Informację o ponownym montażu urządzenia potwierdził nam rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Wojciech Król. Przed południem byliśmy na miejscu, czyli w Alejach Jerozolimskich na wysokości numeru 239, w pobliżu skrzyżowania z Ryżową, na pograniczu dzielnic Ursus i Włochy.
Osiem tysięcy zdjęć miesięcznie
- Montaż fotoradaru rozpoczął się przed godziną 10. Pracownicy mają za zadanie zainstalować i skalibrować urządzenie - przekazał Mateusz Mżyk, reporter tvnwarszawa.pl. Na widok fotoradaru żywo reagują kierowcy. - Niektórzy trąbią lub otwierają okna i krzyczą do monterów. Dzieje się tak za każdym razem, kiedy fotoradar wraca na swoje miejsce - zauważył Mżyk.
Te emocje związane są z faktem, że to najbardziej "zapracowany" i "dochodowy" fotoradar w mieście. W niespełna miesiąc od uruchomienia w połowie listopada 2024 roku urządzenie zarejestrowało blisko osiem tysięcy wykroczeń. W ciągu dwóch i pół miesiąca zarejestrowanych naruszeń było ponad 12,5 tysiąca.
Na tym odcinku Alej Jerozolimskich, zgodnie z przepisami, można poruszać się z prędkością maksymalnie 50 kilometrów na godzinę. Wielu kierujących nie stosuje się do tego ograniczenia. W związku ze swoją skutecznością fotoradar jest regularnie niszczony.
- To jest to samo urządzenie, zostało naprawione. Fotoradar będzie działał w ciągu kilku godzin, maksymalnie dobę po zakończeniu testów - powiedział nam we wtorek przed godziną 12 Wojciech Król.
Niszczony siekierą, oblewany farbą
Ostatni raz do dewastacji doszło w marcu. Urządzenie miało rozbite: obudowę, szybę osłaniającą obiektyw i radar prędkości. Wyglądało, jakby ktoś uderzał w nie czymś twardym lub obrzucił je kamieniami. Nie pomogła nawet zainstalowana nad fotoradarem kamera monitoringu, która miała odstraszać wandali. W kwietniu urządzenie zdjęto, a mocowanie owinięto czarną folią.
Nie był to pierwszy raz, kiedy ktoś obrał fotoradar za cel ataku. Pierwszy raz został zniszczony w lutym zeszłego roku, niespełna trzy miesiące po instalacji. Straty oszacowano wówczas na około 50 tysięcy złotych. Po kilku tygodniach naprawy urządzenie przywrócono do działania. Po niespełna dobie znów zostało zniszczone.
Zdarzenie nagrała wówczas kamera zamontowana w przejeżdżającym Alejami Jerozolimskimi samochodzie. Na nagraniu widać osobę, która uderza w żółtą obudowę narzędziem przypominającym siekierę.
Po naprawie, która została wyceniona na kilkadziesiąt tysięcy złotych, policjanci odebrali kolejne zgłoszenie. Tym razem fotoradar został oblany farbą. Przywrócenie go do pełnej gotowości zajęło dwa dni.
Sprawcy pozostali bezkarni
Wcześniejsze dewastacje pozostawały bezkarne, czy udało się namierzyć sprawcę tej ostatniej zapytaliśmy w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa III. Jej oficer prasowa aspirant Małgorzata Gębczyńska, powiedziała nam, że prowadzono trzy postępowania dotyczące uszkodzenia fotoradaru.
- Pierwsze zostało złożone w lutym 2025 roku, drugie w kwietniu tego samego roku i trzecie w styczniu 2026 roku. Wszystkie z postępowań zostały umorzone z uwagi na niewykrycie sprawców - przyznała aspirant Gębczyńska.
Zastrzegła przy tym, że umorzenie nie "nie oznacza zakończenia prowadzenia czynności przez policjantów". - Zarówno patrole mundurowe, jak i policjanci operacyjni, pracują i prowadzą czynności zmierzające do wykrycia sprawców tych uszkodzeń i pociągnięcia ich do odpowiedzialności karnej - zapewniła policjantka.
Przypomniała, że za zniszczenie mienia grozi kara do pięciu lat więzienia.