Prokuratura Okręgowa w Warszawie przekazała, że dochodzenie dotyczy "doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem różnych towarzystw ubezpieczeniowych poprzez wprowadzanie w błąd co do okoliczności powstania zdarzeń będących podstawą wypłaty odszkodowania oraz wyłudzanie pieniędzy z tytułu zawartych umów ubezpieczeniowych, tj. o czyny z art. 286 § 1 Kodeksu karnego".
Dochodzenie powierzono do dalszego prowadzenia Wydziałowi Dochodzeniowo-Śledczemu Komendy Stołecznej Policji.
"Wyszukiwali newralgiczne miejsca i doprowadzali do kolozji"
Co wiadomo na ten moment? Według śledczych ustalone w sprawie osoby "rejestrowały na siebie samochody, które były następnie wykorzystywane do powodowania zdarzeń drogowych będących podstawą wypłaty nienależnych odszkodowań".
"W okresie od początku 2020 roku do chwili obecnej osoby podejrzewane uczestniczyły łącznie w 65 zdarzeniach drogowych na obszarze różnych polskich miast. Modus operandi polegał na tym, że osoby zaangażowane w ten proceder wyszukiwały newralgiczne miejsca, takie jak ronda lub równorzędne skrzyżowania, na których kierowcy nie zachowują należytej ostrożności, i celowo doprowadzały do kolizji drogowych z ich udziałem" - wyjaśniła prokuratura.
Szkody pokrywane były z polis sprawców. W ocenie towarzystw ubezpieczeniowych w wielu przypadkach były to te same uszkodzenia, choć nieco pogłębione poprzez kolejne zdarzenia.
"Aktualnie trwają czynności zmierzające do ustalenia wszystkich zdarzeń, w których udział brały podejrzewane osoby" - podsumowała prokuratura.
Apel ministra do prokuratorów w sprawie "rondziarzy"
Pod koniec stycznia minister sprawiedliwości Waldemar Żurek został zapytany o sprawę kierowcy srebrnego Forda, który w Warszawie miał celowo doprowadzać do kolizji, m.in. na rondach, w sytuacjach gdy ma pierwszeństwo. Kierowca ten następnie miał wyłudzać pieniądze od ubezpieczycieli i od innych uczestników zdarzenia w ramach ugody.
W odpowiedzi Żurek poprosił prokuratorów o dokładne przyjrzenie się zarówno takim sprawom, jak i indywidualnie kierowcy, o którego był pytany.
- Być może jest to kwestia tego, że właśnie prokurator powinien uświadamiać sądowi w kolejnej takiej sprawie, nawet cywilnej, dlatego że prokuratura ma możliwość wstąpienia do każdej sprawy, także cywilnej, żebyśmy się przyjrzeli. Sąd musi widzieć, że to jest wyłudzenie - powiedział.
Podkreślił, że pytaniem w takich sprawach jest to, czy konieczne są zmiany przepisów, czy można w ramach obecnych potraktować taki czyn jako nadużycie prawa czy też celowe wywoływanie kolizji.
Zaznaczył również, że w tego typu sprawach najważniejsze są materiały dowodowe. - Tam, gdzie będziemy mieli zapisy kamer, które nie skasują się, bo wiemy, że ten system też w pewnym czasie się resetuje, spróbujemy przyjrzeć się tej sprawie bliżej i wyeliminować dokładnie takie zagrożenie, które jest także wyłudzeniem. Bo przecież tu chodzi o wyłudzenie środków, więc wyłudzenie na pewno jest przestępstwem. Więc jak na gorąco analizuję, to można takiej osobie, jeżeli musi się udowodnić, przypisać szereg różnych czynów zabronionych - podał.
Nazywani są "myśliwymi" lub "rondziarzami", bo celowo nie unikają kolizji na drodze lub wręcz je prowokują. Przed jednym z takich kierowców, od dawna, ostrzegają się nawzajem kierowcy w mediach społecznościowych.
Sprawę kierowcy Forda poruszali między dziennikarze kilku redakcji, m.in. "Uwagi!" TVN. Opisali proceder, w którym taksówkarz doprowadza do kolizji, winą obciąża drugiego uczestnika i domaga się gotówki.
Zobacz cały reportaż na stronie "Uwagi!" TVN>>>
Opracowała Katarzyna Kędra/b
Źródło: tvnwarszawa.pl, PAP, TVN
Źródło zdjęcia głównego: Archiwum TVN24