- W zoo mamy sześć misiów. Trzy mieszkają w ogrodzie, trzy na wybiegu przy trasie W-Z – opowiada Andrzej Kruszewicz, dyrektor ogrodu. – Te z wybiegu przy trasie drzemią sobie spokojnie w chłodnym bunkrze, ale trudno powiedzieć, żeby zapadały w ciężki zimowy sen. Natomiast niedźwiedzie z ogrodu nie śpią w ogóle – dodaje.
Powód? Trzy misie, które żyją wewnątrz ogrodu, przyjechały z Julinka. Zanim trafiły do zoo, mieszkały w okropnych warunkach. – Całe życie spędziły za kratkami, nie spały nigdy. Dopiero u nas uczą się normalnego, swobodnego życia – opowiada Kruszewicz.
Dlatego pracownicy zoo szykują się na styczeń, żeby... utulić miśki do snu.
Jak uśpić niedźwiedzia?
Zadanie wydaje się być proste. Wystarczy niedźwiedzie porządnie nakarmić, zapewnić chłodne miejsce i igliwie. Ważne jest też, żeby ich często nie odwiedzać. – Ograniczamy wtedy wizyty do jednej dziennie – mówi dyrektor.
Okazuje się jednak, że to nie zawsze wystarcza. – Misie z Pragi przebudzają się za każdym razem, jak ktoś do nich wchodzi. Te z ogrodu nawet nie próbowały zasnąć. Spróbujemy po Nowym Roku. Nakarmimy je, zapewnimy wszystko, czego potrzebują, i zobaczymy, czy to się uda – zapewnia Kruszewicz.
Zima w zoo
Śnieg i mróz odstraszają zwiedzających, ale w zoo życie nadal się toczy. Zwierzęta nie próżnują. – Nasi rezydenci z Ameryki Południowej mają właśnie okres godowy. Możliwe, że niedługo w zoo pojawią się nowi mieszkańcy – zapowiada tajemniczo dyrektor. Ale nie zdradza nic więcej. Wszystko dlatego, że w zoo panuje przesąd: nie mówi się o maluchach, które mają przyjść na świat. Żeby nie zapeszyć.
Stołeczne miśki leczą się z bezsenności
Anna Kucmanroody
Źródło zdjęcia głównego: | ASInfo, onet.pl, tvn24.pl