Polska

Sejmowa komisja za uchyleniem immunitetu Gasiuk-Pihowicz

Polska

[object Object]
Sejmowa komisja rekomenduje uchylenie immunitetu Kamili Gasiuk-Pihowicztvn24
wideo 2/35

Komisja regulaminowa i spraw poselskich rekomenduje Sejmowi uchylenie immunitetu posłance Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz i tym samym udzielenie zgody na pociągnięcie jej do odpowiedzialności cywilnej - taką uchwałę przyjęto podczas środowego posiedzenia komisji.

O uchylenie posłance immunitetu wnioskował były minister skarbu Dawid Jackiewicz z PiS, który wytoczył jej proces o ochronę dóbr osobistych. Pozew w tej sprawie został złożony w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Jackiewicz domaga się od Gasiuk-Pihowicz zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. złotych.

"Nie dam się zastraszyć"

Gasiuk-Pihowicz, komentując środowe stanowisko komisji, oceniła, że jest ono "niekorzystne dla debaty publicznej". - Ja zawsze poruszam najtrudniejsze kwestie, stawiam trudne pytania w interesie publicznym i będę to nadal robić. Absolutnie nie dam się zastraszyć pozwami na wysokie kwoty - podkreśliła.

Pozew byłego ministra skarbu dotyczy wypowiedzi posłanki Nowoczesnej, która padła podczas lipcowych prac w Sejmie nad ustawami o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. - Ja bym chciała przypomnieć Państwu kilka faktów. Dawid Jackiewicz – były minister skarbu w obecnym rządzie Beaty Szydło – w czasie poprzednich rządów PiS w 2006 r. brał udział w awanturze, która doprowadziła do śmierci bezdomnego człowieka. Polityk PiS wdał się z nim w szarpaninę, popchnął go, głowa tego bezdomnego człowieka roztrzaskała się o beton. A potem co zrobiła prokuratura Ziobry? Umorzyła sprawę partyjnego kolegi, mimo że po awanturze z nim zginął człowiek - mówiła wówczas Gasiuk-Pihowicz.

Obecny na środowym posiedzeniu komisji pełnomocnik Jackiewicza, argumentował, że lipcowa wypowiedź Gasiuk-Pihowicz naruszyła godność byłego ministra skarbu a także naraziła go na utratę zaufania publicznego, które jest mu niezbędne, jako osobie publicznej. - Twierdzenia przedstawione przez panią poseł nie tylko nie polegają na prawdzie, ale również w odniesieniu do pana Dawida Jackiewicza pozostają dalece bezprawne i oszczercze - powiedział prawnik.

Wskazywał przy tym, że postanowienie o umorzeniu postępowania przygotowawczego w sprawie śmierci mężczyzny zostało wydane 14 grudnia 2007 roku, kiedy to ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym nie był już Zbigniew Ziobro, a wskazany na te stanowiska przez ówczesnego premiera Donalda Tuska, Zbigniew Ćwiąkalski.

Gasiuk-Pihowicz napisała na Twitterze, że jej zdaniem "nie bez przypadku próba odebrania immunitetu ma miejsce tuż przed debatą dotyczącą niezależności sądownictwa. PiS jak do tej pory w żadnym z czterech podobnych wniosków nie pozwolił na odebranie immunitetu swoim politykom".

"Analogie nasuwały się same"

Gasiuk-Pihowicz broniła się, że nie sugerowała żadnej odpowiedzialności Jackiewicza za śmierć mężczyzny - chodziło jej tylko o nieprawidłowe - w jej ocenie - działanie ówczesnej prokuratury, która umorzyła postępowanie w tej sprawie na wczesnym etapie. - Moja wypowiedź była wyrażona w związku z istotnym tematem, jakim było to, że obecnie rządząca partia dąży do upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości. Analogie nasuwały się same - tłumaczyła posłanka.

Przyznała, że przywołana przez nią sprawa Jackiewicza była "parlamentarnym ciosem wymierzonym w bardzo czuły dla polityków PiS punkt". - Ale to był cios, który został zadany zupełnie fair. On był zgodny z zasadami debaty parlamentarnej, w pełni zgodne z przepisami prawa - zaznaczyła Gasiuk-Pihowicz. Dodała, że pozew Jackiewicza traktuje jako "próbę zakneblowania jej ust".

Występujący jako pełnomocnik Gasiuk-Pihowicz poseł PO Borys Budka podkreślał, że wypowiedź posłanki Nowoczesnej była rzetelna i nie naruszyła dóbr osobistych byłego ministra skarbu. Przypomniał, że w podobnych przypadkach dotyczących polityków PiS, m.in. wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, wiceszefa MON Bartosza Kownackiego, czy posła Dominika Tarczyńskiego, sejmowa większość była przeciwna uchyleniu im immunitetu. - Ile trzeba mieć w sobie hipokryzji, żeby udawać, że w tamtych przypadkach, to państwo nie widzicie problemu, a tutaj nagle tak bardzo chcecie, żeby sądy badały sprawę - powiedział Budka.

"Powinna to pani udowodnić przed sądem"

Posłowie PiS przekonywali z kolei, że Gasiuk-Pihowicz powinna stanąć przed sądem i tam bronić swoich racji. - Pani poseł, pani jest obrońcą wolnych sądów, przekonuje pani, że ma rację, więc powinna to udowodnić przed sądem - zwrócił się do posłanki Nowoczesnej Arkadiusz Mularczyk z PiS. W podobnym tonie wypowiadał się jego klubowy kolega Andrzej Matusiewicz. W jego ocenie wypowiedzi Gasiuk-Pihowicz naruszyły dobra osobiste Jackiewicza.

Po zakończeniu obrad komisji w obronie Gasiuk-Pihowicz wystąpili wspólnie posłowie: Nowoczesnej, Platformy i PSL. Przewodnicząca klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer oceniła, że uchwała komisji jest próbą "zastraszania opozycji". - Mamy takie głębokie przekonanie, że PiS nie potrafiąc poradzić sobie z Kamilą w debacie parlamentarnej, posuwa się do środków, które są nie czym innym, jak próbą kneblowania i zastraszania opozycji - powiedziała Lubnauer.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 28 grudnia 2006 r. Jadącą tego dnia autobusem, wraz z synem, żonę Dawida Jackiewicza zaczepił pijany i agresywnie zachowujący się mężczyzna. Wykrzykiwał, że chłopiec jest jego dzieckiem i próbował go wyszarpnąć matce. Kobieta wysiadła z autobusu i wezwała męża przez telefon. Pijany, 50-letni mężczyzna wysiadł jednak za nimi, wyrwał chłopca i chciał się z nim oddalić. Jackiewicz, który przyjechał na miejsce zdarzenia, popchnął mężczyznę. 50-latek upadł, uderzając się w głowę. Po kilku dniach zmarł w szpitalu. W grudniu 2007 roku wrocławska prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie.

Autor: mnd/sk / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości