Powstanie Warszawskie

Powstanie Warszawskie

- Odszedł człowiek, który uważał, że pamięć jest ważna, ale też ważne są następne pokolenia - tak zmarłego w piątek generała Zbigniewa Ścibora-Rylskiego wspominał w "Faktach po Faktach" dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski.

Dzisiejsze pokolenia zawdzięczają to, gdzie dzisiaj są i jak mogą kształtować swoją rzeczywistość, pokoleniom, które były przed nami - mówił premier Mateusz Morawiecki w czasie obchodów 74. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Zapowiedział zwiększenie funduszy na wsparcie między innymi dla żyjących powstańców i żołnierzy walk o niepodległość.

W wieku 93 lat zmarł honorowy prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej ppłk. Stanisław Oleksiak. W czasie wojny był partyzantem 77. pułku piechoty AK, później wieloletnim więźniem politycznym w PRL. Jak poinformował wnuk ppłk. Oleksiaka, Mateusz A. Jakubowski, zmarł on w środę w nocy w otoczeniu najbliższych.

Ruszyli do walki, nie mając nawet ukończonych 18 lat. - Myślałam o tym, że już nie będę chodzić na komplety, tylko nauczę się dobrze strzelać, rzucać granatem - wspomina moment wybuchu Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska. W specjalnym wydaniu "Faktów po Faktach" troje powstańców opowie o swoich wspomnieniach sprzed 73 lat. Czym jest dla nich ojczyzna, patriotyzm, przyjaźń i pamięć? Zapraszamy do TVN24 i TVN24 BiS we wtorek o godzinie 19.25.

- Był zawsze Apel Poległych i Apel Poległych ma być dalej, a nie Apel Pamięci i wplątywanie innych osób - mówił w programie "Wstajesz i wiesz" w TVN24 dr Andrzej Wiczyński, pseudonim "Antek", podchorąży dowodzący plutonem Szarych Szeregów w Powstaniu Warszawskim. Odniósł się w ten sposób do kontrowersji wokół obchodów rocznicy wybuchu Powstania.

Z badań przeprowadzonych przez Muzeum Powstania Warszawskiego wynika, że tylko co drugi berlińczyk (54,9 proc.) wie o powstaniu warszawskim. Jednocześnie trzy czwarte (74,8 proc.) deklaruje poszerzenie wiedzy dzięki zorganizowanej w Berlinie wystawie - informuje Muzeum.

"Zdecydowałem się pokazać film na Stadionie Narodowym, by Powstańcy zobaczyli 'Miasto 44' jako pierwsi" - oświadczył Jan Komasa w dzień po internetowej burzy, jaką wywołał jego wpis na Facebooku. Informował w nim, że pokazana 30 lipca wersja filmu nie była finalną, a nieprzychylnych krytyków nazwał "miśkami".