Katastrofa samolotu na lotnisku Bemowo. Nagranie
Na nagraniu widać samolot znajdujący się w pozycji bocznej, który leci ze sporą prędkością. Kamera zarejestrowała moment uderzenia w ziemię. Słychać huk, a maszyna staje w płomieniach. Nad okolicą unosi się słup dymu.
Katastrofa samolotu
Pierwszą informację o katastrofie otrzymaliśmy w czwartek na Kontakt24. W wyniku uderzenia maszyny w ziemię zginęły dwie osoby, a dwie zostały ranne. Jedna z nich została zabrana do szpitala.
Maszyna rozbiła się około 500 metrów od pasa lotniska, w pobliżu placu manewrowego nauki jazdy. Reporter tvnwarszawa.pl Artur Węgrzynowicz ustalił, że samolot należał do prywatnego właściciela.
"Byliśmy świadkami tragicznego zdarzenia, gdy mały samolot uległ katastrofie podczas podchodzenia do lądowania, około 500 metrów od pasa startowego lotniska Stare Babice Maszyna uderzyła w ziemię zaledwie kilkanaście metrów od placu manewrowego" - napisano na stronie szkoły nauki jazdy lauto.pl.
Przyczyny katastrofy bada Państwowa Komisja Badań Wypadków Lotniczych. Sprawą zajmuje się również warszawska prokuratura.
"Sprawa została w dniu dzisiejszym przekazana do prowadzenia w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Jest na etapie rejestracji i wyznaczania prokuratora referenta. W pierwszej kolejności planowane jest przeprowadzenie sekcji zwłok osób pokrzywdzonych. Na ten moment nie udzielamy dalszych informacji odnośnie poczynionych ustaleń" - poinformowała w komunikacie Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Ryzykowny zakręt
Swoje spostrzeżenia z momentu wypadku opisał na antenie TVN24 Mariusz Nowakowski - pilot amator, który przeanalizował szczegóły lotu na odczytach.
- Ten samolot nie podchodził z prostej, tylko podchodził z południowego kręgu. Leciał po lewej stronie lotniska i następnie robił zakręt w lewo, tak żeby wyjść na prostą do lądowania. W momencie, gdy robimy ostry zakręt, to wtedy łatwo o przeciągnięcie. Z mojego doświadczenia, jako pilota amatora, ten zakręt jest dosyć ryzykowny - powiedział Nowakowski.