Sąd cywilny a wybór prezes Przyłębskiej. Sprawę rozpatrzy TK

TVN24

Prawidłowość wyboru Julii Przyłębskiej na prezesa TK budzi wątpliwości (mat. wideo "Czarno na Białym" z dn. 01.03.2017 r.)tvn24
wideo 2/36

11 września Trybunał Konstytucyjny zbada, czy sąd w trybie cywilnym może weryfikować powołanie prezesa TK. Wnioskodawcy - posłowie PiS chcą uznania, że jest to niekonstytucyjne. 12 września Sąd Najwyższy ma w tym trybie badać "umocowanie" Julii Przyłębskiej jako prezesa TK.

W czwartek na stronach TK podano, że 11 września Trybunał Konstytucyjny rozpatrzy ten wniosek posłów PiS. Pięcioosobowemu składowi TK ma przewodniczyć Grzegorz Jędrejek, sprawozdawcą ma być Zbigniew Jędrzejewski, a członkami składu - Leon Kieres, Michał Warciński i Andrzej Zielonacki.

"Istotą wniosku jest zbadanie przez TK przepisów Kodeksu postępowania cywilnego, na których podstawie sądy cywilne roszczą sobie prawo do badania decyzji związanych z powołaniem przez pana prezydenta Andrzeja Dudę prezesa TK" - mówił o złożonym w TK 5 lipca bieżącego roku wniosku Arkadiusz Mularczyk (PiS). Zdaniem posłów władza sądownicza nie ma prawa badania legalności prawidłowości powołania prezesa Trybunału przez prezydenta.

W lutym bieżącego roku Sąd Apelacyjny w Warszawie, na kanwie wniosku byłego prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego, zadał Sądowi Najwyższemu pytanie prawne w sprawie "umocowania" sędzi Przyłębskiej jako prezesa TK oraz problemu, czy tę kwestię może oceniać sąd powszechny. Sąd Apelacyjny wskazał m.in., że w grudniu 2016 r. nie została podjęta przewidziana w przepisach uchwała Zgromadzenia Ogólnego TK, przedstawiająca prezydentowi kandydatów na stanowisko prezesa. SN ma zbadać to pytanie 12 września br.

"Trybunał Konstytucyjny ze zdziwieniem przyjmuje fakt, że sąd cywilny prowadzi sprawę z powództwa osoby nieposiadającej żadnej legitymacji procesowej do zajmowania się problemem funkcjonowania TK, a taką osobą jest były już prezes TK" - komentował wtedy sprawę Trybunał.

"Kompetencja prezydenta ma charakter prerogatywy"

Posłowie PiS wnoszą, by Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjne zapisy Kodeksu postępowania cywilnego w zakresie, w jakim pozwalają na ocenę prawidłowości procesu wyboru prezesa TK. Zdaniem wnioskodawców ustawodawca świadomie nie przewidział odpowiedniego ich stosowania do zagadnień dotyczących organizacji TK, w tym powoływania prezesa. Umożliwienie badania przez sądy kwestii konstytucyjnych na podstawie Kodeksu prawa cywilnego godzi w konstytucyjną zasadę podziału i równowagi władzy, a także wykracza poza kompetencje sądów - napisano we wniosku. Według niego Kpc narusza przepisy konstytucyjne także w zakresie, w jakim pozwala na badanie prawidłowości aktu urzędowego prezydenta RP. Wniosek podkreśla, że z konstytucyjnej zasady podziału władz wynika norma, zgodnie z którą władza sądownicza nie może sobie uzurpować kompetencji przynależnych władzy wykonawczej, w tym prezydentowi RP. Przypominając, że zgodnie z konstytucją prezesa i wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego powołuje prezydent, spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne TK, podkreślono, że ta kompetencja ma charakter prerogatywy i stanowi realizację konstytucyjnej kompetencji głowy państwa.

"Prezydent RP musi wykonać tę prerogatywę zgodnie z przepisami prawa, a więc musi powołać organ spośród kandydatów przedstawionych mu przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Nie jest przy tym związany instrukcjami tego Zgromadzenia" - dodano. Wskazano też, że prezydent nie musi kierować się żadnymi kryteriami przy dokonywaniu wyboru prezesa spośród przedstawionych mu osób. "Nie jest w szczególności związany liczbą otrzymanych głosów przez kandydatów lub sugestiami innych organów państwowych" - podkreślono.

Pozew złożony przez Rzeplińskiego

Jeszcze jako prezes TK, Rzepliński wniósł w 2016 r. o udzielenie przez sąd, w myśl prawa cywilnego, tzw. zabezpieczenia pozwu poprzez nakazanie sędziom wybranym przez Sejm w grudniu 2015 r. (Mariuszowi Muszyńskiemu, Henrykowi Ciochowi i Lechowi Morawskiemu) powstrzymania się od orzekania w TK - do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia zapowiadanego pozwu Rzeplińskiego wobec tych sędziów oraz wobec prezydenta RP o stwierdzenie nieważności lub ustalenie nieistnienia oświadczenia o złożeniu przez nich ślubowania przed prezydentem.

Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił wniosek, wskazując na niedopuszczalność drogi sądowej. Rzepliński złożył zażalenie do SA. Zadał on z urzędu pytanie prawne SN, wskazując, że nie została podjęta przewidziana w przepisach uchwała ZO TK, przedstawiająca prezydentowi kandydatów na stanowisko prezesa, a w zgromadzeniu z 20 grudnia 2016 r. nie uczestniczyli wszyscy sędziowie TK, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta (nie brał w nim udziału sędzia Stanisław Rymar). Ponadto - jak zaznaczył SA - w ZO uczestniczyły oraz oddały głos osoby, które zostały wybrane przez Sejm VIII kadencji na "obsadzone stanowiska" w TK - Muszyński, Cioch i Morawski. "Nie uczestniczyły w tym zgromadzeniu osoby wybrane wcześniej przez Sejm VII kadencji na stanowiska sędziów TK, czyli Andrzej Jakubecki, Roman Hauser i Krzysztof Ślebzak" - podkreślił SA i dodał, że wybór tych osób na sędziów TK został "kilkakrotnie, chociaż pośrednio, potwierdzony w orzecznictwie TK". Jak zaznaczył ponadto SA, ZO nie zostało zwołane przez wiceprezesa TK i przeprowadzone pod jego przewodnictwem, lecz przez sędziego, któremu prezydent powierzył obowiązki.

"Trybunał ufa, że Sąd Najwyższy przerwie te działania"

Rozpatrując niedawno cywilną sprawę, wytoczoną przez osobę prywatną prezesowi TK o odszkodowanie, sędzia Wojciech Łączewski zawiesił proces, powołując się na pytanie prawne do SN. Jak podawał sąd, nie podważał on wyboru Przyłębskiej na prezesa TK, ale uznał, że od odpowiedzi SN może zależeć sprawa, którą prowadzi. TK oświadczył wtedy, że poza jurysdykcją sądu cywilnego, a nawet całego sądownictwa powszechnego, są sprawy dotyczące wyboru prezesa TK i możliwość oceny działania prezydenta RP w tym zakresie. "Tego rodzaju aktywność sądu cywilnego wpisuje się w dostrzegane ostatnio publicznie, niebezpieczne dla państwa prawa, próby przekraczania konstytucyjnych i ustawowych kompetencji przez pracowników wymiaru sprawiedliwości. Trybunał ufa, że Sąd Najwyższy przerwie te działania" - dodano. Przypominano też, że w 2008 r. SN wypowiedział się, że sądy cywilne w ramach procesu cywilnego nie mają prawa do badania aktów powołań przedstawicieli różnego rodzaju urzędów państwowych.

Sędzia zawiesił proces wytoczony Trybunałowi Konstytucyjnemu. Czeka na rozstrzygnięcie w sprawie wyboru prezesFakty TVN

Autor: tmw/sk / Źródło: PAP

Raporty: