O potrąceniu na parkingu w Prażmowie informowała w ubiegłym tygodniu piaseczyńska policja. Kierujący Fordem uderzył w pieszą idącą w kierunku zaparkowanych aut. Chwilę później wyminął leżącą na ziemi kobietę i odjechał.
Policjanci ustalili kierowcę na podstawie nagrań z monitoringu. Samochód prowadził 47-letni Jarosław L. W chwili zatrzymania mężczyzna był nietrzeźwy. Miał niemal dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Z systemów policji wynikało też, że miał już zakaz prowadzenia pojazdów.
Prażmów. Potrącił kobietę i odjechał, nie trafi do aresztu
Mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania wypadku oraz prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Został objęty policyjnym dozorem. Prokurator nałożył na niego obowiązek stawiennictwa w piaseczyńskiej komendzie trzy razy w tygodniu oraz zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i świadkami zdarzenia. Zobowiązał też podejrzanego do powstrzymania się od używania alkoholu.
Jak ustaliliśmy, policja chciała zastosowania wobec niego tymczasowego aresztu, ale prokurator odstąpił od kierowania wniosku do sądu. Zapytaliśmy o powody.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba wyjaśnia, że policja oparła swój wniosek na przesłance, która - zdaniem śledczych - nie zachodzi w tej sprawie.
Funkcjonariusze powołali się na paragraf 3 artykułu 258 Kodeksu postępowania karnego. Mówi on o wyjątkowym stosowaniu aresztu tymczasowego, gdy "zachodzi uzasadniona obawa, że oskarżony, któremu zarzucono popełnienie zbrodni lub umyślnego występku, popełni przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu lub bezpieczeństwu powszechnemu, zwłaszcza jeśli popełnieniem takiego przestępstwa groził".
Prokurator zaznacza, że czyny zarzucone kierowcy są wymierzone w "bezpieczeństwo w komunikacji". Tymczasem przywołany przez policję przepis "nie przewiduje możliwości stosowania tymczasowego aresztowania w przypadku uzasadnionej obawy popełnienia przestępstwa wymierzonego w to dobro prawne".
Prokuratura o postawie podejrzanego
- Uwzględniając, że podejrzany ma stałe miejsce zamieszkania, utrzymuje również stałe zatrudnienie, a z ustaleń postępowania nie wynika, by znał on świadków zdarzenia uznano, że zastosowane środki są odpowiednie, proporcjonalne do zagrożeń i zabezpieczą prawidłowy tok postępowania - informuje prokurator Skiba.
Dodaje, że prokurator uwzględnił także postawę kierowcy podczas przesłuchania. - Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, a przed prokuratorem złożył obszerne wyjaśnienia, odpowiadał na wszystkie zadane mu pytania. Nadto zadeklarował wolę dobrowolnego poddania się karze - wylicza rzecznik.
Zaznacza, że mężczyzna nie negował na żadnym etapie swojego sprawstwa i przyznał się również podczas pierwszego przesłuchania prowadzonego przez policję.
- Od wnioskowania o zastosowanie tymczasowego aresztowania odstąpiono również z tego względu, że izolacja penitencjarna na etapie postępowania przygotowawczego nie może stanowić antycypacji kary. Tymczasowe aresztowanie stosuje się wtedy, gdy jest to niezbędne dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, a nie dlatego, że czyn podejrzanego budzi społeczne potępienie - podkreśla prokurator Skiba.
Był skazany za jazdę pod wpływem alkoholu
Ustalenia prokuratury różnią się od policyjnych w kwestii sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Komenda Powiatowa Policji w Piasecznie podała w piątkowym komunikacie, że Jarosław L. był nim objęty i usłyszał zarzut jego naruszenia.
Z kolei prokurator Skiba informuje, że analiza danych z karty karnej Jarosława L. wskazuje, że zakaz nie obowiązywał już w chwili wjechania w pieszą. Mężczyzna był wcześniej skazany za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, ale skazanie za ten czyn uległo już zatarciu. - Okoliczność ta będzie jeszcze weryfikowana w oparciu o akta sądowe sprawy, w której zapadł przedmiotowy wyrok - zapowiada prokurator Skiba.