Maszyniści protestują. Ich akcja potrwa do południa

Miejsce wykolejenia pociągu PKP Intercity relacji Lublin-Szczecin w miejscowości Sokolniki Suche
Pociągi w całej Polsce są opóźnione
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Do godziny 12 potrwa protest maszynistów. Polega on na zwalnianiu na przejazdach kolejowo-drogowych, niezależnie od ich kategorii, do prędkości 20 km/h. Na godzinę 7.30 rano opóźnienia notowała około jedna trzecia pociągów.

- Ze 160 pociągów, które wyjechały w trasę, 52 są opóźnione - mówił Adam Wawrzyniak z PKP Intercity, który był gościem Agaty Adamek w programie "Jeden na jeden" o godzinie 7.30.

- Skala opóźnień dotyczy mniej więcej jednej trzeciej pociągów PKP Intercity, które są w tej chwili w trasie. My monitorujemy sytuację na bieżąco. Od wczoraj powołane są sztaby kryzysowe na terenie wszystkich czterech zakładów PKP Intercity, ale w ogóle cała kolej dzisiaj pracuje w trybie kryzysowym w związku z tą akcją protestacyjną. Średnio pociąg opóźniony jest o 29 minut, tak statystycznie te opóźnienia rosną, bo jeszcze pół godziny temu te opóźnienia średnie były na poziomie 25 minut na pociąg i w nadchodzących godzinach należy się spodziewać, że skala opóźnień będzie rosła - mówił Adam Wawrzyniak.

Piątkowy protest sprawia, że wiele pociągów jest opóźnionych. Aktualne rozkłady jazdy pociągów i informacje o opóźnieniach można na bieżąco sprawdzać na Portalu Pasażera. Według portalu, o godzinie 2.15 w piątek mniej niż połowa pociągów będących w trasie (48 procent) jechała punktualnie. O godzinie 5 wskaźnik ten wyniósł 85 procent. Podobny był odsetek punktualności pociągów, które dojechały do końca trasy.

Jednak do południa, a nie cały dzień

Protest był początkowo zaplanowany na cały dzień, ale po rozmowach z resortem maszyniści skrócili go i ma zakończyć się o godzinie 12.

"W związku z deklaracją Ministra Infrastruktury Dariusza Klimczaka dotyczącą niezwłocznego rozpoczęcia prac nad zmianami legislacyjnymi oraz rozwiązaniami technicznymi służącymi poprawie bezpieczeństwa na polskiej kolei, w szczególności w obszarach wymagających natychmiastowej reakcji, w tym bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych, a także z deklaracją rozpoczęcia prac nad ustawą o czasie pracy maszynistów, Rada Krajowa ZZM uznaje te zapowiedzi za pierwszy krok w kierunku rozwiązania systemowych problemów, na które Związek zwraca uwagę od lat" - napisano w oświadczeniu Rady Krajowej Związku Zawodowego Maszynistów.

- Protest musi się odbyć z uwagi na to, żeby wszyscy, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo na kolei zrozumieli, że jest problem, który trzeba rozwiązać, bo więcej ludzi na polskich kolejach ginąć nie może. Maszyniści, którzy wychodzą na służbę, muszą wracać z powrotem do domu, a podróżni, którzy wybierają kolej jako bezpieczny środek transportu, muszą wiedzieć, że w wagonie kolejowym mogą się czuć bezpiecznie - mówił wcześniej Leszek Miętek, szef związku.

"Skala opóźnień będzie znacząco mniejsza"

Prezes PKP Intercity zwrócił uwagę, że w przypadku ograniczenia protestu do godziny 12 skala opóźnień będzie znacząco mniejsza. - W tej chwili mamy już uzgodnione honorowanie biletów ze wszystkimi przewoźnikami funkcjonującymi w Polsce. Dodatkowo będziemy starali się zabezpieczyć komunikację zastępczą. Nie planujemy odwoływania pociągów - zapewnił Janusz Malinowski.

Podkreślił jednak, że mogą wystąpić przypadki, gdzie opóźnienia będą bardzo duże. Jako przykład wskazał linię kolejową Kraków - Zakopane. Wskazał, że pociągi jadące do Zakopanego będą mogły kończyć bieg w Krakowie, a dalej uruchamiana będzie komunikacja zastępcza, żeby zminimalizować opóźnienia.

Malinowski przekazał ponadto, że przewoźnik nie naliczy opłaty osobom, które zwrócą bilet na piątkowy przejazd.

Będą informatorzy na dworcach

PKP Intercity przekazało ponadto, że na wybranych dworcach do dyspozycji podróżnych będą informatorzy. Mają być oni obecni na stacjach: Gdańsk Główny, Gdynia Główna, Szczecin, Katowice, Kraków Główny, Zakopane, Poznań Główny, Wrocław Główny, Warszawa Centralna, Warszawa Zachodnia i Warszawa Wschodnia. Informatorzy udzielą pasażerom bieżących informacji dotyczących kursowania pociągów, ewentualnych zmian oraz możliwości kontynuowania podróży.

Zwrócono się do pasażerów, by na bieżąco monitorowali rozkład jazdy pociągów na Portalu Pasażera.

Tragiczny wypadek na torach

Akcja maszynistów jest konsekwencją wypadku na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych niedaleko DK 12, do którego doszło w środę. W wyniku zderzenia pociągu z pojazdem ciężarowym jedna osoba - pasażerka pociągu - zginęła. W czwartek rano prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych (ZZM) Leszek Miętek zapowiedział, że w piątek maszyniści w całej Polsce zwolnią na przejazdach kolejowo-drogowych do prędkości 20 km/h. Przyznał jednocześnie, że w związku z tym można się spodziewać dużych opóźnień na kolei.

Miętek pytany, ilu maszynistów może wziąć udział w proteście, wskazał, że na kolei pracuje około 14 tysięcy maszynistów. - Nie wszyscy są w związku, natomiast apel nasz jest skierowany do wszystkich maszynistów - podkreślił. Zapewnił, że wśród maszynistów jest "pełne poparcie dla tego typu działań". - Maszyniści będą stosowali się do tego apelu korzystając z przepisów prawa, głównie z kodeksu pracy - dodał związkowiec.

W środę około godziny 11.30 na przejeździe kolejowym w Sokolnikach Suchych niedaleko DK 12 doszło do zderzenia pociągu z ciężarówką. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na tory pomimo nadawanego sygnału świetlnego zakazującego wjazdu, doprowadzając do zderzenia z pociągiem PKP Intercity relacji Lublin – Szczecin. W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa elektryczna oraz dwa pierwsze wagony składu, którymi podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Zginęła jedna osoba, pasażerka pociągu.

W środę premier Donald Tusk ocenił, że katastrofa kolejowa w Sokolnikach Suchych pokazuje, że trzeba natychmiast rozpocząć pilną pracę nad radykalnym zaostrzeniem przepisów dla osób, które systematycznie wjeżdżają na przejazdy kolejowe.

Minister infrastruktury zapowiedział wprowadzenie przepisów umożliwiających zatrzymanie prawa jazdy na trzy miesiące każdemu kierowcy, który na czerwonym świetle wjedzie na przejazd kolejowy. Projekt zmian w przepisach ma być gotowy na następne posiedzenie Rady Ministrów. Klimczak zaznaczył, że zachowania, "które prowadzą do katastrofy, utraty życia, będą bardzo surowo karane" - Tutaj sąd będzie zobligowany do kary więzienia, ale także do zabrania uprawnień na określony czas - powiedział. 

Źródło: PAP/tvnwarszawa.pl
Czytaj także: