Do tragicznego zdarzenia doszło po godzinie 15 na ulicy Grochowskiej, przy Placu Szembeka, w kierunku Wesołej.
- Doszło do zderzenia dwóch pojazdów: forda i toyoty. Wstępnie możemy mówić o tym, że kierująca fordem nie ustąpiła pierwszeństwa przy skręcie w lewo toyocie. W wyniku tego toyota została wytrącona z toru jazdy i uderzyła w grupkę osób, które czekały przed przejściem dla pieszych, by przejść - przekazał mł. asp. Paweł Chmura ze stołecznej policji. - Poszkodowane zostały cztery osoby, trzy kobiety i sześcioletni chłopiec (wcześniej służby podawały, że miał pięć lat - red.). Dziecka nie udało się uratować - dodał.
Policjanci przebadali na zawartość alkoholu kierujących pojazdami, byli trzeźwi. Podróżowali sami.
Pod nadzorem prokuratora na miejscu zdarzenia przeprowadzono oględziny z udziałem biegłego z zakresu ruchu drogowego.
"Decyzją prokuratora kierowcy obu pojazdów zostali zatrzymani" - podała wieczorem stołeczna policja.
- To skrzyżowanie jest uznawane za niebezpieczne, jednak do tej pory nie było na nim tak poważnego wypadku. Przy okazji każdego skrzyżowania musimy zachować wzmożoną ostrożność. Warunki nie są łatwe - podkreślił policjant.
Rzecznik LPR Justyna Sochacka poinformowała, że poszkodowanych zostało sześć osób. - W najcięższym stanie było dziecko, które zostało karetką przetransportowane do szpitala - dodała.
Chłopca nie udało się uratować
Po godzinie 17 rzecznik Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza Mariusz Mazurek poinformował, że chłopiec zmarł. Według słów lekarzy, został przywieziony w "stanie śmierci dokonanej".
– Lekarze przez 30 minut prowadzili jeszcze reanimację. Niestety, nie udała się – dodał.
Do szpitali trafiły trzy kobiety w wieku 30, 34 i 45 lat. Dwaj mężczyźni zostali opatrzeni na miejscu.
Wcześniej asp. Bogdan Smoter z miejskiej straży pożarnej przekazał, że na miejscu pracowało pięć zastępów straży pożarnej, dwie grupy operacyjne – miejska i wojewódzka. Lądował też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Zarząd Transportu Miejskiego informował o utrudnieniach w tej okolicy. Autobusy były kierowane na trasy objazdowe. Obecnie droga jest przejezdna.
"Nie ma odpowiednich słów by wyrazić współczucie"
Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski za pośrednictwem X przekazał, że jest wstrząśnięty tragicznym zdarzeniem, do którego doszło na Pradze-Południe. "Nie ma odpowiednich słów by wyrazić współczucie dla rodziny 5-latka, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Łączę się w bólu z najbliższymi chłopca. Liczę na sprawne ustalenie dokładnych przyczyn tragicznego wypadku i ukaranie sprawców. A jako prezydent miasta zobowiązuję się do dalszego konsekwentnego działania na rzecz zwiększania bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu na ulicach Warszawy" - napisał Trzaskowski.
Autorka/Autor: mg/gp
Źródło: tvnwarszwa.pl/PAP
Źródło zdjęcia głównego: tvnwarszawa.pl