Imigranci w Calais

Imigranci w Calais

Obóz dla uchodźców w Calais to jeden z symboli kryzysu migracyjnego. Francuzi likwidują jego południową część, a na miejscu - obok ciężkiego sprzętu - policjanci, którzy mają zapobiec kolejnym zamieszkom. Wielu ludzi tego miejsca po prostu nie chce opuścić. Relacja wysłannika TVN24 Łukasza Gonciarskiego. ("Fakty z zagranicy")

Zgodnie z decyzją sądu rozpoczęto w poniedziałek likwidację południowej części miasteczka migrantów pod Calais, zwanego "dżunglą" - poinformowała agencja AFP. Ewakuację rozpoczęto w obecności znacznych sił oddziałów prewencji policji.

Planowana na wtorek częściowa ewakuacja miasteczka migrantów pod Calais, zwanego "dżunglą", została odroczona do czasu wydania przez francuski sąd decyzji w sprawie legalności operacji. Belgia na wszelki wypadek czasowo przywraca kontrole na granicy z Francją.

Brytyjski aktor Jude Law pojawił się w niedzielę w obozowisku dla migrantów w Calais, zwanym dżunglą. Wziął udział w akcji czytania listów uchodźców, co ma uwrażliwić opinię publiczną na ich los.

Szef administracji Nord Pas-de-Calais, regionu na północy Francji, Xavier Bertrand zaapelował w poniedziałek do władz w Paryżu o wysłanie wojska do Calais, gdzie migranci wdarli się do portu i na pokład brytyjskiego promu.

Około 200 imigrantów przedarło się w sobotę przez ogrodzenie portu we francuskim Calais i próbowało przedostać się do promu płynącego do Wielkiej Brytanii. Wcześniej tego dnia w mieście odbyła się manifestacja poparcia dla migrantów.

Proponowane wzmocnienie unijnej agencji ds. granic Frontex jest kluczowym narzędziem w kontroli granic wspólnoty - powiedział w sobotę minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier. Stwierdził, że UE musi odzyskać kontrolę nad tym, kto wjeżdża na jej teren.

Około 200 imigrantów próbowało się dostać do tunelu pod kanałem La Manche w nocy z piątku na sobotę. Doszło do starć z policją i personelem. Zamieszki doprowadziły do zawieszenie połączeń kolejowych między Francją a Wielką Brytanią.

Około 2-3 tys. osób - imigrantów i wolontariuszy, w tym Brytyjczyków - manifestowało w sobotę w Calais na północy Francji solidarność z migrantami i apelowało do krajów europejskich o prowadzenie "bardziej godnej polityki" wobec uchodźców.

Jeśli będzie to konieczne, w ciągu nadchodzących dni lub tygodni, Francja nie zawaha się przywrócić tymczasowej kontroli na granicach, jak zrobiono to na granicy z Włochami i jak właśnie uczyniły Niemcy - oświadczył w środę premier Francji Manuel Valls.

Niemcy, Francja, Hiszpania i Polska wezmą na siebie największy ciężar nielegalnej imigracji z Afryki oraz Bliskiego Wschodu, wynika z najnowszej propozycji Komisji Europejskiej - pisze "Le Monde". Francuski dziennik twierdzi, że dotarł do szkicu propozycji, która ma być przedstawiona Parlamentowi Europejskiemu w środę. Wspomniane cztery kraje miałyby przyjąć w sumie prawie 80 tys. imigrantów ze 120 tys., których relokację planuje UE. Więcej w "Faktach z zagranicy" o godz. 20 w TVN24 Biznes i Świat.

- Dronami, nalotami i apelami nie załatwi się problemu wojny w Syrii i wynikającej z niej fali uchodźców. W tym przypadku nie obędzie się bez operacji lądowej - powiedział w programie "Świat" w TVN24 Biznes i Świat były premier Włodzimierz Cimoszewicz. Podkreślił, że trzeba będzie ogromnego i kosztownego wysiłku, by poradzić sobie z problemem uchodźców.