Posłowie chcą uciec do samorządu

 
Kłopotek i Girzyński chcą porzucić Wiejską dla samorządu
Źródło zdj. gł.: TVN24
Brudziński, Kłopotek, Sekuła, Wikiński – wielu znanych posłów chce walczyć o prezydentury miast. Mają dość Wiejskiej, gdzie są jedynie - jak mówią - maszynką do głosowania dla swoich partii. W samorządzie mogą natomiast liczyć na realną władzę - pisze "Rzeczpospolita".

Jak pisze gazeta, Joachim Brudziński z PiS chce wystartować w 2010 r. w wyborach na prezydenta w Szczecinie, jego partyjny kolega Zbigniew Girzyński - w Toruniu, Mirosław Sekuła z PO – w Zabrzu, zaś Paweł Raś - w Krakowie.

- Bycie prezydentem miasta o takim potencjale, położonego w tak ważnym i ciekawym miejscu byłoby dla mnie ogromnie satysfakcjonujące. Nie miałbym problemów, żeby dla tej funkcji zrezygnować z parlamentu - przyznaje Brudziński. I dodaje: - Władztwo bezpośrednie w polskich samorządach jest bardzo duże, większe niż w innych krajach o bardziej rozwiniętych demokracjach.

Prestiż posła upadł, a samorząd Polacy cenią. Zgodnie z zasadą: koszula bliższa ciału Eugeniusz Kłopotek z PSL

Podobnego zdania jest Marek Wikiński z SLD, który chciałby zostać prezydentem Radomia. – Prezydent ma większą moc sprawczą niż poseł w Sejmie – tłumaczy "RZ".

Jak maszynki

W Sejmie - jak twierdzą posłowie - takiej władzy nie ma. Powód? Ich zdaniem, przy Wiejskiej są często tylko maszynką do głosowania. Poza tym, za sprawą kolejnych afer tracą na popularności w społeczeństwie.

– Prestiż posła upadł, a samorząd Polacy cenią. Zgodnie z zasadą: koszula bliższa ciału – mówi Eugeniusz Kłopotek z PSL, który chce startować w Bydgoszczy.

Posłowie liczą, że praca w samorządzie wzmocni ich partyjne zaplecze. I że za kilka lat będą mogli wrócić do wielkiej polityki – już z mocniejszą pozycją.

W takiej sytuacji są parlamentarzyści, którzy zajmują dalsze miejsca w Sejmie i bardzo rzadko pojawiają się w mediach. O porzuceniu ław poselskich dla kariery w samorządzie myślą Marzena Drab z PiS, która chce walczyć o stanowisko w swoim rodzinnym Grudziądzu i jej partyjny kolega Łukasz Zbonikowski, wymieniany jako kandydat na prezydenta Włocławka.

– To nowa i ciekawa sytuacja. Nie pamiętam, by posłowie rezygnowali z Sejmu na rzecz samorządów – komentuje plany parlamentarzystów Jacek Kucharczyk, prezes Instytutu Spraw Publicznych.

Źródło: Rzeczpospolita

Czytaj także: