Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o zarzutach dla dwóch mężczyzn w związku ze sprawą śmierci trzech starszych kobiet. 43-letni Polak usłyszał pięć zarzutów, w tym trzech zabójstw. 33-letni Ukrainiec miał natomiast brać udział w jednym zabójstwie, odpowie też za paserstwo. W czwartek sąd zdecydował o zastosowaniu wobec nich tymczasowych aresztów.
- Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia uwzględnił wnioski skierowane przez prokuraturę okręgową i zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy wobec dwóch podejrzanych o zabójstwa staruszek na terenie Warszawie - poinformował w czwartek w południe rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.
Prokurator poinformował również, że podejrzani przyznali się do popełnienia wszystkich zarzucanych im czynów, jednak ich zeznania znacznie się różnią
"Są zbrodnie, będzie kara"
Wcześniej, podczas konferencji zwołanej w środę wieczorem, rzecznik przedstawił oficjalne ustalenia śledczych. - Na tym etapie możemy powiedzieć, że mamy do czynienia ze sprawą dwóch współczesnych Rodionów Raskolnikowych. Mamy do czynienia z zabójstwami staruszek dokonanymi w wyniku motywacji znanej z powieści Fiodora Dostojewskiego (chodzi o zbrodnię z bardzo niskich pobudek, w tym przypadku rabunek - red.). Są zbrodnie, będzie kara - powiedział Skiba. Jak dodał, po przenalizowaniu materiału dowodowego postawiono zarzuty obu podejrzanym.
"Punktem wyjścia było to, co się wydarzyło na Ursynowie"
O szczegółach sprawy opowiedział rzecznik Komendy Stołecznej Policji młodszy inspektor Robert Szumiata. - Mając na uwadze charakter tych zdarzeń, brutalność działania sprawców oraz to, kim były ofiary, priorytetem dla stołecznych policjantów i prokuratury było jak najszybsze ustalenie, kto stoi za tymi morderstwami - podkreślił policjant.
Rzecznik przyznał, że zaangażowane siły i środki oraz determinacja policjantów doprowadziły do tego, że dwie osoby podejrzane zostały zatrzymane. - Punktem wyjścia było to, co się wydarzyło na Ursynowie, na ulicy Wąwozowej. To tam, tuż po północy, pracownik banku Millennium otrzymał telefon od starszej kobiety, która poprosiła go o zmianę dostępu haseł do jej konta. Nagle ta rozmowa została przerwana. Ta informacja z centrum powiadomienia ratunkowego trafiła natychmiast do policjantów. Policjanci błyskawicznie pojawili się na miejscu wraz z synem ofiary, aby otworzyć drzwi. Wszystko wskazywało na to, że drzwi są zamknięte od środka - opisał. Jak dodał, policjanci zostali zmuszeni do wejścia siłowego. W tym czasie prokuratorka, która była na dole z policjantami, zauważyła mężczyznę, który ukrył się na balkonie, próbował uciec. Został zatrzymany.
Policjant dodał, że po wejściu do mieszkania funkcjonariusze zastali leżącą na podłodze kobietę bez oznak życia. Nie udało się jej uratować.
Zatrzymania podejrzanych, przedmioty z miejsc zbrodni
- Przy mężczyźnie znaleźliśmy wiele przedmiotów, które wskazywały na to, że dokonał rabunku. Były to biżuteria i stare monety - wymienił Szumiata. Wskazał, że zatrzymany to obywatel Polski i ma 43 lata. - Kolejnym punktem zwrotnym w tej sprawie było zatrzymanie obywatela Ukrainy, 33-latka. On został zatrzymany w mieszkaniu na warszawskim Bródnie - powiedział dalej rzecznik. Tam również policjanci musieli wejść siłowo. Mężczyzna zabarykadował się w lokalu.
Rzecznik podał, że u 33-latka znaleziono rzeczy, które doprowadziły policjantów do wcześniejszych zbrodni, czyli na ulicę Franciszkańską i na ulicę Księcia Trojdena. - Okazało się, że ci mężczyźni mają związek z tymi dwoma śmierciami kobiet - przyznał. I zaznaczył: - Wiemy, że kierowali się bardzo niskimi pobudkami i motywem tego, co robili, był rabunek. Skradli wiele przedmiotów, policjanci wiele z nich odzyskali. W tej chwili śledztwo trwa.
Wiemy, że ofiary najprawdopodobniej znały swoich oprawców i dlatego zostali wpuszczeni. Wybierali te kobiety po to, żeby sobie ułatwić sposób popełnienia przestępstwa. Wiedzieli, że nie będą musieli się włamywać, że będzie to wszystko odbywało się po cichu.młodszy inspektor Robert Szumiata, rzecznik stołecznej policji
Polak był wielokrotnie karany i poszukiwany listem gończym, zaś obywatel Ukrainy na terenie Polski nie był dotychczas karany. Obaj zajmowali się drobnymi naprawami, w tym hydrauliką i w ten sposób mieli poznać swoje ofiary.
Mężczyznom ogłoszono różne zarzuty
- Mamy do czynienia na tym etapie ze stwierdzonymi trzema zgonami w wyniku działania osób trzecich, czyli zabójstwami - potwierdził prokurator Skiba. - Mężczyznom ogłoszono różne zarzuty. Pierwszy z nich, obywatel Polski, jest podejrzany o pięć przestępstw. W zakresie pierwszego zdarzenia przy ulicy Franciszkańskiej zarzucono mu popełnienie zabójstwa kwalifikowanego w związku z dokonaniem rozboju i tego czynu dokonał sam. Drugie zdarzenie o charakterze śmiertelnym to zabójstwo kwalifikowane dokonane kilka dni później przy ulicy Księcia Trojdena. Dokonał tego wspólnie i w porozumieniu z obywatelem Ukrainy, w związku z dokonaniem rozboju.
Wskazał, że sprawcą trzeciego zabójstwa - na ulicy Wąwozowej w Warszawie we wtorek, 25 lutego w godzinach porannych - jest również tylko Polak. - Tu również mówimy o zarzutach zbrodni zabójstwa kwalifikowanego w związku z dokonaniem rozboju - podkreślił. Prokurator dodał, że w chwili popełnienia ostatniej z tych zbrodni podejrzany znajdował się pod wpływem środków odurzających i dopiero w środę możliwe było przeprowadzenie z nim czynności procesowych.
- Jeśli chodzi o drugiego podejrzanego, obywatela Ukrainy, w związku ze zdarzeniem przy ulicy Franciszkańskiej, podejrzany ten usłyszał zarzut paserstwa przedmiotów, które zostały zabrane z tego mieszkania po zbrodni. To czyn z artykułu 291 Kodeksu karnego. Dodatkowo podejrzany usłyszał zarzut wzięcia udziału, wspólnie i w porozumieniu z obywatelem Polski, w zabójstwie kobiety w mieszkaniu przy ulicy Księcia Trojdena - powiedział Skiba.
Przedmioty z czwartego mieszkania
Skiba podkreślił, że "w wyniku bardzo dokładnych czynności procesowych", m.in. w miejscu zamieszkania obu mężczyzn, ujawniono przedmioty pochodzące z miejsca kolejnego zdarzenia. - Ustaliliśmy, że te przedmioty pochodzą z miejsca zamieszkania osoby uznanej kilka dni temu za zmarłą, starszej kobiety, która mieszkała przy ul. Pruszkowskiej - mówił Skiba i dodał, że służby wcześniej nie podejrzewały, że w tamtym przypadku doszło do zabójstwa. Prokurator zaznaczył, że zwłoki kobiety z mieszkania przy ul. Pruszkowskiej zostały zabezpieczone i zostaną przekazane na sekcję zwłok.
- Mówimy zatem o czterech zejściach śmiertelnych, z czego na tym etapie wiemy, że trzy, zostały popełnione w wyniku przestępstwa zabójstwa kwalifikowanego - doprecyzował Skiba. Dodał, że mężczyźni usłyszeli także zarzuty kradzieży przedmiotów z mieszkania przy ul. Pruszkowskiej.
Prokurator przekazał również, że podejrzani przyznali się do popełnienia wszystkich zarzucanych im czynów, jednak ich zeznania znacznie się różnią. Dodał, że podjęto decyzje o skierowanie wniosków o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania wobec obu mężczyzn.
Z mieszkań zniknęły kosztowności
Sprawę śmierci seniorek opisała najpierw Klaudia Ziółkowska z tvn24.pl>>
Do zabójstw doszło w stolicy na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni. Jak wynika z naszych nieoficjalnych ustaleń, motywy i działanie sprawcy bądź sprawców były bardzo podobne. Pierwsza z kobiet, około 80-letnia lekarka, pracująca niegdyś w Polsce i Szwecji, zginęła na Starym Mieście w mieszkaniu przy ulicy Franciszkańskiej w nocy z soboty na niedzielę, z 15 na 16 lutego. Od czasu pandemii mieszkała sama. Jej ciało odnalazła kuzynka.
Seniorka, jak wynika z pierwszych ustaleń, została uduszona. Na jej ciele znaleziono zadrapania świadczące o walce. Sprawca próbował zacierać ślady swojej obecności w mieszkaniu przy Franciszkańskiej przy pomocy środka czystości. Jego pozostałości odnaleziono na poduszce i podłodze. Z mieszkania ofiary zniknęły obrazy, dwa laptopy, dwa telefony, biżuteria, figurka z kości słoniowej oraz karty, z których wypłacono pieniądze.
Z kolei we wtorek, 25 lutego, odnaleziono ciało 73-latki. Kobieta została uduszona w mieszkaniu na warszawskim Ursynowie przy ulicy Wąwozowej.
Portal haloursynow.pl podał, że sprawca miał związać ofiarę i zmusić ją, by zadzwoniła do banku, by umożliwić sobie dostęp do jej pieniędzy. Pracownica banku nabrała podejrzeń po rozmowie z seniorką i wezwała pomoc. Jak nieoficjalnie potwierdziliśmy, policjanci udali się do mieszkania 73-latki po zgłoszeniu od kobiety pracującej w banku, której czujność wzbudziły dziwne transakcje na koncie seniorki. Gdy funkcjonariusze zapukali do drzwi, sprawca próbował uciec przez okno, skacząc z drugiego piętra.
Trzecia ofiara to 89-letnia mieszkanka Ochoty. Jej ciało odnaleziono 23 lutego w jednym z mieszkań przy ulicy Księcia Trojdena. Rodzina zmarłej zauważyła, że ze ściany zniknęły obrazy. Seniorka została uduszona.
Czwarta ofiara
W środę sprawa dotyczyła już czterech kobiet. Ciało seniorki zostało odnalezione 16 lutego w mieszkaniu przy ulicy Pruszkowskiej na Ochocie. Teraz policjanci pracujący nad sprawą powiązali je z trzema pozostałymi morderstwami. Jednak dokładną przyczynę śmierci kobiety będzie można określić dopiero po sekcji zwłok. Wtedy też prokuratura i policja mają podać więcej szczegółów.
Autorka/Autor: katke/gp
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Policja