Do tragedii na jednym z głównych skrzyżowań Grochowa doszło 19 stycznia. Kierująca fordem 28-latka skręcała w lewo i - według ustaleń policji - wymusiła pierwszeństwo przejazdu. W jej auto uderzył 48-letni kierowca toyoty, który prawdopodobnie jechał zbyt szybko. Jego wytrącone z toru jazdy auto dachowało i wpadło na grupę pieszych oczekujących na przejście. Cztery osoby zostały ranne, w szpitalu zmarł sześcioletni chłopiec. Prokuratura postawiła zarzuty oboju kierującym, uznając, że w takim samym stopniu przyczyniły się do wypadku.
W reakcji na tragedię zwołano Komisję Zagospodarowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska Rady Dzielnicy Praga-Południe. We wtorek wieczorem radni i urzędnicy mieli dyskutować "jak uniknąć kolejnych wypadków" na feralnym skrzyżowaniu.
Na razie fotoradar, ale tylko w jedną stronę
- Nie zamierzamy pozostawać bez reakcji na takie wydarzenia, jak to na Grochowskiej. Natomiast działania wyłącznie w reakcji na wypadki i tragedie są niewystarczające, musimy się starać się im zapobiec. Należy działać dwutorowo: zawczasu, ale również interwencyjnie po zdarzeniu, bo to zawsze surowa i trudna lekcja - rozpoczął Mikołaj Pieńkos, wicedyrektor Zarządu Dróg Miejskich, który odpowiada za strategię i bezpieczeństwo ruchu.
Przedstawił dane dotyczące wypadków na Grochowskiej w ostatnich 10 latach, dzieląc ją na dwa odcinki: od alei Zielenieckiej do Wiatracznej i od Wiatracznej do Płowieckiej. W ciągu pięciu lat przed przebudową pierwszego fragmentu arterii (poszerzono perony tramwajowe, wytyczono lewoskręty) doszło na niej do 36 wypadków, w których rannych zostało 29 pieszych i 14 innych uczestników ruchu, głównie kierowców. - W 2020 roku dochodzi do przebudowy. Po przebudowie jest 20 wypadków, dziewięciu pieszych rannych i 13 pozostałych uczestników ruchu - wyliczał Pieńkos, dowodząc skuteczności zastosowanych rozwiązań.
Z danych, które przedstawił wynika, że w ciągu pięciu lat przed przebudową zginęło sześć osób (w tym pięciu pieszych), a po niej jedna – motocyklista w 2021 roku. Na nieprzebudowanym fragmencie było gorzej. - Na dalszym odcinku Grochowskiej były trzy ofiary śmiertelne, w styczniu musimy doliczyć czwartą – dodał wiceszef ZDM.
Mikołaj Pieńkos zapewnił, że drogowcy mają drobiazgowo zdiagnozowane problemy na skrzyżowaniu Grochowskiej z Zamieniecką. Wśród największych wskazał: nagminne przekraczanie prędkości przez kierowców, brak wydzielonego lewoskrętu, ryzykowną relację skrętu w prawo (przecięcie torowiska i bocznej jezdni, tzw. małej Grochowskiej), przystanek ze zbyt wąskim i za krótkim peronem, położonym bardzo blisko jezdni.
Pieńkos zdradził, że na skrzyżowaniu niebawem ma pojawić się fotoradar, jeden z tych zdemontowanych z mostu Poniatowskiego, gdzie docelowo ma działać odcinkowy pomiar prędkości.
- Główny Inspektorat Transportu Drogowego wyraził zgodę na ustawienie urządzenia mierzącego prędkość, mamy już tę zgodę na piśmie. Dokładna lokalizacja jest jeszcze do ustalenia. Urządzenie będzie skierowane na jezdnię od strony centrum, takie mamy warunki techniczne na skrzyżowaniu – zapowiedział zastępca dyrektora ZDM.
Na bliźniacze urządzenie, które łapałoby kierowców jadących z Gocławka – według drogowców – nie ma miejsca. Fotoradar z odzysku nie będzie robił zdjęć przejeżdżającym na czerwonym świetle, bo nie ma takiej funkcji. Pieńkos nie wskazał konkretnego terminu instalacji urządzenia, argumentując, że to poza kompetencjami samorządów (straciły je w drodze ponadpartyjnego konsensusu dekadę temu). Ale zasugerował, że czas ten należy liczyć raczej w tygodniach niż miesiącach.
Nowe torowisko, węższe pasy, dłuższe przystanki
I to tyle, jeśli chodzi o poprawę bezpieczeństwa na skrzyżowaniu Grochowska/Zamieniecka w tym roku. Docelowe zmiany zostaną wdrożone w ramach przebudowy linii tramwajowej między rondem Wiatraczna a pętlą Gocławek dopiero w roku przyszłym.
Wiceprezes Tramwajów Warszawskich poinformował, że projekt przygotowany we współpracy z ZDM i Biurem Zarządzania Ruchem Drogowym w ratuszu, powstawał od połowy 2023 roku, bo "zakres jest ogromny". - Jesteśmy na finale tego procesu - zapewnił. Przyznał, że torowisko na Grochowskiej jest w bardzo złym stanie, a ostatnią solidną naprawę przechodziło ono ćwierć wieku temu. Dlatego motorniczy muszą zwalniać do 30, a miejscami nawet 10 kilometrów na godzinę.
Prace mają rozpocząć się w drugim kwartale 2027 i potrwać do końca roku. Przy czym roboty wymuszające wyłączenie ruchu tramwajowego będą realizowane między czerwcem a wrześniem.
Nowe torowisko będzie wykonane w technologii podsypkowej (czyli między torami będą kamienie), tak jak stare. - Ale zasadnicza zmiana: wprowadzamy odwonienie. Jego brak to był błąd poprzedników - zauważył Konrad Niklewicz.
Słupy trakcyjne zostaną przesunięte z pasa między torami na ich zewnętrzną stronę. Platformy przystankowe mają być poszerzone do trzech metrów i wydłużone do ponad 60, ponieważ najdłuższe tramwaje mają dziś ponad 30 metrów, a przy jednej platformie powinny mieścić się dwa. Przystanki będą wyposażone w wiaty i tablice z informacją o odjazdach. Tramwajarze postanowili też skorzystać z okazji i uporządkować kwestię kabli z podstacji przy Żółkiewskiego, które przebiegają dziś przez prywatne działki. Znajdą się w pasie zieleni wzdłuż torowiska.
Choć nie zmieni się liczba pasów Grochowskiej, czego domagali się aktywiści, to pasy będą nieco węższe. - Dziś trzy pasy mają 10,5 metra szerokości, po naszym remoncie będzie to 9,25 metra. W ten sposób mieścimy się w minimach koniecznych, by zachować funkcjonowanie komunikacji miejskiej - tłumaczył Niklewicz. Bezpieczeństwo pieszych ma poprawić poszerzenie azyli między jezdniami - z dzisiejszych dwóch-trzech do czterech metrów.
Mikołaj Pieńkos zadeklarował, że "w jakimś zakresie" zostanie wyremontowana tzw. mała Grochowska, czyli dodatkowy pas ulicy między torowiskiem a ciągiem kamienic. Dziś uliczka pełni głównie funkcję parkingową, a radni bronią jak niepodległości takiego jej przeznaczenia. Tymczasem urzędnicy zapowiedzieli dopuszczenie tam kontraruchu rowerowego (dziś Grochowska nie oferuje rowerzystom niczego). Przejścia dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej mają zostać wyniesione.
- Najbardziej spektakularna zmiana dotyczy skrzyżowania z Zamieniecką. Całkowicie przebudujemy układ peronów, wszystkie znajdą się po zachodniej stronie skrzyżowania. Na Grochowskiej wydzielone zostaną fazy do skrętu w prawo i lewo, dzięki temu będzie to skrzyżowanie bezkolizyjne – opowiadał Niklewicz. Konsekwencją tego będzie poszerzenie wlotu skrzyżowania (w kierunku centrum) aż do czterech pasów. W przeciwnym kierunku pasy będą trzy, ponieważ nie przewiduje się możliwości skrętu w lewo, na plac Szembeka. Będzie natomiast prawoskręt.
Więcej o szczegółach przebudowy skrzyżowań pisaliśmy tutaj>>>
Grochowska przyjazna dla czołgów?
Po prezentacji przyszedł czas na pytania. Choć tematem komisji, do której impulsem stała się tragiczna śmierć dziecka, była poprawa bezpieczeństwa, radnych rządzącej dzielnicą Koalicji Obywatelskiej zdawał się interesować głównie komfort kierowców.
Na przykład radna Katarzyna Bernadetta Olszewska (KO) dopytywała, jaka będzie konsekwencja zapowiedzianych zmian dla liczby miejsc postojowych. - Tego w naszym projekcie nie policzyliśmy - przyznał w odpowiedzi Niklewicz. Dalej tłumaczył, że zmiany w zakresie parkowania są minimalne, przewidziane tylko tam, gdzie wytyczone zostaną wyniesione przejścia dla pieszych przez tzw. małą Grochowską. Ale już według Pieńkosa, "projekt jest przeźroczysty, jeśli chodzi o liczbę miejsc parkingowych".
Radny Paweł Zalewski (PiS) chciał wiedzieć, co z budową nowej pętli tramwajowej przy tzw. węźle Marsa. Wiceprezes Tramwajów Warszawskich potwierdził, że w dalekosiężnych planach jest wytyczenie w tym miejscu centrum przesiadkowego, tramwajowo-autobusowego z parkingiem, ponieważ pętla na Gocławku doszła do kresu swojej wydolności. Ale konkretnego terminu nie podał.
Rozczarowani zakresem zmian na Grochowskiej byli radni z klubu Miasto Jest Nasze. – Fotoradar to leczenie skutków, nie przyczyn. Przyczyną rozpędzania się jest to, że Grochowska jest przeskalowaną autostradą przez środek gęsto zaludnionej dzielnicy. Są tam trzy pasy dla kierowców, bardzo długie zielone światło, długie proste między skrzyżowaniami. I to się nie zmieni. A mieszkańcy skarżą się na nocne wyścigi. To ma być przyjazna ulica, nie mogę już słuchać, że to droga tranzytowa dla Rembertowa i Wesołej - krytykował Robert Migas (MJN).
- Gdyby priorytetem była poprawa bezpieczeństwa na Grochowskiej, a nie utrzymywanie tranzytowego charakteru, to w oczywisty sposób projekt zawierałby zwężenie drogi z trzech do dwóch pasów ruchu. Nie uwzględnili państwo w projekcie, żeby przejścia dla pieszych były częściej niż co 500 metrów, a to zmieniłoby odbiór ulicy przez kierowców i zniechęciło ich do rozwijania patologicznych prędkości, które prowadzą do śmierci - argumentował radny Warszawy Jan Mencwel (MJN). - Należało skończyć z tranzytowym charakterem Grochowskiej, która jest teraz autostradą śmierci. Zamiast utrzymywać patologiczny charakter tej ulicy, powinniście państwo przebudować ją w normalną miejską ulicę z dwoma pasami ruchu – domagał się Mencwel.
Władz dzielnicy nie przekonał. Wiceburmistrz Pragi Południe Łukasz Polinceusz przekonywał, że Grochowska musi być szeroka... na wypadek wojny. - Mówimy o ważnej arterii, o drodze wyjazdowej z dzielnicy. Na wypadek "w" musi być arteria dla wojska - stwierdził zupełnie poważnie Polinceusz.
Autorka/Autor: Piotr Bakalarski
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: tvnwarszawa.pl