Polska

Sześć zarzutów i dozór policyjny dla prezesa Amber Gold

Polska

Aktualizacja:
Szelągowski o zarzutach dla Marcina P.
tvn24Marcin P. usłyszał sześć zarzutów

Prezes Amber Gold Marcin P. został przesłuchany i usłyszał sześć zarzutów, m.in. prowadzenia działalności parabankowej oraz podrobienia dokumentu w celu wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Prokuratura poinformowała, że podejrzany ma dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. P. opuścił już gdańską prokuraturę, z dziennikarzami nie chciał rozmawiać.

Marcin P. w prokuraturze
Marcin P. w prokuraturzetvn24

Prezes Amber Gold przez kilka godzin był przesłuchiwany w gdańskiej prokuraturze, gdzie pojawił się w towarzystwie adwokata. Wyszedł z przesłuchania około godz. 15. Nie chciał rozmawiać z dziennikarzami, na wszystkie pytania odpowiadał tylko, że "czuje się dobrze".

Jak mówił wcześniej Wojciech Szelągowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, przesłuchanie zaczęło się po godzinie 10. Łącznie prokuratura postawiła Marcinowi P. sześć zarzutów. Grozi mu pięć lat więzienia.

P. dostał także dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i zakaz wydania paszportu.

Wojciech Szelągowski: Marcin P. dostał sześć zarzutów
Wojciech Szelągowski: Marcin P. dostał sześć zarzutówtvn24

P. usłyszał m.in. zarzut działalności parabankowej oraz podrobienia dokumentu w celu wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Pierwszy z tych zarzutów dotyczy nielegalnego udzielania kredytów klientom Amber Gold. Spółka, kierowana przez karanego za przestępstwa P. nie miała prawa prowadzić działalności zarezerwowanej dla banków.

- Podejrzany usłyszał zarzut prowadzenia bez zezwolenia działalności polegającej na gromadzeniu środków pieniężnych innych osób fizycznych w celu udzielania pożyczek i obciążanie tych środków ryzykiem poprzez przeznaczanie ich na przedsięwzięcia o charakterze gospodarczym i inne przedsięwzięcia, czym złamał prawo bankowe - mówił Szelągowski. Dodał, że grozi za to grzywna w wys. 5 mln zł. P. do tego zarzutu się nie przyznał.

Marcin P. wychodzi z prokuratury
Marcin P. wychodzi z prokuraturytvn24

Sfałszował potwierdzenia przelewów?

Drugi zarzut dotyczy podejrzenia sfałszowania dokumentów rzekomo potwierdzających przelanie z kont prywatnych Marcina P. i jego żony 50 mln na objęcie przez nich udziałów w nowej spółki Amber Gold SA.

Poświadczenia przelewu zostały użyte w sądzie gospodarczym, który wydał decyzję o rejestracji tej spółki. Zdaniem ABW i prokuratury dokument został podrobiony. P. tłumaczył "Gazecie Wyborczej", że 50 mln pożyczył ze spółki matki - Amber Gold sp. z. o.o.

- P. podejrzewany jest, że posłużył się potwierdzeniami wykonania przelewów, które przedłożył jako autentyczne przed sądem, czym wprowadził sąd rejestrowy w błąd, a dzięki czemu wyłudził poświadczenie nieprawdy - relacjonował na konferencji Szelągowski.

Sześć zarzutów

Kolejny zarzut dotyczy prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na kupnie i sprzedaży wartości dewizowych bez wpisu do rejestru.

P. zarzuca się też, że jako prezes Amber Gold nie złożył sprawozdań finansowych za lata 2009-2010, czym, złamał ustawę o rachunkowości. Do tego zarzutu P. częściowo się przyznał.

Łącznie śledczy postawili P. sześć zarzutów.

Szelągowski poinformował, że w piątek prokuratura nie planuje dalszych czynności z udziałem P. lub jego żony.

Przeszukania w Amber Gold

Właściciel Amber Gold dostał wezwanie od prokuratorów na zakończeniu przeszukania, które oskarżyciele wraz z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadzili w biurach i mieszkaniach P. i jego żony Katarzyny.

W czasie przeszukania ABW znalazła złoto - CZYTAJ WIĘCEJ. Jego wartość wynosi 10-12 mln zł.

Złote problemy

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce działająca od 2009 r. Klientom oferowała wysokie oprocentowanie inwestycji - przekraczające nawet 10 proc. w skali roku.

O spółce zrobiło się głośno, kiedy problemy finansowe zgłosiły tanie linie lotnicze OLT Express. Amber Gold było ich głównym udziałowcem.

W grudniu 2009 r. KNF zawiadomiła Prokuraturę Rejonową w Gdańsku, że Amber Gold może prowadzić działalność bankową bez odpowiedniej licencji.

Autor: Maciej Duda, dziennikarz śledczy tvn24.pl (m.duda2@tvn.pl)//mat/k / Źródło: tvn24.pl

Raporty:
Pozostałe wiadomości