Tragiczny wypadek na Grochowskiej, w szpitalu zmarł chłopiec. Kierowcy obu aut zatrzymani

Wypadek na Grochowskiej
Policja o przebiegu wypadku na Grochowskiej
Źródło: TVN24
Dwa samochody osobowe zderzyły się na ulicy Grochowskiej. Jeden dachował i wpadł na przejście dla pieszych. Kilka osób zostało poszkodowanych. Najciężej ranny był sześcioletni chłopiec. Trafił do szpitala. Niestety, mimo zaangażowania ratowników i lekarzy, jego życia nie udało się uratować. "Decyzją prokuratora kierowcy obu pojazdów zostali zatrzymani" - podała wieczorem stołeczna policja.

Do tragicznego zdarzenia doszło po godzinie 15 na ulicy Grochowskiej, przy Placu Szembeka, w kierunku Wesołej.

- Doszło do zderzenia dwóch pojazdów: forda i toyoty. Wstępnie możemy mówić o tym, że kierująca fordem nie ustąpiła pierwszeństwa przy skręcie w lewo toyocie. W wyniku tego toyota została wytrącona z toru jazdy i uderzyła w grupkę osób, które czekały przed przejściem dla pieszych, by przejść - przekazał mł. asp. Paweł Chmura ze stołecznej policji. - Poszkodowane zostały cztery osoby, trzy kobiety i sześcioletni chłopiec (wcześniej służby podawały, że miał pięć lat - red.). Dziecka nie udało się uratować - dodał.

Policjanci przebadali na zawartość alkoholu kierujących pojazdami, byli trzeźwi. Podróżowali sami.

Pod nadzorem prokuratora na miejscu zdarzenia przeprowadzono oględziny z udziałem biegłego z zakresu ruchu drogowego.

"Decyzją prokuratora kierowcy obu pojazdów zostali zatrzymani" - podała wieczorem stołeczna policja.

- To skrzyżowanie jest uznawane za niebezpieczne, jednak do tej pory nie było na nim tak poważnego wypadku. Przy okazji każdego skrzyżowania musimy zachować wzmożoną ostrożność. Warunki nie są łatwe - podkreślił policjant.

Klatka kluczowa-171661
Policja o okolicznościach wypadku na Grochowskiej
Źródło: TVN24

Rzecznik LPR Justyna Sochacka poinformowała, że poszkodowanych zostało sześć osób. - W najcięższym stanie było dziecko, które zostało karetką przetransportowane do szpitala - dodała.

Chłopca nie udało się uratować

Po godzinie 17 rzecznik Szpitala Dziecięcego im. prof. dr. med. Jana Bogdanowicza Mariusz Mazurek poinformował, że chłopiec zmarł. Według słów lekarzy, został przywieziony w "stanie śmierci dokonanej".

– Lekarze przez 30 minut prowadzili jeszcze reanimację. Niestety, nie udała się – dodał.

Do szpitali trafiły trzy kobiety w wieku 30, 34 i 45 lat. Dwaj mężczyźni zostali opatrzeni na miejscu.

Klatka kluczowa-171425
Wypadek na ulicy Grochowskiej
Źródło: Mateusz Mżyk/tvnwarszawa.pl

Wcześniej asp. Bogdan Smoter z miejskiej straży pożarnej przekazał, że na miejscu pracowało pięć zastępów straży pożarnej, dwie grupy operacyjne – miejska i wojewódzka. Lądował też śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Zarząd Transportu Miejskiego informował o utrudnieniach w tej okolicy. Autobusy były kierowane na trasy objazdowe. Obecnie droga jest przejezdna.

"Nie ma odpowiednich słów by wyrazić współczucie"

Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski za pośrednictwem X przekazał, że jest wstrząśnięty tragicznym zdarzeniem, do którego doszło na Pradze-Południe. "Nie ma odpowiednich słów by wyrazić współczucie dla rodziny 5-latka, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Łączę się w bólu z najbliższymi chłopca. Liczę na sprawne ustalenie dokładnych przyczyn tragicznego wypadku i ukaranie sprawców. A jako prezydent miasta zobowiązuję się do dalszego konsekwentnego działania na rzecz zwiększania bezpieczeństwa wszystkich uczestników ruchu na ulicach Warszawy" - napisał Trzaskowski.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: