Zatrzymano brata znanego polityka. Miał przy sobie marihuanę

Najnowsze

Autor:
Robert Zieliński, Szymon Jadczak
Źródło:
tvn24.pl
ShutterstockFilip J. usłyszał zarzuty (zdj. ilustracyjne)

Stołeczni policjanci zatrzymali Filipa J., początkującego rapera, a prywatnie brata byłego wiceministra sprawiedliwości - dowiedział się portal tvn24.pl. Policyjne dochodzenie, w którym J. jest podejrzany o posiadanie siedmiu gramów marihuany i haszyszu, nadzoruje prokuratura.

Według źródeł tvn24.pl do zatrzymania Filipa J. doszło w środę 15 stycznia po południu na jednej z warszawskich ulic. Nie była to jednak operacja pionu antynarkotykowego stołecznej komendy, tylko przypadkowa interwencja patrolu.

- Z policyjnych notatek wynika, że młodzi mężczyźni przechodzili przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Gdy policjanci zbliżyli się do nich, poczuli zapach palonej marihuany - mówi nam jeden z prokuratorów, prosząc o zachowanie anonimowości.

Wtedy okazało się, że Filip J. posiada przy sobie niewielką ilość marihuany. Zgodnie z procedurami w dalszym kroku policjanci przeszukali jego mieszkanie, gdzie znaleźli również odrobinę haszyszu - w sumie ujawnili ponad sześć gramów marihuany i około 0,3 grama haszyszu.

Zarzuty za posiadanie

Spytaliśmy oficjalnie Komendę Stołeczną Policji o tę interwencję. - Czynności w tej sprawie są prowadzone pod nadzorem prokuratury przez jedną z komend rejonowych. O szczegóły proszę pytać w warszawskiej prokuraturze okręgowej - odpisał nam rzecznik komendanta stołecznego policji Sylwester Marczak. 

- Zatrzymanemu przedstawiono zarzuty dotyczące posiadania środków odurzających w postaci marihuany (6,42 grama) oraz haszyszu (0,3 grama) - potwierdza rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński.

Recepta bez rachunku

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, Filip J. miał przy sobie receptę pozwalającą mu na kupienie medycznej marihuany i tak tłumaczył jej posiadanie. Jednak policjanci wykluczyli, że substancje były kupione legalnie. - Prócz recepty musi być również dowód zakupu w aptece - wyjaśnia nam jeden ze stołecznych śledczych, prosząc o zachowanie anonimowości.

Spytaliśmy polityka o zdarzenie dotyczące jego młodszego brata. Zaprzeczył, by w jakikolwiek sposób wpływał na prokuraturę w tej sprawie. I dodał, że jego brat to dorosły człowiek, który ponosi odpowiedzialność za swoje czyny.

- Takich spraw dotyczących młodych ludzi prowadzimy dziesiątki. Wiele z nich kończy się umorzeniem – mówi stołeczny policjant.

Przypomnijmy, że w połowie 2017 roku Sejm przyjął ustawę, która stworzyła możliwość legalnego kupowania marihuany w wyspecjalizowanych aptekach dla chorych np. na padaczkę.

Na tvnwarszawa.pl informowaliśmy także o likwidacji kilku plantacji konopi w Warszawie i ościennych miejscowościach:

Stołeczni policjanci zlikwidowali kilka plantacji konopi KSP

Źródło: tvn24.pl

Autor:Robert Zieliński, Szymon Jadczak

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock