Lokalizacja imprezy techno Circoloco w pobliżu Pałacu w Wilanowie wywołała falę krytyki. Mieszkańcy Wilanowa skarżyli się na hałas trwający do wczesnego rana. Radni i aktywiści alarmowali o powstałych zniszczeniach na zabytkowym terenie oraz zwrócili uwagę na bliskie sąsiedztwo rezerwatu przyrody Marysin. Działacze Ogólnopolskiego Towarzystwa Opieki nad Ptakami ostrzegali, że to wydarzenie może mieć poważne konsekwencje dla zwierząt, a szczególnie dla ptaków.
Po imprezie Muzeum Pałacu w Wilanowie wydało komunikat, w którym podkreśliło, że wydarzenie zostało zorganizowane przez zewnętrznego organizatora - Awake Events Sp. z o.o. i "na podstawie wymaganych zgód administracyjnych właściwych dla imprez masowych oraz zgodnie z obowiązującymi przepisami, w tym dotyczącymi ochrony zabytków".
"Nie otrzymaliśmy wniosku o wydanie zezwolenia na odstępstwo od zakazów"
Okazało się jednak, iż pomimo tego, że w sąsiedztwie pałacu znajduje się chroniony prawnie rezerwat przyrody Morysin, organizator nie poprosił o odstępstwo od obowiązujących zakazów.
"Do RDOŚ w Warszawie nie wpłynęły oficjalne informacje dotyczące wydarzenia pod nazwą Circoloco organizowanego na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Nie otrzymaliśmy wniosku o wydanie zezwolenia na odstępstwo od zakazów obowiązujących z mocy ustawy o ochronie przyrody" - poinformowała główna specjalistka ds. komunikacji społecznej i kontaktów z mediami RDOŚ Agata Antonowicz.
Zaznaczyła, że działając w trybie prewencyjnym, w reakcji na informacje pojawiające się w mediach, a także wpływające do RDOŚ prośby o podjęcie interwencji, skierowali pismo do organizatora imprezy - Awake Events Sp. z o.o. w Warszawie (do wiadomości dyrektora Muzeum Pałacu) informujące o obowiązujących przepisach prawa oraz konsekwencjach ich naruszenia.
Płoszenie zwierząt, zakłócanie ciszy
W piśmie tym podkreślono, że lokalizacja wydarzenia w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu przyrody Morysin, w jego otulinie, wiąże się z wysokim ryzykiem naruszenia zakazów obowiązujących na tym terenie chronionym. Chodzi o zakaz umyślnego płoszenia zwierząt oraz zakłócenia ciszy, jak również tych obowiązujących wobec gatunków chronionych, w tym przede wszystkim zakazu umyślnego płoszenia lub niepokojenia w miejscach noclegu, rozrodu lub wychowu młodych w okresie lęgowym.
Poinformowano także, że organizacja tego typu imprez bez uprzedniego uzyskania stosownych decyzji administracyjnych, w przypadku stwierdzenia naruszenia obowiązujących przepisów w odniesieniu do rezerwatów przyrody i gatunków chronionych, będzie skutkować przekazaniem sprawy do organów ścigania. Naruszenie przepisów dotyczących ochrony w rezerwatach przyrody oraz ochrony gatunkowej jest wykroczeniem zagrożonym karą aresztu albo grzywny.
"W piśmie tym wskazaliśmy także, że skumulowane oddziaływanie hałasu oraz dynamicznego oświetlenia scenicznego stanowi dla dzikich zwierząt krytyczny czynnik stresogenny, który w porze wieczornej lub nocnej oddziałuje ze znacznie większą intensywnością niż w ciągu dnia. Taka presja może w konsekwencji doprowadzić do trwałego opuszczenia siedlisk przez gatunki szczególnie wrażliwe, co mogłoby negatywnie wpłynąć na środowisko przyrodnicze rezerwatów" - zaznaczyła Antonowicz.
"W skrajnych przypadkach" śmierć ptaków
Podkreśliła, że termin planowanych imprez przypada na szczyt sezonu lęgowego ptaków oraz okres szczególnej aktywności wielu innych grup zwierząt, dla których rezerwaty są ostoją, w tym m.in. ptaków i nietoperzy. "Intensywne oświetlenie może mieć wpływ na ptaki, doprowadzając w skrajnych przypadkach do ich śmierci, np. przy zderzeniach z budynkami w wyniku utraty orientacji w terenie" - dodała.
"Pomimo tej informacji nie wpłynął do nas wniosek o wydanie decyzji zezwalającej na odstępstwo od zakazów obowiązujących z mocy ustawy o ochronie przyrody" - zaznaczyła.
Przekazała, że w związku z powyższym Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie 12 maja skierował do Komendy Rejonowej Policji Warszawa II pismo, "w którym wskazał, że jego zdaniem działanie organizatora wyczerpuje znamiona świadomego naruszenia procedur prewencyjnych wynikających z ustawy o ochronie przyrody, a także mogło doprowadzić do naruszenia zakazów obowiązujących w rezerwatach przyrody i wobec gatunków objętych ochroną".
W piśmie RDOŚ wnioskuje o podjęcie działań pozostających w kompetencjach organów ścigania, a w przypadku skierowania wniosku do sądu, zadeklarował gotowość występowania jako oskarżyciel posiłkowy.
Jak zauważyła w rozmowie z naszą redakcją przedstawicielka RDOŚ, impreza w Wilanowie nie była pierwszym przypadkiem, kiedy złożone zostało zawiadomienie na policję.
