Psy zabrane z Sobolewa są "psychicznie złamane". Wiele z nich boi się spojrzeć na człowieka

Psy odebrane ze schroniska w Sobolewie
Prezes DIOZ o psach odebranych z Sobolewa
Źródło: TVN24
Tak zajechanych psychiczne zwierząt nie odbieraliśmy nawet od najgorszych katów - twierdzi Konrad Kuźmiński, prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt, który zajął się większością psów ze schroniska "Happy Dog" w Sobolewie. Przedstawiciele organizacji, do których trafiły zwierzęta, są zgodni: stan wielu psów wskazuje na to, że były ofiarami przemocy. Część z nich boi się nawet spojrzeć w stronę człowieka. Nie wiedzą, co to miska, smycz i spacer.
Artykuł dostępny w subskrypcji
Kluczowe fakty:
  • 146 psów ze schroniska "Happy Dog" w Sobolewie trafiło pod opiekę organizacji zajmujących się ochroną zwierząt.
  • Ich przedstawiciele opowiedzieli nam, w jakim stanie są czworonogi. Nie kryją, że dotychczas nie spotkali się z tak masową apatią u zwierząt. Ich zdaniem wiele czworonogów boi się ludzi, co może świadczyć o tym, że były ofiarami przemocy.
  • Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie znęcania się nad zwierzętami na terenie schroniska. Równolegle zajmuje się zawiadomieniem od jego właściciela, który twierdzi, że doszło do nielegalnego wtargnięcia na teren obiektu oraz kradzieży psów.

Organizacje prozwierzęce nazwały to miejsce piekłem. Relacje byłych wolontariuszy mówiły o nieprawidłowościach i trudnym losie zwierząt. Mimo niepokojących sygnałów i tego, że właściciel schroniska zasiadł na ławie oskarżonych w sprawie znęcania się nad zwierzętami, gmina Sobolew nie rozwiązała z nim umowy.

Czytaj także: