Do starszej kobiety z Siedlec zadzwonił mężczyzna, podający się za funkcjonariusza policji.
"Policjant" i "prokurator" mówili o tajnej akcji
"Twierdził, że jej dane znalazły się w rękach przestępców, którzy planują włamanie na jej konto. Chwilę później w rozmowie pojawiła się osoba przedstawiająca się jako prokurator" - wskazuje kom. Ewelina Radomyska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach.
Kobiecie przekazano, że trwa tajna akcja wymierzona w grupę oszukującą osoby starsze i że może pomóc w zatrzymaniu sprawców. Jednak był jeden warunek. Jaki? Pełna tajemnica.
Miała przyrzec na Pismo Święte
"Seniorka usłyszała, że nikomu nie wolno jej mówić o sprawie, nawet rodzinie czy pracownikom banku. W pewnym momencie miała nawet przyrzec na Pismo Święte, że zachowa wszystko w sekrecie i 'zabierze tę wiedzę do grobu'. To dodatkowo utwierdziło ją w przekonaniu, że uczestniczy w poważnej operacji policyjnej" - opisuje kom. Rodomyska.
Od lutego do kwietnia ubiegłego roku kobieta wykonywała kolejne instrukcje. Seniorka wypłacała oszczędności z banków, wpłacała gotówkę we wpłatomatach i przelewała pieniądze na wskazane rachunki.
"Oszuści tłumaczyli, że środki muszą zostać 'zabezpieczone' jako dowód w sprawie albo przelane na specjalne, kontrolowane przez policję konto" - kontynuuje policjantka.
Była instruowana gdzie ma iść, co powiedzieć
"W trakcie rozmów telefonicznych była instruowana krok po kroku gdzie ma iść, co powiedzieć w banku, jaki tytuł wpłaty wpisać. Zdarzało się, że w pobliżu bankomatów pojawiali się nieznani jej mężczyźni, którzy 'pomagali' przy wpłatach" - dodaje rzeczniczka siedleckiej policji.
W pewnym momencie polecono jej również sprzedać biżuterię i przekazać uzyskane pieniądze na potrzeby rzekomej akcji.
Jak ustaliły służby, starsza kobieta łącznie przelała i wpłaciła oszustom kwotę przekraczającą 150 tysięcy złotych.
"Seniorka mieszka sama. Nikomu nie powiedziała o całej sytuacji, bo jak przyznała czuła się zobowiązana do dochowania tajemnicy" - podaje policjantka.
Oszukana kobieta dopiero w maju lub czerwcu zaczęła nabierać wątpliwości i zrozumiała, że mogła paść ofiarą przestępstwa. Wówczas sprawa została zgłoszona policji.
Policja apeluje
Nie jest to jedyny przypadek oszustwa "na policjanta" lub "na prokuratora". "Przestępcy wykorzystują strach, presję czasu i autorytet służb. Często nakazują zachowanie tajemnicy, izolują ofiarę od bliskich i krok po kroku przejmują kontrolę nad jej decyzjami" - alarmuje policja.
Służby przypominają, że funkcjonariusze nigdy nie proszą o przekazywanie pieniędzy ani wypłacanie gotówki.
Opracowała Alicja Glinianowicz/b
Źródło: tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Bacho Foto - stock.adobe.com