Wodociągowcy pracują przy uszkodzonym kanale. Choć zastrzegają: to nie jest nasza infrastruktura

Najnowsze

Autor:
dg/b
Źródło:
tvnwarszawa.pl
Tomasz Zieliński/tvnwarszawa.plPrace przy uszkodzonym kanale Rudawki prowadzi MPWiK

Na Broniewskiego, w miejscu, gdzie kilka dni temu doszło do awarii, wciąż pracują robotnicy. Z wykopu odpompowywana jest woda, pochodząca prawdopodobnie z uszkodzonego kanału Rudawki. Jak twierdzi rzecznik prasowy MPWiK, wodociągowcy wykonują prace zlecone przez wojewódzki nadzór budowlany.

Ciężki sprzęt w pobliżu uszkodzonego kanału Rudawki pojawił się w sobotę. Jak donosił reporter tvnwarszawa.pl, chodnik ulicy Broniewskiego w pobliżu Trasy Armii Krajowej i spora część pasa zieleni zostały wygrodzone. Koparka rozpoczęła wykop w chodniku.

Odwołują się, ale pracują

Ustaliliśmy, że pracami koordynuje Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. - Prowadzimy wykop w miejscu prawdopodobnego wystąpienia uszkodzenia. Jednocześnie rozpoczęliśmy prace związane z odwadnianiem tego terenu. Są tam bardzo wysokie wody gruntowe i cały czas napływająca woda z Rudawki, którą odpompowujemy – przekazał nam Marek Smółka, rzecznik prasowy MPWiK.

Zastrzegł jednak, że kanał Rudawki nie jest częścią infrastruktury podlegającej miejskim wodociągom. - Podporządkowaliśmy się decyzji Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. My się co prawda od niej odwołujemy, ale ze względu na dobro mieszkańców prowadzimy działania, żeby awaria była jak najmniej dla nich uciążliwa – stwierdził Smółka.

Rzeka to czy kanał?

Kanał Rudawki został uszkodzony 9 kwietnia podczas prac ziemnych. Doszło do wycieku wody. Z pozoru niegroźna awaria okazała się poważniejsza niż przypuszczano. Podmyciem zagrożona była pobliska ulica Broniewskiego. Jak informował w ubiegłym tygodniu wiceprezydent stolicy Michał Olszewski, w miejscu awarii jest prowadzona inwestycja na zlecenie firmy Innogy. - Prawdopodobnie firma, która robiła przecisk kabli 110 KV, uszkodziła kanał, w którym płynie rzeka Rudawka – mówił wiceprezydent.

- Będziemy żądali od wykonawcy naprawy całego układu, choć tak naprawdę nikt się do tej rzeki nie przyznaje. Kiedyś była w zasobach marszałka, dziś Wody Polskie ją "zgubiły", tak jak wiele innych polskich rzek, na terenie całego kraju, bo w takim trybie przejmowały rzeki w roku 2016, po przyjęciu ustawy przez Prawo i Sprawiedliwość – dodał.

Jednak Państwowe Wody Polskie nie poczuwają się do odpowiedzialności za Rudawkę. Jak stwierdził ich prezes Przemysław Daca, uszkodzony kanał nie jest rzeką, bo ta została zasypana w 1939 roku. "Owszem, w administracji Wód Polskich znajdują się należące do Skarbu Państwa rzeki, potoki, wody podziemne również zbiorniki wodne, ale na pewno nie kanały deszczowe, które są zarządzane przez samorządy" – informował kilka dni temu Daca na Facebooku.

Autor:dg/b

Źródło: tvnwarszawa.pl

Źródło zdjęcia głównego: Tomasz Zieliński/tvnwarszawa.pl