Z GPS-em wjechał w las

 
Korzystać z GPS też trzeba potrafić...
Źródło zdj. gł.: sxc.hu
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Kolejny przypadek bezgranicznego zaufania do GPS: kierowca jadący z Tczewa do Słupska, wylądował w lesie pod Bytowem. Nie jest to wymarzony parking, zwłaszcza gdy wiezie się krew do szpitala.

O tym kierowcy z pewnością można powiedzieć, że bardziej chybił niż trafił. Jak informuje "Głos Pomorza", wczoraj wieczorem pewien kierowca przewoził z Tczewa do Słupska krew. GPS zawiódł go wieczorową porą do lasu w Zbysławiu pod Bytowem (woj. pomorskie).

- Kierowca do końca ufał GPS-owi, no i zakopał się na grząskiej leśnej drodze – powiedział dziennikowi oficer z bytowskiej straży pożarnej. – Wezwał nas na pomoc. Trochę czasu minęło, zanim go znaleźliśmy i wyciągnęliśmy. Mam nadzieję, że już bez przeszkód i bez GPS-u dotarł do celu - mówi oficer dyżurny bytowskiej straży pożarnej.

Jeden w jeziorze, inny na schodach

To nie jedyny przypadek bezgranicznego zaufania kierowców do GPS. W październiku ubiegłego roku kierowca transportowego mercedesa wjechał na Opolszczyźnie dobre kilkanaście metrów w głąb jeziora, zanim zorientował się, że nawigacja płata mu figla.

Pecha miał również mieszkaniec północy Włoch, który z nawigatorem samochodowym GPS jechał na spotkanie swojej klasy z okazji 40-lecia matury. Nieoczekiwanie wylądował autem na… stromych schodach osiedla w Trieście.

Źródło: "Głos Pomorza", tvn24.pl

Czytaj także: