To już trzeci rok szkolny, kiedy uczniowie podstawówki nr 215 na warszawskim Gocławku uczęszczają na lekcje do zastępczych placówek. W macierzystym budynku przy Kwatery Głównej trwa remont, a obok powstaje nowy obiekt.
Inwestycja miała pierwotnie zakończyć się na początku tego roku szkolnego, tak się jednak nie stało. Urząd dzielnicy wskazał winnego - Stoen Operator, który, według południowopraskich urzędników, nie wywiązał się z terminu budowy stacji transformatorowej. Dostawca energii broni się z kolei, że "w trakcie budowy znacząco zwiększono moc przyłączeniową oraz kilkukrotnie zmieniono lokalizację stacji, co oznaczało konieczność przygotowania nowej dokumentacji i zmiany koncepcji technicznej na bardziej złożoną".
Dzieci nie mieszczą się w autokarach
Uczniowie i rodzice mają już dość tułaczki i codziennych dojazdów do zastępczych lokali przy Kobielskiej i Mińskiej. Co prawda urząd dzielnicy organizuje transport sprzed budynku przy Kwatery Głównej, ale już od początku nowego roku szkolnego pojawiły się z nim problemy.
Jak informuje nas Katarzyna Maranda, matka jednej z uczennic i przewodnicząca rady rodziców, w tym roku szkolnym dzieci jest więcej niż w poprzednim i okazało się, że nie wszystkie mieszczą się w autokarach. Do takiej sytuacji doszło już w pierwszym tygodniu nauki.
- We wtorek, 8 września, jeden autokar się zepsuł, w związku z czym dzieci z czterech klas zostały na przystanku. Ja oczywiście rozumiem, że każdy ma prawo mieć awarię. Tylko problem polega na tym, że to był już trzeci albo czwarty przetarg na przewozy. My, jako rodzice, po pierwszych dwóch przetargach, kiedy takie sytuacje notorycznie się zdarzały, zwracaliśmy dzielnicy uwagę, żeby w umowie wpisała, że autokar zamienny ma być podstawiany od ręki, w ciągu 15 minut - mówi pani Katarzyna.
- Widocznie znowu tego warunku w umowie nie ma, ponieważ odbyło się to w ten sposób, że jeden autokar pojechał, zawiózł dzieci na Mińską i wrócił po resztę. To spowodowało, że dzieci spóźniły się na lekcje - wyjaśnia przedstawicielka szkoły.
Problemy występują także przy powrotach.
- Dzieci mają wracać autokarem o 14.50. Część się nie mieści i zostaje na świetlicy. Rodzice czy dziadkowie czekają na przystanku, żeby odebrać dziecko, a jego w autokarze nie ma - opowiada pani Katarzyna.
Stanowisko urzędu
O problemy z dojazdami pytamy w urzędzie dzielnicy.
- Drugiego września 2026 r. transport uczniów do Szkoły Podstawowej nr 215 został zorganizowany na podstawie deklaracji złożonych przez rodziców dotyczących korzystania z dowozu szkolnego. Na podstawie liczby zgłoszeń szkolny koordynator dowozu ustalił z przewoźnikiem podstawienie dwóch autokarów, uznając tę liczbę za wystarczającą do przewiezienia wszystkich zgłoszonych uczniów. W dniu przewozu okazało się, że na miejsce zbiórki zgłosiła się większa liczba dzieci, niż wynikało ze złożonych deklaracji - wyjaśnia Andrzej Opala, rzecznik prasowy Urzędu Dzielnicy Praga-Południe.
Przedstawiciel dzielnicy zapewnia, że miejsc zabrakło tylko dla ośmiorga uczniów. Według niego już trzeciego września dzielnica zapewniła trzy autokary. Dwa zostały zapełnione w całości, a trzecim podróżowało 20 uczniów.
Andrzej Opala potwierdza, że ósmego września jeden z autobusów uległ awarii.
- W związku z zaistniałą sytuacją zdecydowano o wykonaniu dodatkowego kursu przez jeden z pozostałych autokarów. W efekcie 22 uczniów dotarło do szkoły z dziesięciominutowym opóźnieniem. Sytuacja miała charakter losowy. Firma transportowa zadeklarowała podjęcie działań mających na celu zminimalizowanie ryzyka wystąpienia podobnych zdarzeń w przyszłości - zaznacza.
Co się dzieje na placu budowy?
Po trzech miesiącach od ostatniej wizyty ponownie odwiedziliśmy budowę. Prace trwają. Przed szkołą w dalszym ciągu pracują duże maszyny budowlane, a teren jest rozkopany. Na fasadzie budynku pojawił się napis "szkoła podstawowa".
Do środka wejść nie możemy. Nie mogą tam również wejść przedstawiciele rady rodziców, choć - jak twierdzi Katarzyna Maranda - pod koniec czerwca otrzymali zapewnienie, że wkrótce będą mogli zobaczyć, jak przebiegają prace wewnątrz.
- Od tamtej pory nie możemy doprosić się o wyznaczenie terminu - skarży się pani Katarzyna.
Andrzeja Opalę dopytujemy o postępy na opóźnionej inwestycji.
- Obecnie na budowie trwają prace związane z zagospodarowaniem terenu - niwelacja, budowa dróg dojazdowych i chodników. Oczekujemy na montaż stacji transformatorowej. Trwa przygotowanie do odbiorów, w tym przeglądy i próby instalacji - wylicza.
Nie odpowiada jednak na pytanie, kiedy na teren budowy będą mogli wejść przedstawiciele rodziców.
Według ostatnich zapowiedzi szkoła ma być gotowa na przyjęcie uczniów od początku drugiego semestru roku szkolnego 2026/27.