"Powiatowy Lekarz Weterynarii w Mińsku Mazowieckim przeprowadził kontrolę działalności prowadzonej jako nielegalne schronisko pod nazwą 'Pogotowie dla zwierząt' w miejscowości Kuflew, w wyniku której wykrył szereg nieprawidłowości" - poinformował w mediach społecznościowych Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Siedlcach.
Podkreślił, że w związku z tym skierowane zostało zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Mińsku Mazowieckim o możliwości popełnienia przestępstwa.
Jako argument podał, że jest to nielegalne schronisko, niezgłoszone do rejestru Powiatowego Lekarza Weterynarii w Mińsku Mazowieckim i nie znajduje się pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej.
Odpowiedź "Pogotowia dla zwierząt"
"Inspekcja Weterynaryjna miała zastrzeżenia - głównie dotyczące tego, że jej zdaniem prowadzimy schronisko dla bezdomnych zwierząt - mimo że nie przebywają u nas zwierzęta bezdomne. Wszystkie zwierzęta znajdujące się w azylu są leczone i zadbane, wszystkie mają dostęp do wody, wszystkie są codziennie wyprowadzane na spacery i na wybiegi. Obecnie mamy pod opieką około 200 psów i 20 kotów" - napisali w mediach społecznościowych przedstawiciele "Pogotowia dla zwierząt".
Dodali, że ich azyl jest miejscem otwartym - wszystkich wpuszczają i współpracują z około stu wolontariuszami.
W rozmowie z Wirtualną Polska właściciel schroniska bagatelizował zarzuty kontrolerów, stwierdził, że mają charakter formalno-administracyjny i nie dotyczą bezpośrednio dobrostanu zwierząt.
"Pogotowie dla zwierząt" to jedna z organizacji, które zabrały psy z zamkniętego schroniska dla zwierząt w Sobolewie. Według relacji mediów, do Kuflewa trafiło około 30 psów.
Policja i prokurator na terenie schroniska
W piątek na terenie schroniska w Kuflewie pojawili się prokurator oraz policjanci, którzy przebywali tam do wieczora.
- Wczoraj (w czwartek - red.) do Prokuratury Rejonowej w Mińsku Mazowieckim wpłynęło zawiadomienie. W związku z powyższym prokurator zarządził na dziś czynności procesowe. Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim pod jego nadzorem prowadzą czynności - powiedziała nam starsza sierżant Paula Antolak z mińskiej policji.
- Psy przebywające w schronisku są sprawdzane pod kątem tego, czy chorują, czy są zadbane. Na ten moment nie mamy informacji o tym, aby którykolwiek z psów, które zostały już skontrolowane, był zaniedbany - wyjaśniła około godziny 10 Paula Antolak. Policjantka zastrzegła, że będzie informować o dalszym toku kontroli.
"Prokurator z Prokuratury Rejonowej w Mińsku Mazowieckim wszczął dziś śledztwo w sprawie znęcania się nad 212 psami oraz 16 kotami w schronisku w Kuflewie. Śledztwo wszczęto na podstawie zawiadomienia powiatowego lekarza weterynarii" - potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Siedlcach na X.
Ministerstwo o kontroli
Do kwestii warunków panujących w schronisku w Kuflewie oraz kontroli Powiatowego Lekarza Weterynarii odniosło się w komunikacie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
"Czynności prowadzone na terenie posesji w Kuflewie dotyczyły przede wszystkim warunków, w jakich przebywały psy i koty, oraz skali działalności prowadzonej w tym miejscu. Ich celem było ustalenie, czy sposób utrzymywania zwierząt spełnia wymagania określone w obowiązujących przepisach oraz czy skala i sposób działania pozostają zgodne z prawem. Na miejscu inspektorzy zastali 212 psów i 16 kotów. Były to zwierzęta odławiane na terenie gminy Mrozy, ale też przetransportowane z innych schronisk, w tym również z Sobolewa, ale też te, które zostały odebrane właścicielom" - podał w komunikacie resort.
Ministerstwo wyjaśniło, że sprawdzono m.in. wielkość kojców, dostęp zwierząt do wody oraz zabezpieczenie przed niskimi temperaturami. "Zebrana dokumentacja obejmuje informacje dotyczące przebywania zwierząt w zbyt małych kojcach, przypadków braku dostępu do wody lub jej zamarznięcia, a także warunków bytowych w okresie niskich temperatur" - czytamy w komunikacie.
Resort wskazał, że osoba prowadząca schronisko twierdziła, że utrzymuje zwierzęta prywatnie, w ramach gospodarstwa domowego, a przebywające tam psy i koty trafiają na posesję czasowo, jako bezdomne, porzucone lub przekazywane przez inne podmioty.
"Zgromadzone informacje wskazują jednak, że liczba zwierząt, ich częsta rotacja oraz zorganizowany charakter działań wykraczają poza zwykłe utrzymywanie zwierząt w gospodarstwie domowym. Okoliczności te będą dalej analizowane przez właściwe organy" - oceniło ministerstwo.
Minister o "obszarze patologii"
O sprawę "Pogotowia dla zwierząt" został zapytany w piątek minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Powiedział, że to, dlaczego zwierzęta z Sobolewa trafiły do schroniska w Kuflewie, będzie sprawdzane.
- Zawsze będzie twarda reakcja policji, jeśli takie przypadki będą potwierdzane. Dlatego też zdecydowałem się na wprowadzenie tych kontroli we współpracy wojewodów z administracją weterynaryjną – powiedział Kierwiński.
Podkreślił, że od wczesnych godzin rannych trwa akcja prokuratury policji w miejscu, które - w jego opinii - nie można nazwać schroniskiem. Opisał je wręcz jako "obszar patologii".
- Pamiętam wydarzenia w schronisku w Sobolewie, pamiętam niektóre wypowiedzi o tym, że policja uniemożliwia dostęp i zabranie tych biednych zwierząt ze schroniska w Sobolewie. Aktywiści, czy osoby postronne chcą od razu pomóc - opisywał Kierwiński. - Właśnie dlatego policja twardo stoi na straży procedur, żeby nie okazało się, że w ramach szczytnej chęci pomocy i w ramach rozwiązywania jednego problemu, pojawił się kolejny problem – dodał minister.
Dlaczego psy z Sobolewa trafiły do miejsca, którego nie ma w rejestrze schronisk, a prowadzi je osoba, która była wcześniej skazywana w sprawach związanych ze zwierzętami? Czy służby wojewody prowadziły nadzór i rejestr psów zabieranych z Sobolewa? Gdzie trafią zwierzęta z nielegalnego schroniska w Kuflewie? Te pytanie skierowaliśmy w piątek do biura prasowego wojewody. Czekamy na odpowiedź.
Starosta: zamrożone zwłoki, skandaliczne warunki
W piątek na miejscu był starosta miński Remigiusz Górniak. Rozmawiał z nim nasz reporter.
- Kontrola inspekcji weterynaryjnej ujawniła bardzo złe warunki. Przepełnione pomieszczenia, bardzo małe kojce i klatki. Wszystko jest w bardzo złym stanie technicznym. Wiele tych klatek jest oszczerbionych i poprzegryzanych, stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia przetrzymywanych tam zwierząt – powiedział Remigiusz Górniak, starosta powiatu mińskiego.
Zwrócił uwagę, że wszędzie było widać ślady krwi, porozrzucane przeterminowane lekarstwa oraz karmę. - Ujawniono zamrożone zwłoki, przechowywane w skandalicznych warunkach. Wszystko śmierdzi, warunki sanitarne po prostu fatalne - ocenił w rozmowie z naszym reporterem starosta.
Górniak podkreślił, że "to miejsce nie powinno w ogóle istnieć, a istnieje w środku wsi, w bliskiej odległości od sąsiadów".
Zaznaczył, że dla mężczyzny, który prowadzi nielegalne schronisko, to bardzo dochodowy biznes. - Żyje ze zbiórek, robi zdjęcia bardzo źle wyglądającym psom. Ludzie wpłacają ogromne kwoty, natomiast nikt nie wie, co się z tymi psami dzieje - wyjaśnił starosta.
Schronisko nielegalne, ale psy zostają
Swoją kontrolę przeprowadził również burmistrz pobliskich Mrozów Dariusz Jaszczuk. Obraz nielegalnego schroniska, który rysuje, jest diametralnie inny od opisu starosty Remigiusza Górniaka.
- Chodziło o to, aby ustalić, czy w tym nielegalnym schronisku znajdują się zwierzęta, które potrzebują pilnej pomocy weterynaryjnej. Wynik kontroli jest taki, że na wniosek policji siedem psów jest już zabezpieczanych. Wymagają one leczenia weterynaryjnego. W stosunku do pozostałych, które są w dobrym stanie, będą wydane zalecenia pokontrolne dotyczące bieżącego utrzymania, wymiaru boksów, klatek, w których przebywają - powiedział Jaszczuk.
Czy około 200 psów, których stan burmistrz określił jako dobry, pozostaną w Kuflewie? Dariusz Jaszczuk odpowiedział, że tak. - Pomimo że jest to miejsce nielegalne w naszej ocenie, to będziemy czekać na rozstrzygnięcie w tym zakresie przez prokuraturę i sąd – przyznał Jaszczuk. - Dopiero po zamknięciu tych postępowań przez wyspecjalizowane służby i sąd będziemy podejmowali stosowane działania administracyjne - dodał burmistrz.
Burmistrz nie widział drastycznych przypadków
Z czego wynika rozbieżna ocena warunków pomiędzy starostą i burmistrzem?
- Wszystkie zwierzęta dziś widziałem, w każdym boksie byłem, dokonałem oceny. Tam, gdzie zostały zgłoszone wątpliwości przez kontrole z ubiegłego tygodnia, w której zostały wskazane zwierzęta potencjalnie kwalifikujące się (do interwencji – red.), poprosiłem gminną lekarz weterynarii o ocenę. Lekarz potwierdziła wnioski skierowane przez komendanta powiatowego policji. Co do tych zwierząt są podjęte czynności zabezpieczające – odpowiedział burmistrz Mrozów.
Jaszczuk zapewnił, że nie widział żadnego drastycznego przypadku, ale przyznał, że samo miejsce, w którym przebywają zwierzęta, jest nieuporządkowane, panuje w nim bałagan, zalegają odpady i śmieci. - Jest wiele do zrobienia. Ale badanie pod kątem masowego przechowywania zwierząt, to już jest zadanie dla służb, które prowadząc kontrolę - dodał. - W mojej ocenie, na chwilę obecną, tu nic złego się nie dzieje - podsumował burmistrz.
Autorka/Autor: Dariusz Gałązka /tok/b
Źródło: PAP, tvnwarszawa.pl
Źródło zdjęcia głównego: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi