Skrzywdził ją duchowny, ale zapłacił zakon. Sąd Najwyższy sprawdzi, czy słusznie

Poznań

Sąd Najwyższy zajmie się sprawą milionowego zadośćuczynienia dla ofiary księdzatvn24
wideo 2/2

Towarzystwo Chrystusowe zapłaciło milion złotych zadośćuczynienia na rzecz kobiety gwałconej w dzieciństwie przez księdza. Ale sądowa batalia wcale się nie skończyła. Pełnomocnik zgromadzenia złożył skargę kasacyjną, a Sąd Najwyższy właśnie przyjął ją do rozpoznania.

To nie zgromadzenie, a były już ksiądz powinien zapłacić milionowe odszkodowanie swojej ofierze - tak uważa Towarzystwo Chrystusowe.

Zasądzony milion dla gwałconej przez duchownego kobiety wypłacili, bo to nakazywał wyrok. Ale odpowiedzialni się nie czują. Dlatego złożyli skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

- Sąd Najwyższy zdecydował, że skarga kasacyjna w tej sprawie zostanie przyjęta do rozpoznania. To oznacza, że doszło do takiej wstępnej kontroli wniosku i zakończyła się ona pomyślnie z punktu widzenia autora skargi - mówi TVN24 Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego.

Teraz sąd jeszcze raz dokładnie przyjrzy się wnioskowi i podejmie ostateczna decyzję w tej głośnej sprawie.

- Termin rozprawy nie jest jeszcze znany, ale biorąc pod uwagę liczbę spraw w wydziale czekających na rozpoznanie, plan sesji na najbliższe miesiące oraz to, że sąd rozpoznaje sprawy według kolejności wpływu, należy się spodziewać, że skarga trafi na rozprawę raczej w przyszłym roku - dodał Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN.

Co może zrobić Sąd Najwyższy?

Może uchylić wyrok sądu niższej instancji. Wówczas sprawa byłaby rozpatrywana ponownie. Ale Sąd Najwyższy może też odrzucić skargę kasacyjną i utrzymać wyrok z ubiegłego roku.

Zapłacili, ale wnieśli kasację

W październiku zeszłego roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy orzeczenie sądu I instancji, w odniesieniu do renty i kwoty zadośćuczynienia na rzecz kobiety gwałconej w dzieciństwie przez księdza Romana B. Sąd pierwszej instancji zasądził na rzecz kobiety milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę. Sprawa duchownego wyszła na jaw w 2017 r. Ks. Roman B. w trakcie posługi w jednej z miejscowości w woj. zachodniopomorskim molestował seksualnie 13-letnią dziewczynkę. Według mediów miał ją podstępnie wywieźć od rodziców, przez kilkanaście miesięcy więzić i gwałcić. W jego komputerze śledczy mieli znaleźć także treści pedofilskie i korespondencję z innymi dziećmi. Mężczyznę aresztowano w 2008 r.

Precedensowa sprawa

Poza sprawą karną poszkodowana kobieta wytoczyła proces także Towarzystwu Chrystusowemu dla Polonii Zagranicznej, do którego należał ksiądz Roman B. Sąd Okręgowy w Poznaniu, w styczniu 2018 r., zasądził na rzecz kobiety 1 milion złotych zadośćuczynienia i 800 zł miesięcznie dożywotniej renty od zgromadzenia. W uzasadnieniu wyroku, do którego dotarła wówczas "Gazeta Wyborcza", sąd stwierdził m.in., że Roman B. "wykorzystał swoją pozycję zawodową jako ksiądz" - poznał dziewczynkę na lekcji religii, zapraszał na plebanię, czyli do "miejsca służbowego". - Gdyby nie uczył religii, gdyby nie był księdzem, to do jego spotkania z pokrzywdzoną w ogóle by nie doszło. Gdyby nie wykorzystał swojej funkcji księdza do zdobycia zaufania pokrzywdzonej, szkoda nie zostałaby wyrządzona - podkreślał sąd. Pełnomocnik Towarzystwa Chrystusowego mec. Krzysztof Wyrwa mówił mediom po ogłoszeniu orzeczenia II instancji, że "ofiary mają słuszne prawo, żeby dochodzić swoich roszczeń, a sądy są od tego, żeby te procesy rozstrzygać". - Wydaje mi się, że ten wyrok, tak jak każdy wyrok, który jest w jakiejś formie pierwszym, czy precedensowym, może stanowić dla innych wskazówkę. Ale tłumaczę po raz kolejny: nie jest to rozstrzygnięcie. Myślę, że to rozstrzygnięcie końcowe nastąpi na skutek wniesienia skarg kasacyjnych przez strony do Sądu Najwyższego i to Sąd Najwyższy rozwieje wątpliwości w tym zakresie" - dodawał Wyrwa. Pełnomocnik poszkodowanej kobiety adw. Jarosław Głuchowski mówił wtedy dziennikarzom, że "mamy tu do czynienia ze skrzywdzonym, kilkunastoletnim dzieckiem, które dziś ma raptem dwadzieścia kilka lat". Adwokat wskazywał, że stan pokrzywdzonej kobiety nadal jest zły; wymaga ona stałej opieki, także wsparcia psychologa - zapewne do końca życia. Strona powodowa nie złożyła kasacji.

Krzysztof Wyrwa o odszkodowaniu (wideo archiwalne) TVN24 Poznań

W zeszłym roku informowano, że Towarzystwo Chrystusowe wykonało prawomocny wyrok poznańskiego sądu i wypłaciło ofierze księdza 1 mln zł zadośćuczynienia. - Sąd wydał prawomocny wyrok i trzeba się do niego stosować. Zarówno odszkodowanie, jak i zaległa renta z odsetkami zostały już przelane - mówił wtedy mec. Wyrwa.

Złagodzony wyrok

W 2009 roku ksiądz Roman B. został skazany w procesie karnym na osiem lat więzienia. Obrońcy odwołali się od decyzji sądu i sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia. W sądzie Roman B. miał przyznać się do kilkudziesięciu przestępstw seksualnych, ale zaprzeczał biciu ofiary i planowaniu działań z góry. Sąd podjął wówczas decyzję o zmniejszeniu kary do 4,5 roku leczenia psychiatrycznego na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym.

W 2010 r. wyrok został złagodzony o pół roku. Ksiądz wyszedł na wolność dwa lata później. Administracyjny proces karny ks. Romana B. zakończył się jego wydaleniem ze stanu duchownego. Roman B. nie jest już także członkiem zgromadzenia Towarzystwa Chrystusowego.

Rozmowa Moniki Olejnik z ofiarą księdza pedofila:

Katarzyna wywalczyła odszkodowanie od zakonu. Cała rozmowa w "Kropce nad i"tvn24

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: aa/ ks / Źródło: PAP/TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24