Pieniądze odebrał "policjant", dopiero wtedy zadzwoniły na 112

Seniorki straciły oszczędności życia (zdj. ilustracyjne)
Mazowiecka policja o oszustwach "na wnuczka" i "na policjanta"
Źródło wideo: Mazowiecka policja
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Najpierw był telefon od "pracownika ZUS", później od "policjanta". Wystraszone i zmanipulowane kobiety powiedziały, ile mają oszczędności. Wszystkie pieniądze i kosztowności spakowały, odebrał je "policjant".

W czwartek do mieszkających razem kobiet (w wieku 89 i 65 lat) zadzwonił mężczyzna podający się za pracownika ZUS. Poinformował je o przesyłce, miał ją przynieść listonosz.

Niespełna pół godziny później skontaktowała się z nimi kolejna osoba. Tym razem nieznajomy podawał się za policjanta.

- Twierdził, że oszuści okradają samotne kobiety i że są zagrożone. Wykorzystując strach i presję, zmanipulował je tak skutecznie, że przekazały mu informacje o wszystkich oszczędnościach. Polecił przygotować pieniądze i kosztowności oraz pozostawić je na stole, zapewniając, że przyjdzie funkcjonariusz, który wszystko "zabezpieczy" - wskazała oficer prasowa zwoleńskiej policji aspirant Katarzyna Syk.

Oddały mu wszystkie pieniądze i kosztowności

Po ponad godzinie do mieszkania zapukał mężczyzna podający się za policjanta. Kobiety - przekonane, że współpracują z prawdziwą policją - oddały mu wszystkie pieniądze i kosztowności.

Dopiero po jego wyjściu jedna z kobiet zadzwoniła na numer alarmowy 112 i opisała przebieg zdarzenia. Dyspozytorka poinformowała ją, że najprawdopodobniej padły ofiarą oszustwa.

- Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, potwierdzili, że doszło do przestępstwa. Kobiety straciły łącznie ponad 130 tysięcy złotych - wyliczyła aspirant Syk.

OGLĄDAJ: Wyciągają parę milionów w tydzień, bo system nie działa
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Policja ostrzega przed oszustwami "na wnuczka" i "na policjanta"
Policja ostrzega przed oszustwami "na wnuczka" i "na policjanta"
Źródło zdjęcia: KRP V
Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: