Dziesięć godzin, dwie kontrole, ten sam pijany kierowca

Autostopowicz wsiadł do auta policjantów i został zatrzymany (zdj. ilustracyjne)
Dr Bukowska o spożyciu alkoholu w Polsce: Polacy piją dużo, w sposób ryzykowny, który przynosi dużo szkód
Źródło wideo: TVN24+
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
37-latek był pijany, stracił prawo jazdy. Dziesięć godzin później policjanci zatrzymali go, gdy rozwoził pieczywo. I znowu był pijany. Podobnie jak 49-latek, który jechał, tak jakby kompletnie nie panował nad pojazdem, a wiózł dziecko.

W poniedziałek, 24 sierpnia przed północą na jednej z ulic Żuromina policjanci wydziału prewencji zatrzymali do kontroli kierującego Fiatem podróżującego ze swoją rodziną.

"Badanie stanu trzeźwości wykazało, że mężczyzna miał dwa promile alkoholu w organizmie. Policjanci zatrzymali 37-latkowi prawo jazdy i poinformowali go o dalszych konsekwencjach swojego zachowania. W pojeździe oprócz kierowcy podróżowała żona 37-latka, która posiada prawo jazdy i była trzeźwa. Po zakończonych czynnościach mężczyzna został zwolniony, a samochód z miejsca kontroli odebrał jego właściciel" - informuje starszy aspirant Tomasz Łopiński z policji w Żurominie.

10 godzin później dyżurny żuromińskiej policji otrzymał zgłoszenie, że trasą Osówka - Zielona całą szerokością drogi jedzie prawdopodobnie nietrzeźwy kierujący busem z logo jednej z piekarni z powiatu żuromińskiego. Policjanci zauważyli to auto na stacji paliw. Za kierownicą siedział zatrzymany wcześniej 37-latek.

"Mężczyzna wracał do piekarni, skąd wyjechał w nocy, rozwożąc pieczywo do lokalnych sklepów spożywczych. Badanie alkomatem wykazało 2,6 promila alkoholu. Tym razem mężczyzna trafił do policyjnego aresztu do wytrzeźwienia, a następnie wyjaśnienia sprawy" - dodaje st. asp. Tomasz Łopiński.

W środę, 26 sierpnia, mężczyzna został przesłuchany. Usłyszał dwa zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, do których się przyznał. Decyzją sądu został objęty dozorem policyjnym. Mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia.

W aucie dziecko i pusta butelka po wódce

W sobotę, 22 sierpnia tuż przed godziną 14 do garwolińskiej komendy wpłynęło alarmujące zgłoszenie o kierowcy, który miał jechać tak, jakby kompletnie nie panował nad pojazdem. W Rębkowie zjechał ze swojego pasa i niemal doprowadził do zderzenia z autem wyjeżdżającym z posesji. Świadek, widząc dalszą niebezpieczną jazdę, powiadomił policję.

"Do zatrzymania doszło w Garwolinie, gdzie policjanci szybko namierzyli wskazaną Skodę. Za kierownicą siedział 49‑latek a na miejscu pasażera 10‑letnie dziecko, które znajdowało się pod jego opieką. Na tylnej kanapie leżała butelka po alkoholu. Badanie kierowcy nie pozostawiło żadnych wątpliwości. Mężczyzna miał w organizmie 3,5 promila alkoholu" - przekazuje komisarz Małgorzata Pychner z policji w Garwolinie.

Policjanci zatrzymali prawo jazdy 49-letniego mieszkańca powiatu otwockiego i wszczęli postępowanie w sprawie kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz narażenia małoletniego na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: