Legendarny prezydent Warszawy bohaterem musicalu

Przemysław Glapiński jako Stefan Starzyński
Konrad Imiela, reżyser spektaklu "Starzyński"
Źródło: mat. promocyjne
Legendarny prezydent Warszawy Stefan Starzyński, symbol oporu stolicy we wrześniu 1939 roku jest bohaterem najnowszego musicalu Teatru Syrena. Reżyser Konrad Imiela stworzył spektakl, w którym przygląda się emocjom, wspomnieniom i dylematom targającymi Starzyńskim w ostatnich godzinach przed aresztowaniem przez Niemców.

Teatr Syrena realizuje w sezonie dwie premiery muscialowe: jedną opartą na amerykańskiej lub angielskiej licencji (tym razem to "Beetlujcie", teatralna adaptacja filmu "Sok z Żuka" Tima Burtona) oraz jedną autorską, napisaną na zamówienie teatru.

- Tym razem bohaterem premiery autorskiej będzie Stefan Starzyński. Lubimy spektakle zaangażowane społecznie, lubimy zajmować się poważnymi tematami, na przekór temu, co myślało się kiedyś o musicalu - mówiła podczas wtorkowego spotkania z mediami Monika Walecka, dyrektorka Teatru Syrena. I zauważyła, że teatr z Syreną w nazwie ma też swoje zobowiązania wobec miasta, stąd wybór bohaterka na wskroś warszawskiego.

Spektakl powstał z inspiracji biografią "Starzyński. Prezydent z pomnika" autorstwa Grzegorza Piątka. Dla tego pisarza niezwykły czas, w ciągu kilku miesięcy obejrzy muzyczne wersje dwóch swoich publikacji. We wrześniu ubiegłego roku premierę miała bowiem opera, której libretto oparto na jego książce "Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949".

Od urzędnika do bohatera

Akcja musicalu "Starzyński" toczy się wieczorem, nocą i porankiem 26 i 27 października 1939 roku. To ostatnie godziny, które Starzyński spędził w ratuszu

- Kiedy czytałem tę biografię, przez długi czas miałem wątpliwości, czy Stefan Starzyński może być atrakcyjnym bohaterem teatralnym, bo jego życie było przez długi czas dosyć przewidywalne. Było to życie robiącego karierę, lojalnego sanacyjnej opcji politycznej urzędnika, polityka. Ostatecznie przekonałem się do pomysłu, czytając ostatnie rozdziały książki Grzegorz Piątka - przyznał reżyser "Starzyńskiego" Konrad Imiela. Z biografii Piątka wyjął ostatecznie mały fragment.

Imiela zwrócił uwagę, że przed wojną Starzyński nie uchodził za charyzmatycznego lidera, naturalnego wodza. To historia powołała go do tej roli. I potrafił jej sprostać. - Z tą introwertyczną osobowością, szorstkością w stosunkach towarzyskich nagle musiał zagrzewać ludzi do walki, podnosić na duchu całą ludność Warszawy - zauważył reżyser.

Przemysław Glapiński jako Stefan Starzyński
Przemysław Glapiński jako Stefan Starzyński
Źródło: mat. prasowe / Teatr Syrena

Niepokojąca ważka

Życiorys Stefana Starzyńskiego "zrymował" mu się z biografią prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który również nie spodziewał się, że zostanie przywódcą czasów wojny. Na tym niestety analogie się nie kończą.

- Żyjemy w czasach, w których coraz więcej wydarzeń, napięć geopolitycznych może przypominać lata 30. ubiegłego wieku. Możemy mieć wrażenie, że coś wisi w powietrzu - mówił Konrad Imiela. To wiszące "coś" skojarzyło mu się z przeskalowaną ważką z obrazu "Dziwny ogród" Józefa Mehoffera. Dlatego ten motyw pojawia się w oprawie graficznej spektaklu.

Mimo że rzecz dzieje się w czasie okupacji, w przeciwieństwie do wspomnianej opery, na scenie nie zobaczymy gruzu i pyłu zrujnowanego miasta. Będzie onirycznie, bo akcję tworzy w dużej mierze to, co dzieje się w głowie Starzyńskiego (wciela się w niego Przemysław Glapiński). Jawa miesza się ze snem, stąd postaci matki, ojca, Syreny, Józefa Piłsudskiego czy Ludwiki Nitschowej - artystki, która 40 lat później wyrzeźbi monument prezydenta. Realny jest natomiast Stanisław Lorentz (w tej roli Albert Osik), wieloletni dyrektor Muzeum Narodowego, bliski współpracownik, przyjaciel i powiernik Starzyńskiego, postać równie pomnikowa.

Powracający głos Mickiewicza

W programie można znaleźć też bardziej zaskakujące nazwiska, na przykład Adama Mickiewicza. - Dużo w tym spektaklu Mickiewicza. Wielka Improwizacja będzie przywoływana kilkukrotnie - zdradził reżyser. I wytłumaczył, że "włożył" tam poetę, bo podstawowy dylemat Starzyńskiego - chronić siebie czy walczyć do ostatniej kropli krwi, wiedząc, że koniec musi być tragiczny - jest w duchu polskiego romantyzmu. - Myślę, że tym głosem, który po wielokroć podpowiadał polskim bohaterom, żeby rzucać się w wir walki, był właśnie głos Mickiewicza - opowiadał Imiela.

W musicalu nie mogło zabraknąć muzyki. Za nią odpowiadał Grzegorz Rdzak. Ścieżka dźwiękowa jest współczesna, choć z pewnymi akcentami retro, co ważne - wykonana na żywo przez kwartet pod kierownictwem Tomasz Filipczaka.

Premiera musicalu "Starzyński" odbędzie się 28 lutego w Teatrze Syrena.

Julia Bielińska jako Syrena
Julia Bielińska jako Syrena
Źródło: mat. prasowe / Teatr Syrena
Czytaj także: