Płk Przybył się zgłosi, Rada zareaguje

 
Zalewski o sprawie Przybyła: Moja wyobraźnia doznała wstrząsu
Źródło zdj. gł.: TVN24
Jeśli prokurator Mikołaj Przybył zawiadomi Krajową Radę Prokuratury, że jego niezależność została naruszona, to rada się tym zajmie - zapowiedział w RMF FM jej przewodniczący Edward Zalewski.

Zalewski przypomniał, że Krajowa Rada Prokuratury jest powołana przede wszystkim do strzeżenia niezależności prokuratora i "może reagować wtedy, jeżeli będą jasne, oczywiste przesłanki, iż niezależność prokuratora została naruszona".

- Tu jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że pan prokurator Przybył przeżył i jego obrażenia nie są poważne, w związku z tym tak, to w jego rękach będzie teraz decydujący sposób postępowania w tej sprawie. Jeśli pan prokurator zawiadomi Krajową Radę Prokuratury, iż jego niezależność została naruszona, jeżeli postępowanie wyjaśniające w tej sprawie będzie wskazywało, iż jest wysokie prawdopodobieństwo, że niezależność prokuratora była naruszana, to w takim wypadku - w mojej ocenie - Krajowa Rada Prokuratury musi realizować swoje ustawowe obowiązki - powiedział Zalewski.

"Desperacki krok nie do końca zrozumiały"

Szef KRP nie ukrywa, iż jest zdziwiony, że Przybył się postrzelił. - Na tyle, na ile ja znam pana prokuratora, to jest to prokurator z krwi i kości - bardzo ambitny, oddany swojej pracy, ale też trzeba pamiętać, że jest to oficer Wojska Polskiego, człowiek twardy. Ten jego desperacki krok nie jest dla mnie do końca zrozumiały - powiedział Zalewski.

I dodał: - Nie sądzę - ale to jest tylko moje przypuszczenie - żeby sytuacja z żądaniem treści SMS-ów była tą sytuacją, która popchnęłaby pana prokuratora do aż tak desperackiego kroku (cywilni śledczy analizując pracę wojskowych prokuratorów z Poznania, którzy pracowali z Przybyłem nad postępowaniem ws. wycieku ze śledztwa smoleńskiego, uznali, że wojskowi bezprawnie chcieli sięgnąć po billingi i smsy dziennikarzy - red.).

Ja nie rozumiem tych emocji. Nawet w sytuacji, gdyby stwierdził sąd, że pan prokurator popełnił błąd przy sporządzeniu postanowień, że brak było podstawy prawnej do żądania treści SMS-ów, a w mojej ocenie - niestety był to błąd pana prokuratora - to prokuratorzy muszą być przygotowani na to, że w swojej pracy zawodowej będą osiągać nie tylko sukcesy, ale także błędy i muszą być odporni na tego typu sytuacje Przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury Edward Zalewski

Zalewski podkreślił, że prokuratorzy muszą być w swojej pracy odporni i przygotowani na różnego rodzaju sytuacje. - Nawet, gdyby sąd stwierdził, że prokurator popełnił błąd przy sporządzeniu postanowień, że brak było podstawy prawnej do żądania treści SMS-ów, a mojej ocenie - niestety był to błąd pana prokuratora - to prokuratorzy muszą być przygotowani na to, że w swojej pracy zawodowej będą osiągać nie tylko sukcesy, ale także błędy i muszą być odporni na tego typu sytuacje - powiedział Zalewski.

Zaznaczył jednocześnie, że wysłuchał oświadczenia Przybyła, jakie wydał przed kamerami w poniedziałek (w przerwie konferencji postrzelił się) i nie wszystko jest dla niego jasne.

- Podane przez niego wątki są niepokojące - podkreślił szef KRP. - O wiele bardziej istotne dla mnie niż cała sytuacja związana z SMS-ami są tutaj kwestie, które pan prokurator podnosił - o wpływach przestępczości zorganizowanej czy próbie wpływu przestępczości zorganizowanej na prokuraturę, o ograniczeniu jego niezależności. To są wątki, które powinny być sprawnie, szybko i do samego końca wyjaśnione w postępowaniu - ocenił Zalewski.

"Moja wyobraźnia doznała wstrząsu"

Zalewski nie chciał się wypowiadać w sprawie konfliktu między cywilnymi a wojskowymi prokuratorami (chodzi m.in. o spór wokół pomysłu likwidacji Prokuratury Wojskowej).

Przyznał, jednak, że jest zaskoczony, iż Andrzej Seremet i gen. Krzysztof Parulski odnieśli się do sprawy Przybyła na dwóch różnych konferencjach prasowych.

- Moja wyobraźnia wczoraj doznała dużego wstrząsu. To jest nie do pomyślenia, żeby prokurator generalny występował na jednej konferencji prasowej, a chwilę później na drugiej konferencji prasowej występował jego zastępca - naczelny prokurator wojskowy. Tutaj chyba naprawdę zabrakło synchronizacji działań - stwierdził Zalewski.

Źródło: RMF FM

Czytaj także: