- Sąd Rejonowy w Mławie w pełni przychylił się do wniosku Prokuratury Okręgowej w Płocku i utrzymał tymczasowe aresztowanie wobec podejrzanego o zbrodnię zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem Bartosza G. - przekazał w czwartek wieczorem po posiedzeniu aresztowym prok. Marcin Bagiński.
Tłumaczył, że sąd "utrzymał w mocy pierwotny 30-dniowy areszt". O zastosowaniu takiego środka zapobiegawczego zdecydował już 1 maja. Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, po sprowadzeniu podejrzanego do Polski, sąd orzekał o utrzymaniu albo uchyleniu aresztu.
Jak wyjaśnił prok. Bagiński, 30 dni aresztu należy liczyć od 23 grudnia, czyli dnia "kiedy Bartosz G. przebywa na terenie Polski". - Nie wykluczamy złożenia wniosku o przedłużenie tymczasowego aresztowania. Taki wniosek jest niemal pewny - dodał.
"Nie odpowiadał na pytania prokuratora i sądu"
Prok. Bagiński przekazał też, że podejrzany nie przyznał się do zarzucanego mu czynu oraz nie odpowiadał na pytania prokuratora i sądu. Poinformował, że 17-latek został przewieziony "do jednostki penitencjarnej, zgodnie z rejonizacją właściwą dla Prokuratury Okręgowej w Płocku", ale nie podał której konkretnie.
Pytany o kolejne kroki prokuratury, prok. Bagiński wskazał, że będzie ona dalej zbierać dowody, których nie mogła zgromadzić, kiedy G. nie było w Polsce. - Dzisiaj zostały pobrane od niego próbki materiału biologicznego, co pozwoli nam wywołać pełną opinię z zakresu genetyki sądowej - zaznaczył.
"Odyseja" Bartosza G. zakończona
- Zakończyła się ta "odyseja" Bartosza G., grecko-polska można powiedzieć - przekazał na wcześniejszym briefingu Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku. Jak dodał, podejrzany od momentu jego zatrzymania do powrotu do Rzeczpospolitej Polskiej przebywał w Grecji ponad 200 dni. - Polska policja stanęła oczywiście na wysokości zadania. W przeciągu czterech dni od powiadomienia strony polskiej o prawomocnej decyzji zezwalającej na wydanie podejrzanego stronie polskiej, policja zorganizowała szybki, bezpieczny i skuteczny transport tego mężczyzny - mówił prokurator.
Jak dodał, samolot z podejrzanym lądował na krakowskich Balicach 23 grudnia, w godzinach wieczornych. Następnie był on umieszczony w dwóch jednostkach penitencjarnych na terenie kraju. Finalnie w Boże Narodzenie stanął przed obliczem prokuratora.
Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem
- Prokurator prowadząca postępowanie przedstawiła nieznacznie zmodyfikowany zarzut temu podejrzanemu o popełnienie zbrodni zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Kwalifikacja prawna oczywiście pozostaje bez zmian - poinformował Maliszewski.
Jak wskazał, mowa o artykule 148 paragraf 2 punkt 1 Kodeksu karnego.
Art. 148. [Zabójstwo] § 1. Kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności. § 2. Kto zabija człowieka: 1) ze szczególnym okrucieństwem, 2) w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem, 3) w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, 4) z użyciem materiałów wybuchowych, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 15 albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.Kodeks karny
Prokurator zapewnił też, że wcześniej G. miał umożliwiony "niezakłócony i swobodny" kontakt z obrońcami. - Po przedstawieniu zarzutów przesłuchano podejrzanego. Nie przyznał się on do popełnienia zarzuconego mu czynu i skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy składania wyjaśnień - przekazał Maliszewski. Prokurator zaznaczył, że to wszystko, co może ujawnić na tym etapie postępowania.
Maliszewski zapewniał też, że w trakcie pobytu Bartosza G. w Grecji, śledczy przez cały czas sukcesywnie gromadzili dowody w tej sprawie. To doprowadziło z kolei do nieznacznego zmodyfikowania opisu czynu. Nie zdradził jednak w tej sprawie szczegółów. Do tej pory przesłuchano świadków i wydano opinię kilkunastu biegłych, które jeszcze mogą być uzupełniane.
Wyszła z domu na spotkanie z kolegą
Do tragedii doszło wiosną. 23 kwietnia Maja wyszła z domu, by spotkać się z Bartoszem G. Oboje znali się od dłuższego czasu. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że pomiędzy nastolatkami było napięcie, a Maja podejrzewała tego dnia, że może dojść do kłótni. Jednak o rok starszy od Mai Bartosz miał zaciągnąć 16-latkę na teren należącej do jego rodziny stolarni i tam brutalnie ją zabić.
Następnego dnia rodzina dziewczyny zawiadomiła policję o jej zaginięciu. Ciało Mai po tygodniu znaleziono w zaroślach - w innym miejscu niż to, w którym miało dojść do zabójstwa. Doprowadził do niego policyjny pies. Wstępnie ustalono, że bezpośrednią przyczyną śmierci nastolatki były ciosy zadane w głowę tępym narzędziem.
Śledczym w wytypowaniu podejrzanego pomogły nagrania z monitoringu miejskiego i prywatnego. Jedna z kamer miała zarejestrować moment zabójstwa.
2 maja Prokuratura Okręgowa w Płocku podała, że w śledztwie dotyczącym śmierci nastolatki wydano postanowienie o zaocznym przedstawieniu zarzutu zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem Bartoszowi G. Za taki czyn 17-latkowi grozi od 15 do 30 lat więzienia (zgodnie z przepisami, wobec nieletniego nie może być orzekane dożywocie). Śledczy twierdzą, że mają niezbite dowody na to, że to właśnie on stoi za zabójstwem Mai.
Ekstradycja z Grecji
Na początku maja Bartosz G. został zatrzymany w hotelu w miejscowości Katerini w Grecji, gdzie przebywał na szkolnym wyjeździe związanym z wymianą uczniów. Pod koniec maja grecki sąd zdecydował o wykonaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) wobec 17-latka.
G. odwołał się od decyzji o ekstradycji. Tłumaczył, że w Polsce boi się o swoje bezpieczeństwo i otrzymuje groźby ze strony otoczenia. Grecki sąd odrzucił odwołanie i wydał decyzję o przekazaniu go polskim służbom.
We wtorek policja informowała o transporcie G. do Polski.
ZOBACZ TAKŻE: Matka podejrzanego o zabicie 16-letniej Mai staje przed sądem za hejt
W październiku ulicami Mławy przeszedł Marsz Białych Aniołów. Uczestnicy zgromadzenia upamiętnili 16-letnią Maję oraz wyrazili sprzeciw wobec agresji. Trasa przemarszu była symboliczna, miała blisko trzy kilometry i prowadziła z centrum Mławy na obrzeża miasta, gdzie doszło do zbrodni.
Autorka/Autor: katke, sz/ tam/lulu
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24