- W zeszłym roku dwie imprezy organizowane na terenie AWF-u na Bielanach w pobliżu otuliny Lasu Bielańskiego także zakończyły się zgłoszeniem sprawy policji. W tamtych przypadkach wydana została przez nas zgoda na organizację wydarzeń, jednak przekroczone zostały normy hałasu w czasie imprezy, dlatego też złożyliśmy zawiadomienie - wyjaśniła Antonowicz.
Kontrola konserwatora, interwencja RPO
Jak pisaliśmy, sprawą zainteresował się też mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków, który w poniedziałek udał się na kontrolę do Wilanowa. Konserwator początkowo wydał decyzję odmowną w sprawie organizacji imprezy. Jednak w następstwie organizator złożył zmodyfikowaną dokumentację, m.in. ograniczając ilość infrastruktury towarzyszącej oraz uzupełniając zapisy dotyczące zabezpieczenia obiektów zabytkowych.
Konserwator przekazał, że jego kontrola odbyła się zarówno w sobotę przed koncertem, jak i w poniedziałek, i na tej podstawie zostaną wydane ewentualne dodatkowe zalecenia pokontrolne. Zaznaczył, że w poniedziałek nie stwierdzono wpływu imprezy na obiekty zabytkowe. Dodał, że przestrzenie zieleni zostaną zrekultywowane w trybie natychmiastowym.
"Stwierdzono natomiast, iż część działań była niezgodna z zatwierdzonym programem, m.in. użycie ciężkiego sprzętu do montażu konstrukcji, pirotechniki, ustawienie dźwigu" - podkreślił.
Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich poinformowało we wtorek, że RPO podjął interwencję w sprawie organizacji imprezy na terenie muzeum w Wilanowie.
"W związku z wpływającymi skargami RPO zwrócił się do Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa o udostępnienie akt postępowania dotyczącego wydania zgody na organizację wydarzenia. Wystąpił także do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z pytaniem, czy organizator uzyskał wymagane zgody związane z tym, że impreza odbywała się w sąsiedztwie Rezerwatu Przyrody Morysin" - brzmi fragment komunikatu Biura RPO na platformie X.
"Muszę przyznać, że była to decyzja ryzykowna"
Pytana o sprawę szefowa MKiDN Marta Cienkowska przekazała, że dyrektor Muzeum w Wilanowie nie musi prosić ministerstwa o wydanie zgody na realizację działania zewnętrznego.
- Muszę przyznać, że była to decyzja ryzykowna. Prywatnie nie wiem, czy podjęłabym taką samą. Natomiast najważniejsze teraz jest zweryfikowanie tego procesu, sprawdzenie, czy wszystko poszło zgodnie z wytycznymi m.in. konserwatorskimi, w których była wytyczna, by organizator uzyskał zgodę od RDOŚ. Bo jestem przekonana, że obiekty zabytkowe zostały dobrze zabezpieczone. Natomiast w tym przypadku powinniśmy zwrócić uwagę na elementy środowiskowe, które nie leżą w zakresie konserwatora. Natomiast on w swojej opinii jasno wskazał, że o to też trzeba zadbać - powiedziała Cienkowska.
Kontrowersyjna impreza
Impreza Circoloco na dziedzińcu Muzeum Pałacu w Wilanowie rozpoczęła się w sobotę o godz. 16 i trwała do godzin porannych w niedzielę. W wydarzeniu wzięło blisko pięć tysięcy osób.
W sieci pojawiły się liczne zdjęcia dokumentujące zniszczenia zabytkowego parku. Tomasz Kuszłejko, radny dzielnicy Wilanów, opublikował w mediach społecznościowych zdjęcie, na którym widać wydeptany trawnik oraz porozrzucane na całym placu przed muzeum śmieci, w tym butelki i plastikowe kubki.
Mieszkańcy stolicy wytknęli dyrekcji Muzeum Pałacu w Wilanowie brak konsekwencji. Choć na co dzień obowiązują na tym terenie surowe zakazy dotyczące wprowadzania psów czy rowerów, placówka bez większych przeszkód zgodziła się na organizację masowej imprezy Circoloco i wjazd ciężkich maszyn na chroniony teren.
"Kilkadziesiąt zgłoszeń od mieszkańców"
- W nocy z soboty na niedzielę spod numeru alarmowego 112 otrzymaliśmy łącznie kilkadziesiąt zgłoszeń. Dotyczyły one głównie głośnej muzyki i zakłócania porządku - powiedział nam mł. asp. Łukasz Urbanek, zastępca oficera prasowego Komendanta Rejonowego Policji Warszawa II.
Policjanci zapewniali porządek w okolicy imprezy. Jak zaznaczył policjant, nie było żadnych zgłoszeń dotyczących poważniejszych incydentów.
- Lubię tę muzykę, tak jak wszyscy młodzi, ale kwestia tego, gdzie to się odbywa, bo nie wolno nam wchodzić z psami, z rowerami czy innym sprzętem, a tutaj taka impreza. To mnie zadziwia - przyznała nam jedna z okolicznych mieszkanek.
- Mieszkam w Miasteczku Wilanów. Do godziny 11.30 nie mogliśmy zasnąć. Byliśmy zbulwersowani, że ktoś wydał zgodę na urządzenie tego typu imprezy na terenie takiego zabytku - powiedziała kolejna Warszawianka, pytana o sobotnie wydarzenie.
Poprosiliśmy organizatora wydarzenia o komentarz w sprawie zgłoszenia na policję oraz interwencji Biura RPO.
Sprawdź, jak wyglada procedura uzyskiwania zgody na organizację imprezy masowej.