Trzaskowski przyznaje, że w Szpitalu Południowym "rzeczywiście pojawiały się nieprawidłowości"

Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski o wynikach raportu NIK w sprawie Szpitala Południowego
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Rzeczywiście pojawiały się tam nieprawidłowości, które już są w tej chwili naprawiane przez nowy zarząd - przyznał w "Faktach po Faktach" prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, odnosząc się do afery w Szpitalu Południowym. Skomentował też listę nieprawidłowości przedstawioną przez Najwyższą Izbę Kontroli.

Trzaskowski przypomniał, że trwają jeszcze audyt i kontrola w Szpitalu Południowym, pracują też prokuratura i CBA. Podkreślił, że to te służby wyjaśniają wszystko, co działo się w tej placówce. Zapytany o to, czy w szpitalu był słynny "salonik VIP" dla polityków Koalicji Obywatelskiej, odpowiedział: - Nie, natomiast było miejsce, gdzie byli przyjmowani komercyjni pacjenci i zresztą raport NIK-u to potwierdza. Potwierdza też, że nie było takiego jasnego podziału na pacjentów komercyjnych i na pacjentów, którzy korzystali z publicznej ochrony zdrowia. To jest w tej chwili wyjaśniane.

Prezydent Warszawy dodał, że nowy zarząd szpitala podejmuje decyzje, żeby "wyeliminować tego typu nieprawidłowości". Jego zdaniem raport NIK "jasno pokazuje, że niektóre problemy były związane w ogóle z systemem ochrony zdrowia". - To, że byli przepracowani lekarze, że mogli być lekarze zatrudniani na bardzo wielu etatach - wymienił. Trzaskowski zaznaczył, że rząd zapowiada reformę, która ma to zmienić.

Po lekturze raportu NIK prezydent przyznał, że w szpitalu "rzeczywiście pojawiały się nieprawidłowości, które już są w tej chwili naprawiane przez nowy zarząd". - Na przykład jasne rozgraniczenie, co jest działalnością komercyjną od tego, co jest działalnością ochrony zdrowia publiczną - wymienił włodarz stolicy. Powiedział, że przez SOR czasem przechodziły zabiegi planowe, co "nie powinno mieć miejsca".

"Nie było żadnych sygnałów"

Prezydent Warszawy dopytywany o to, czy naprawdę nie miał żadnych sygnałów o tym, że wcześniej coś złego działo się w Szpitalu Południowym, odpowiedział: - Nie miałem żadnych sygnałów, nie było żadnych oficjalnych sygnałów do nadzoru nad spółkami. Bo gdyby były, to byłyby podjęte natychmiast decyzje. Mieliśmy na przykład nieprawidłowości w Szpitalu Grochowskim, dotarły do nadzoru właścicielskiego nawet anonimowe skargi i natychmiast zareagowaliśmy. Został zmieniony zarząd i zostały wyciągnięte surowe konsekwencje.

Wskazał, że są do tej pory potwierdzone kwestie zbyt wysokich zarobków lekarza Dawida Kacprzyka, że "zaliczał w kilku szpitalach w tym samym czasie prawdopodobnie dyżury". - Ale są tego typu oskarżenia, które musi potwierdzić prokuratura i niezależny sąd - zaznaczył Trzaskowski.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: