Rodzina nie mogła zabrać kota do autobusu, więc porzucili go na dworcu

TVN24

Brytyjczyk zaadoptowany przez prezydenta WrocławiaPolbus PKS
wideo 2/3

Czteroosobowa rodzina porzuciła na wrocławskim dworcu autobusowym pięknego, zadbanego kota rasy brytyjskiej. Zostawili go na pastwę losu, kiedy okazało się, że nie mogą wnieść zwierzaka na pokład. Dorodny samiec zdążył już skraść serca internautów, ale też prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka, który przygarnie go do swojego gabinetu.

W nocy z czwartku na piątek rodzina cudzoziemców (dwoje dorosłych, chłopiec i dziewczynka) zamierzała udać się w podróż autobusem z Wrocławia do Pragi. Razem z nimi pojechać miał ich pupil - roczny kocur rasy brytyjskiej.

Po godzinie 2 w nocy cała rodzina zeszła na podziemne perony dworca autobusowego. Głowa rodziny niosła kota w specjalnym transporterze. Jednak kiedy kierowca autokaru zobaczył, że pasażerowie chcą wnieść na pokład zwierzę, zabronił im.

- W regulaminie przewoźnika jest zapis informujący o zakazie przewożenia zwierząt. Mężczyzna odszedł od autokaru, wjechał na ruchomymi schodami na półpiętro i tam zostawił transporter, po czym ruszył z rodziną w podróż. Bez kota - mówi Krzysztof Balawejder, prezes zarządu Polbus-PKS.

Zdrowy i zadbany

Porzucone zwierzę znalazł ochroniarz dworca. Pan Józef zaniósł kota do działu księgowości. Możemy tylko się domyślać, że tam zachwytom nad jego urodą nie było końca.

Stamtąd brytyjczyk trafił do weterynarza, gdzie został przebadany. Roczny, 4,5 kg, bez chipa, niekastrowany. I co najważniejsze - zdrowy. Acz trochę speszony i zestresowany. Trudno się dziwić, skoro dopiero co został pozostawiony przez właścicieli na pastwę losu.

Cały i zdrowy, trafił tymczasowo w ręce pani księgowej z Polbusu. Tylko na weekend. Później kot zagrzeje miejsce w pewnym gabinecie. Nie byle jakim. Prezydenckim.

"Wydarzyło się coś, co nigdy nie powinno było się wydarzyć"

- Po tym jak opublikowałem informację o kocie na facebooku, jako pierwsza zadzwoniła do nas asystentka pana prezydenta Jacka Sutryka. Przekazała, że prezydent chciałby zaadoptować zwierzę, pytała czy jest taka możliwość - informuje Krzysztof Balawejder.

Nikt nie widział przeciwwskazań. Sprawę szybko sfinalizowano, a dumny nowy właściciel nie omieszkał pochwalić się swoim nowym kompanem w mediach społecznościowych.

Historia brytyjczyka z dworca poruszyła internautów. Teraz mają szansę wraz z prezydentem Wrocławia wybrać imię dla kota. To jak: Wrocek, Ołtaszyn, czy Borek?

Głosowanie trwa do niedzieli. Natomiast wrocławski urząd miasta stwierdził, że do poniedziałku kocura nie pokaże. Dlaczego? Jacek Sutryk przebywa obecnie w Kijowie. Mieszkańcom chce przedstawić się razem ze zwierzakiem, na wspólnej konferencji. Dostojny kocur u boku prezydenta.

Kot został porzucony na dworcu autobusowym we Wrocławiu:

Mapa Targeo

Autor: ib / Źródło: TVN24 Wrocław

Źródło zdjęcia głównego: Polbus PKS