Bielan stwierdził, że czym innym jest sytuacja, w której PO robi kampanię wyborczą jako partia polityczna, a czym innym jest angażowanie do tego premier i Rady Ministrów, co wiąże się z ogromnymi kosztami.
- Wiemy, że jeden dzień podróży pociągiem to czasem nawet 100 tys. zł, bo za panią premier musi latać samolot. Wiemy, że z panią premier jeździ pani, która trzyma jej torebkę w pociągu, a teraz dowiadujemy się, że jeżdżą też meble - powiedział Bielan.
Dodał, że wyjazdowe posiedzenia to także duże przedsięwzięcie logistyczne, wiążące się m.in. z odpowiednim przygotowaniem sali posiedzeń, gdyż obrady rządu są tajne.
- Jest to robione tylko po to, aby Ewa Kopacz co dwa tygodnie mogła się pojawić w jakimś regionie i niczym święty Mikołaj otworzyć worek i coś obiecać - powiedział Bielan.
W jego opinii, wyjazdowe posiedzenia rządu premier Ewa Kopacz to nic innego, jak kampania wyborcza.
- Nawet Edward Gierek, ojciec pomysłu wizyt gospodarczych nie wpadł na taki pomysł, żeby całą Radę Ministrów zabierać co dwa tygodnie do jakiegoś regionu w Polsce - powiedział Bielan.
Do tej pory odbyły się trzy wyjazdowe posiedzenia rządu: w Katowicach, Łodzi oraz we Wrocławiu.
Autor: MAC/tr / Źródło: tvn24
Źródło zdjęcia głównego: tvn24