Chiny

Chiny

Tracąc na sile i omijając Szanghaj, tajfun Haikui w środę rano dotarł do wschodnich wybrzeży Chin, skąd wcześniej w obawie przed żywiołem ewakuowano ponad milion osób. To jednak nie koniec kłopotów; przez cały dzień w regionie mają występować ulewne deszcze.

Mieszkańcy wschodniego wybrzeża Chin przygotowują się na nadejście tajfunu Haikui. To już kolejne takie zjawisko w tym rejonie w ciągu kilku dni. W zeszłym tygodniu we wschodnie prowincje uderzyły jeden po drugim tajfuny Saola i Damrey, zabijając osiem osób.

Niewyobrażalne ilości białych plastikowych granulek, które zostały zmyte z kontenerowca przez nękający Chiny tajfun Vicente, od tygodnia leżą na plażach Hongkongu. Ekolodzy alarmują: przypominające grad kuleczki mogą być bardzo niebezpieczne dla środowiska naturalnego.

Lokalne władze podjęły w sobotę decyzję o ewakuacji blisko 900 tysięcy mieszkańców północno-wschodnich i południowo-wschodnich Chin. To skutek szalejących u wybrzeży kraju cyklonów tropikalnych Saola i Damrey, które nie tylko wypędzają Chińczyków z domów, lecz także powodują poważne utrudnienia komunikacyjne.

Żółty Wodospad, Houkou, ponownie otwarty dla turystów. W ubiegłym tygodniu z powodu powodzi chińskie władze zdecydowały się na zamknięcie kaskady na Żółtej Rzece. Niebawem mogą zrobić to ponownie.

Najpierw południe, teraz północ Chin zmaga się z powodzią. Ulewne deszcze silnie dotknęły główne przemysłowe miasta Państwa Środka. W ciągu 12 godzin spadło tam ponad 100 l/mkw. wody. Ziemia nie nadążała z jej wchłanianiem, doszło do wielu osuwisk.

37 farm wiatrowych w Portugalii przejmą Chińczycy do końca tego roku. Wykupili w tym celu ponad 20 proc. państwowych udziałów portugalskiego dystrybutora energii, który inwestuje m.in. w Polsce. Chcą nabywać wiatraki także innych graczy rynkowych.

Junnan - chińska prowincja znana z produkcji herbaty - zmaga się z padającymi od kilku dni ulewnymi deszczami. Wiele wiosek zostało odciętych od świata po tym, jak lawiny błotne i występujące z brzegów rzeki podmyły drogi. Ci, którym udało się zbiec przed pogorszeniem sytuacji pogodowej, przebywają w schroniskach.

Kiedy kilka regionów Chin zmaga się z niszczycielskimi ulewami i powodzią, leżąca na wschodzie kraju prowincja Jiangsu walczy z innym problemem. Nękają ją narastające od kilku dni upały. Choć w takich warunkach zaleca się ograniczenie wysiłku fizycznego, niektórych pogoda zmusza do wzmożonej pracy.

Południowe Chiny sprzątają i szacują straty po przejściu tajfunu Vicente. Towarzyszące mu intensywne opady i silne porywy wiatru spowodowały poważne szkody, ucierpiało prawie 170 tys. osób. Wiatr i woda uszkodziły liczne budynki, zalane zostały też uprawy.

Wielka woda w Pekinie bardziej przypominała tsunami, niż zwykłe podtopienia po burzy. Gwałtowna fala, jaka w weekend przetoczyła się przez dzielnicę Fangshan, zalewała całe ulice i sięgała okien budynków - widać to na udostępnionym dziś nagraniu. Po kataklizmie ze stanowiska ustąpił burmistrz Pekinu.

Szef wydziału propagandy w Pekinie nakazał mediom, by przekazywały tylko dobre informacje dotyczące największej od 61 lat powodzi, jaka nawiedziła miasto. Prasa ma unikać krytyki władz, ale głosy o zaniedbaniach i braku wsparcia z ich strony pojawiają się w internecie. Problemy z wielką wodą przeżywa nie tylko chińska stolica. Do Tamy Trzech Przełomów płynie rekordowa fala powodziowa.

Rośnie tragiczny bilans największej od ponad 60 lat ulewy, jaka w sobotę w nocy przeszła nad Pekinem. Chińskie władze poinformowały w poniedziałek, że z jej powodu zginęło aż 37 osób. Miasto przez kilka godzin było sparaliżowane. Trwająca od czterech dni ekstremalna pogoda pochłonęła już 95 ofiar w całym kraju

Jeśli Chiny będą nadal moknąć od deszczów, które za sprawą zmian klimatycznych są bardzo intensywne, w okolicy największej największej zapory świata może dojść do katastrofy. Wzrasta bowiem zagrożenie osuwania się stromych brzegów zbiornika przy Tamie Trzech Przełomów. Miałoby to katastrofalne skutki dla środowiska i mieszkańców okolicznych terenów.

Tysiąc juanów, czyli około 160 dol., nagrody wyznaczono w jednej z chińskich prowincji za każdą złapaną piranię - żywą lub martwą. Lokalne władze zdecydowały się na taki krok po tym, jak dwie osoby zostały zaatakowane w rzece Li Jiang przez te niebezpieczne ryby.

Zupa z płetwy rekinie zniknie z tradycyjnego chińskiego menu, zadecydowała Rada Państwa. To przełomowa decyzja dla kultury Państwa Środka, ale także dla oceanicznego ekosystemu. Ten ekskluzywny przysmak bogaczy kosztuje rocznie życie 73 mln rekinów.

Ulewne deszcze dały się znaki mieszkańcom chińskiej prowincji Syczuan. Obfite opady, w niektórych miejscach sięgające 100 l/mkw sparaliżowały wiele miast. Osuwiska odcięły od reszty świata dziesiątki chińskich wsi.