Kultura i styl

"Mówimy, że kiedyś literatura była wielka, a teraz jest tyle byle czego. To nie jest prawda"

Kultura i styl

tvn24Gościem "Xięgarni" był Jacek Dehnel

"Młodszy księgowy" to najnowszy zbiór felietonów Jacka Dehnela. - Nie wypada wchodzić z taką książką o książkach bez takiego zastrzeżenia, że jestem początkujący - tak sam autor tłumaczył w programie "Xięgarnia" w TVN24 zagadkowy tytuł swojej nowej pozycji.

W wydanym ostatnio "Młodszym księgowym" Dehnel częściej gani niż chwali, bo - jak wyjaśnia - krytyka jest ciekawsza niż głaskanie.

"Bardziej czytelnik niż krytyk"

O sobie autor "Lali" mówi - "bardziej czytelnik niż krytyk literacki". - Krytyk literacki z prawdziwego zdarzenia to całodobowa praca - przekonuje. Jego zdaniem, osoba tak się tytułująca powinna "trzymać rękę na pulsie" m.in. literatury węgierskiej czy rumuńskiej, bo musi wiedzieć, co się dzieje, jakie są prądy w literaturze światowej. Sam - jak przyznaje - pogodził się już z tą świadomością, że nie przeczyta wszystkiego, co jest obecnei wydawane na świecie. Jak jednak zauważa, "od czasów Leibniza nikt nie przeczytał wszystkiego".

- W dzisiejszych czasach jedna z oznak dojrzewania to świadomość, że nie przeczyta się wszystkiego czy nie będzie się we wszystkich miejscach, gdzie chciałoby się być - mówi pisarz.

Literatura wielka i "miałkie byle co"

Zdaniem Dehnela, w każdej epoce były książki wielkie, które potem przetrwały próbę czasu, ale były też takie, co "przepadły na zawsze".

- Mówimy, że kiedyś literatura była wielka, a teraz to jest tyle tego miałkiego byle czego. To nie jest prawda - mówi prozaik i poeta młodego pokolenia.

- Zawsze wydawano ogromną ilość literatury bardzo złej, nudnej. Tylko po prostu nikt o tym teraz nie pamięta. Te książki przepadły na zawsze - twierdzi Denhel.

Książka czy tablet?

Epokę tabletów Dehnel określa jako "czasy dyskrecji czytelniczej", w których nie można podejrzeć, co kto czyta. - Przydałoby się to w czasach jakiejś strasznej cenzury - zauważa ze śmiechem.

Choć docenia niewątpliwe korzyści płynące z używania tabletu jako prywatnego księgozbioru (zwłaszcza w podróży), sam Dehnel jest wiernym obrońcą papierowych wydań książek. Jak przyznaje, lubi gromadzić - nie tylko ulubione lektury - ale w ogóle rozmaite przedmioty.

Jak uzasadnia, konkretne egzemplarze książek mają swoje tożsamości. Autor "Lali" zwraca uwagę na fakt, że w czytanych książkach często można trafić na ślady, znaki czy notatki na marginesach pozostawione przez poprzednich czytelników.

- Może to być włos, zasuszony listek, jakaś plama. I te plamy też są różnorodne - w zależności od osoby, która czytała daną książkę - opowiada pisarz.

Pisze, tłumaczy i maluje

Jacek Dehnel zasłynął jako prozaik, dzięki takim książkom, jak: "Lala" (2006), "Rynek w Smyrnie" (2007) czy "Saturn. Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya" (2011).

Wydał też tomiki poetyckie, m.in. "Brzytwa okamgnienia" (2007), "Ekran kontrolny" (2009), "Rubryki strat i zysków" (2011).

Tłumaczył m.in. utwory Philipa Larkina, Kārlisa Vērdiņša i Edmunda White'a.

Dehnel zajmuje się też malarstwem.

Nowości i klasyka

W programie prezentowane są nowości na rynku książki, a także pozycje z kanonu literatury światowej.

Tym razem Michał Komar zachęcał do odświeżenia lektury Mickiewiczowskiego "Pana Tadeusza", a kolejny felietonista - Michał Rusinek - przedstawił najnowszą pozycję Henryka Markiewicza "Skrzydlate słowa" - o cytatach, które oderwały się od dzieł i ich autorów i na stałe weszły do naszej kultury.

Znani i lubiani

A o czytanych przez siebie ostatnio lekturach - jak co tydzień - opowiedzieli znani i lubiani.

Aktor Paweł Królikowski przyznał, że obecnie czyta równolegle biografie dwojga aktorów - Stanisława Mikulskiego i Haliny Mikołajskiej. - To zapis tego samego czasu, rzeczywistości artystycznej Polski, widzianej oczami dwóch różnych osób. Te same lata opisywane są jakby to się działo w zupełnie innym miejscu i czasie - opowiada Królikowski.

Z kolei piłkarz Tomasz Iwan przyznaje się do słuchania głównie audiobooków. Jego ostatnią lekturą jest "Pięćdziesiąt twarzy Greya" E.L Jamesa. Jak tłumaczy, chciał sprawdzić, czy rzeczywiście jest to książka tylko dla kobiet i "ciężko to przechodzi".

Autor: MON\mtom / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości