12-latka nie wróciła ze szkoły do domu. Znaleźli ją przy nasypie kolejowym, nie mogła się ruszać

TVN24

Poszukiwana 12-latka spadła z nasypu kolejowegoTVN 24 Katowice
wideo 2/3

Poszukiwana 12-latka była wyziębiona, ale przytomna. Powiedziała policjantom, że bawiła się z kolegami na nasypie kolejowym. Oni poszli do domu, a ona spadła. Nie miała czucia w rękach i nogach, dlatego nie mogła wrócić do domu.

12-letnia dziewczynka z Ornontowic pod Mikołowem na Śląsku miała w poniedziałek lekcje do 14. Długo nie wracała do domu. Zaniepokojona matka wypytywała o córkę jej znajomych. Gdy okazało się, że nigdzie jej nie ma, zawiadomiła policję.

Ranna dziewczynka za sklepem

- Policjanci natychmiast ruszyli w teren, a 18.30 komendant ogłosił alarm dla całej jednostki. Wszystkie służby ruszyły w teren - mówi Ewa Sikora, rzeczniczka policji w Mikołowie.

Po dwóch godzinach od wszczęcia poszukiwań do jednego z patroli poszukiwawczych podbiegł mężczyzna i powiedział, że za sklepem spożywczym przy ulicy Zwycięstwa w Ornontowicach leży ranna dziewczynka.

Okazało się, że to zaginiona 12-latka.

Koledzy poszli, ona spadła

Dziewczynka leżała na wąskim chodniczku między tyłem sklepu a trawiastym nasypem kolejowym, wysokim na około 10 metrów, który nad ulicą Zwycięstwa przechodzi w wiadukt kolejowy. To czynny nasyp, jeżdżą po nim pociągi,

Dziewczynka była przytomna i opowiedziała policjantom, co się stało.

- Mówiła, że bawiła się na nasypie z kolegami. Gdy chłopcy poszli do domu, ona też zaczęła schodzić z nasypu, pośliznęła się i spadła - relacjonuje Sikora.

Policjanci będą sprawdzać te okoliczności.

12-latka była wyziębiona, okryto ją kocem. Nie wiadomo, jak długo leżała za sklepem. Nie umiała tego określić. - Mówiła, że nie miała czucia w rękach i w nogach, dlatego nie mogła wstać - przekazuje Sikora.

Jak twierdzi dziewczynka, nie była też w stanie wzywać pomocy.

Zabrało ją pogotowie. Jej stan nie zagraża życiu lub zdrowiu, ma ogólne potłuczenia.

Wróciła do domu

W czwartek dziewczynka opuściła szpital. Stan jej zdrowia jest dobry. Jak przekazał nam tata 12-latki, dziewczynka wróciła już do szkolnej ławki - mówi sierż. sztab. Ewa Sikora, rzecznik policji w Mikołowie. - To nie oznacza, że policjanci nie zajmują się już tą sprawą - dodaje.

Autor: mag/gp / Źródło: TVN 24 Katowice