnosprawnościami".

Nie przekonało to jednak komentujących. Ich obawy dotyczą także wykluczenia mieszkańców z procesu planowania zmian w parku. Urząd zastrzegł w swoim komunikacie, że diagnoza nie jest równoznaczna z konsultacjami społecznymi i jednym z jej celów będzie określenie, czy są one w ogóle potrzebne.

Mieszkańcy martwią się też, że za hasłem rewitalizacja mogą kryć się inne ukryte zamiary urzędu. "Zdanie o 'zwiększeniu dostępności' odczytuję jako zakamuflowanie potrzeby poszerzenia ulicy Stanisława Augusta i zaadoptowanie fragmentów łąki na miejsca parkingowe albo wybudowaniu kolejnego osiedla" - stwierdził jeden z komentujących.

"Myślę, że z diagnozy wyjdzie, że potrzeba nam bloków" - dodaje inny.

Prascy urzędnicy zapewniają, że taki scenariusz nie będzie brany pod uwagę. - W świetle obowiązujących przepisów prawa i zarządzeń władz, mieszkańcy nie powinni niepokoić się o sprzedaż części terenu parku, jak również o zmianę sposobu jego użytkowania. Zależy nam na ochronie środowiska przyrodniczego terenu parku. Funkcje przyrodnicze są dla nas priorytetem - podkreśla Andrzej Opala.

Strach o ewentualne oddanie części parku deweloperom jest uzasadniony historią z przeszłości. Przed laty miasto sprzedało jedną z ponad dwuhektarowych działek prywatnemu inwestorowi. Stanowiła ona teren zielony i była w 80 procentach objęta ochroną konserwatorską.

Dziś stoi tam apartamentowiec. Znajduje się on przy ulicy Stanisława Augusta. Obecnie trwają prace nad projektem jej poszerzenia. W sieci pojawiła się petycja mieszkańców, którzy chcą zatrzymać tę inwestycję. Podpisało ją już prawie 1700 osób.

Twórcy petycji alarmują, że parkowy fragment ulicy Stanisława Augusta może zostać przekształcony z wąskiej drogi jednokierunkowej w ulicę dwukierunkową z chodnikami po obu stronach i dodatkowymi miejscami postojowymi. Jezdnia wraz z chodnikami ma zostać poszerzona z obecnych około 4,5 metra do 14 metrów. W tym celu konieczna będzie wycinka drzew i krzewów.

"Hasło rewitalizacja źle się kojarzy"

- Hasło rewitalizacja źle się kojarzy w Warszawie i mieszkańcy słusznie się obawiają, że może się wiązać z wycinkami albo zdegradowaniem przestrzeni zielonych, czego byśmy sobie nie życzyli. Mieszkańcy stanowczo wyrażają swoje zdanie, że Kamionkowskie Błonia Elekcyjne są pięknym parkiem i należy jak najmniej ingerować w jego dziką przyrodę - podkreśla dzielnicowy radny Robert Migas, reprezentujący stowarzyszenie Miasto Jest Nasze.

Jak dodaje, planowane zmiany powinny koncentrować się na odnowieniu zniszczonych elementów infrastruktury, jak alejki z połamanymi płytami chodnikowymi czy stare mostki. - Mieszkańcy zwracają też uwagę na brak publicznych toalet i oświetlenia. To obszary, w które należałoby inwestować, ale w mądry sposób - zastrzega.

Radny ocenia, że Kamionkowskie Błonia Elekcyjne powinny mieć swój własny parkowy regulamin. - Obecnie można tam robić praktycznie wszystko: grillować, latać dronem, jeździć na hulajnodze elektrycznej. Być może powinniśmy się umówić na konkretne zasady, określić jakiego rodzaju rozrywki są tu dopuszczalne. To najbardziej naturalny park na całej Pradze Południe. Ludzie przychodzą tu odpocząć w ciszy, a obok organizowane są imprezy masowe z głośną muzyką - zauważa.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: