- To największy akumulator ciepła w Europie. Ma 65 metrów wysokości, 36 metrów średnicy. Pomieści 61 tysięcy metrów sześciennych wody - wyliczał podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami Andrzej Gajewski, prezes zarządu spółki Orlen Termika, właściciela Elektrociepłowni Żerań.
Jak dodał, to jeden z ostatnich dni, kiedy można wejść do środka ogromnej konstrukcji. Gdy zostanie zalana wodą, człowiek nie wejdzie tam przez najbliższych 20 lat.
Budynek ma już docelową wysokość, zamontowano wszystkie elementy stalowego płaszcza. Do wykonania została jeszcze obwodowa spoina, przez którą wdzierają się promienie słoneczne. Gdyby nie ta wąska szpara, panowałaby tu całkowita ciemność.
W środku jest pusto. Na dole znajduje się tylko metalowa kryza, przez którą będzie dostarczana i odbierana woda. Zgodnie ze schematem bliźniacze urządzenie znajduje się również kilkadziesiąt metrów wyżej. Musimy zaufać inżynierom na słowo, bo jest zbyt ciemno, żeby ją dostrzec.
Ciepło z nadwyżek elektrowni trafi do "termosu"
W ciągu dwóch tygodni obiekt ma zostać wypełniony wodą. Na razie próbnie, by przeprowadzić testy szczelności i obserwować osiadanie konstrukcji. Ten proces potrwa około miesiąca. Woda będzie odtleniona, co ma zapobiegać korozji blaszanych ścian.
- Na górze woda będzie miała około 98 stopni, na dole 45-50 stopni w zależności od pory roku - wyjaśniał prezes Gajewski. Jak dodał, woda będzie pochodzić z "nadwyżek cieplnych Żerania" i dotrze do grzejników i kranów w 75 tysiącach mieszkań.
Bo elektrociepłownia, jak sama nazwa wskazuje, produkuje energię elektryczną, ale też ciepło. Jego magazynowanie pozwala na oszczędność surowców i większą elastyczność sieci ciepłowniczej. Stąd budowa akumulatora na Żeraniu i plan realizacji podobnego na Siekierkach.
- Będzie wykorzystywany głównie w okresach przejściowych, nie pełną zimą i nie pełnym latem, tylko jesienią i wiosną. Planowane oddanie obiektu - we wrześniu 2027 roku. W sezonie grzewczym 2027/2028 akumulator ciepła będzie już pracował na potrzeby mieszkańców Warszawy - zapowiedział Gajewski.
Obracali budynek jak śrubę, nie używali dźwigów
Bardzo ciekawa była technologia budowlana, którą zastosowano. Zbiornik wykonano metodą spiralną (śrubową). Po wylaniu płyty fundamentowej zbudowano dolną obręcz i dach. Potem dokładano kolejne blaszane elementy tworzące ścianę. Spawano je i obracano całość jak śrubę. Z każdą kolejną blaszaną częścią budynek, wraz z gotowym już dachem, rósł.
Jak usłyszeliśmy na budowie, ta metoda pozwala skrócić czas montażu o 20-30 procent. Jest też bezpieczniejsza, bo nie wymaga wciągania 10-tonowych blach dźwigami i "walczenia" z nimi na wysokości. Wszystko wykonywane jest w parterze.
Następny etap obejmuje docieplenie obiektu półmetrową warstwą wełny szklanej. Na koniec zostaną zainstalowane białe, szare, zielone i czarne panele (w nawiązaniu do przemysłowo-nadwiślańskiego charakteru tego obszaru), które stworzą nietypową elewację.
Akumulator zmniejszy emisję zanieczyszczeń
Wykonawcą inwestycji jest Konsorcjum Inżynieria Rzeszów z Energy Solutions. Sam zbiornik to dzieło firmy TDCC. Przedsięwzięcie, dofinansowane ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, pochłonie prawie 130 milionów złotych.
Orlen Termika podaje, że akumulator pozwoli zredukować roczną emisję dwutlenku węgla o ok. 20 tysięcy ton i tlenków azotu o ok. 20 ton.