Polska

Wieszał zdjęcia polityków, skarży się Ziobrze. Nie chcą wpisać go na listę adwokatów

Polska

Uczestnik demonstracji narodowców ze zdjęciami europosłów na szubienicach pracował wcześniej w resorcie sprawiedliwości (nagranie z kwietnia)
Uczestnik demonstracji narodowców ze zdjęciami europosłów na szubienicach pracował wcześniej w resorcie sprawiedliwości (nagranie z kwietnia)tvn24
wideo 2/4

Jakub K., uczestnik demonstracji, podczas której wieszano zdjęcia europosłów na szubienicach, odszedł z Sądu Apelacyjnego w Katowicach, a wpisania na listę adwokatów odmówiła mu tamtejsza Okręgowa Rada Adwokacka. Jej decyzję podtrzymała Naczelna Rada Adwokacka – dowiedział się tvn24.pl. K. odwołał się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, który może zmienić decyzję samorządu adwokatów.

W marcu tego roku tvn24.pl i "Gazeta Wyborcza" ujawniły, że pod koniec 2017 roku K. brał udział w manifestacji narodowców w Katowicach. Pracował wtedy w ministerstwie sprawiedliwości, do którego trafił na zasadzie czasowej delegacji z Sądu Rejonowego w Gliwicach.

Jakub K. odchodzi z sądu i chce zostać adwokatem

Po zakończeniu delegacji przez ministerstwo sprawiedliwości w lutym 2018 roku K. wrócił do gliwickiego sądu. Od września zeszłego roku był asystentem sędziego w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. Prezesem tego sądu od listopada 2017 roku jest Witold Mazur, który objął tę funkcję po odwołaniu poprzednika przez ministra Ziobrę.

Jakub K. najpierw był na urlopie związanym z egzaminem adwokackim, do którego się przygotowywał.

Potem wziął wolne na opiekę nad bliską osobą i ponownie poszedł na zwolnienie lekarskie. Zgromadzenie sędziów katowickiego Sądu Apelacyjnego, w przyjętej w kwietniu br. uchwale, dalsze jego zatrudnienie jako asystenta sędziego uznało "za niedopuszczalne".

Rzecznik tego sądu Robert Kirejew podkreśla z rozmowie z portalem tvn24.pl, że K. ponad pół roku przebywał na zwolnieniu lekarskim, po którym 31 października br. - za porozumieniem stron - rozwiązano z nim umowę o pracę.

K. w marcu 2018 roku zdał zawodowy egzamin adwokacki w Katowicach, co upoważniało go do złożenia podania o wpis na listę adwokatów. Roman Kusz, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach, mówił wówczas portalowi tvn24.pl, że razem z wnioskiem składa się życiorys i kartę karną z informacją na temat postępowań karnych, a Komisja do spraw Rękojmi ocenia osoby, które budzą zastrzeżenia.

Adwokaci odmawiają wpisania na listę

Szefowa biura prasowego Naczelnej Rady Adwokackiej Joanna Sędek w odpowiedzi na nasze pytania wyjaśnia, że prezydium tej rady 12 listopada br. podjęło uchwałę w sprawie Jakuba K., w której "utrzymało w mocy zaskarżoną uchwałę Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach". Katowicka rada, jak dodaje, 29 sierpnia 2019 roku "odmówiła wpisu K. na listę adwokatów".

Pytany o powód takiej decyzji rzecznik Okręgowej Rady Adwokackiej w Katowicach Paweł Matyja tłumaczy, że nie może informować, dlaczego izba nie wyraża zgody na wpisanie danej osoby na listę, bo to nie jest informacja publiczna.

- Nie mogę udzielać informacji o przebiegu rozmów z kandydatem na adwokata i treści protokołów – dodaje.

Joanna Sędek z NRA podkreśla, że Jakub K. w dniu 4 grudnia złożył odwołanie do ministra sprawiedliwości od uchwały Prezydium Naczelnej Rady, która 11 grudnia przekazała dokumenty w jego sprawie do resortu.

Minister ma podjąć decyzję "bez zbędnej zwłoki"

Szefowa biura prasowego Naczelnej Rady Adwokackiej wyjaśnia, że według przepisów decyzja ma być podjęta bez zbędnej zwłoki.

- Jeśli osoba odwołująca się nie będzie zgadzała się z decyzją ministerstwa, to wtedy może jeszcze złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego – dodaje Sędek.

O decyzję w tej sprawie zapytaliśmy resort sprawiedliwości. Do czasu publikacji tekstu odpowiedź nie nadeszła.

W przypadku podtrzymania w mocy uchwały odmawiającej wpisu na listę adwokatów minister sprawiedliwości może podjąć decyzję o wpisaniu na listę. - Taka osoba zostaje adwokatem na mocy decyzji ministra - wyjaśnia Roman Kusz.

Dodaje, że taka decyzja ministra może być zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a następnie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Prokuratura uznaje demonstrację za happening

Demonstracja, w której brał udział Jakub K., odbyła się 25 listopada 2017 roku na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, gdzie zgromadziło się kilkudziesięciu przedstawicieli środowisk narodowych pod hasłem "Stop współczesnej Targowicy". Kilku z nich, w tym K., stało z symbolicznymi szubienicami, na których powieszono zdjęcia sześciorga europosłów. Kilka dni później katowicka prokuratura wszczęła śledztwo, które pod koniec listopada zostało umorzone. Decyzja nie jest prawomocna.

Według prokuratury, uczestnicy zorganizowanego przez środowiska narodowe zgromadzenia nie złamali prawa.

Jak podała prokuratura, inscenizacja polegająca na wieszaniu portretów polityków na konstrukcjach naśladujących szubienice "miała charakter symboliczny, nawiązujący do historycznych wydarzeń z XVIII wieku, a utrwalonych na obrazie Jana Piotra Norblina".

Jakuba K. poprosiliśmy o odniesienie się do sprawy za pośrednictwem Roberta Winnickiego, posła Konfederacji, z którym jest związany prawnik. Winnicki przekazał nam, że K. "nie chce komentować sprawy".

Autor: Grzegorz Łakomski / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Silesia Flesz TVS

Pozostałe wiadomości