"Dzieciak jest do przejęcia". Oferował pomoc w porwaniach dzieci, był bezkarny

Aktualizacja:
[object Object]
"Usługa porwania dziecka". Pierwsza część reportażu "Superwizjera"Superwizjer TVN
wideo 2/6

Sebastian J. oferował w internecie usługę pomocy w rodzicielskich porwaniach. Mimo że takie działanie jest nielegalne, mężczyzna przez długi czas pozostawał bezkarny, a wymiar sprawiedliwości wydawał się być bezradny wobec jego działań. Reporter "Superwizjera" Robert Socha rozmawiał z kobietami, które padły ofiarą tego procederu i dziś próbują odzyskać swoje dzieci.

Reporterzy "Superwizjera" TVN dotarli do nagrania rozmowy, na którym mężczyzna za pieniądze zaoferował kobiecie swoją pomoc przy odebraniu dziecka od jej partnera. Dziecko miało zostać uprowadzone sprzed szkoły.

"Kto ma dziecko, ten ma władzę"

- Generalnie problem jest taki, że to, co my możemy zadziałać, to musimy zadziałać nielegalnie - przyznał mężczyzna. - Dzieciak jest do przejęcia, ale to jest taka akcja solidna. Pierwsza opcja: podjazd, od razu dziecko, k...a, w busa - dodał.

Mężczyzna, który brał udział w rozmowie, to Sebastian J. Ma niespełna 40 lat. W internecie ogłasza się jako osoba, która pomaga rodzicom w odzyskiwaniu dzieci od ich partnerów.

Podczas rozmowy poprosił swoją rozmówczynię o informacje dotyczące auta, którym jeździ ojciec dziecka. Jak wynika z kontekstu, chciał przyczepić pod autem ojca nadajnik GPS, aby znać jego lokalizację. Takie działania to przestępstwo.

- "Zapniemy" go, zobaczymy jak on się porusza, gdzie on mieszka tak naprawdę, gdzie nocują, żeby mieć wgląd, bo to będziemy wszystko widzieli. Po tym jak sobie wyjaśniliśmy, że jest basen, że jest szkoła, to ja tu widzę bardzo duże szanse na powodzenie - mówił Sebastian J. kobiecie.

- Gdybym nie widział szans na powodzenie, to bym się w ogóle nie podjął. Bo nie ma takiej opcji, że się nie uda -zapewnił. - Kto ma dziecko, ten ma władzę - stwierdził.

W rozmowie pojawił się temat wynagrodzenia za porwanie dziecka. Sebastian J. wskazał, że w zależności od liczby dni, jakie będzie musiał poświęcić na odebranie dziecka, koszt może wynieść między pięć a dziesięć tysięcy euro.

"On się posuwa naprawdę do wszystkiego"

Ostatecznie kobieta nie skorzystała z usług Sebastiana J. Mężczyzna kiedyś miał licencję prywatnego detektywa, jednak trzy lata temu jego licencja została zawieszona decyzją komendanta wojewódzkiego policji. Wówczas jego znajoma zarejestrowała agencję detektywistyczną, a Sebastian J. został jej pełnomocnikiem. Numer telefonu agencji to numer telefonu Sebastiana J.

Tego samego numeru używa do reklamowania swoich usług na forach internetowych dla rodziców chcących odzyskać dzieci od swoich partnerów.

Marta Janiec przyznała, że wie o pięciu sytuacjach, kiedy jej mąż pomagał w porwaniach rodzicielskich. - Jaka jest skala jego działalności, mogę się tylko domyślać. Wprost pisał na forach, podawał swój numer telefonu i wprost pisał, żeby się z nim kontaktować, że pomoże - powiedziała.

Trzy lata temu żona Sebastiana J. zażądała rozwodu. Wówczas sąd orzekł, że ich wspólne dziecko do czasu ostatecznego wyroku w sprawie rozwodowej powinno pozostać z matką. Jednak mężczyzna nie oddał syna matce. Marta Janiec od trzech lat walczyła o odzyskanie chłopca.

- On jest niebezpieczny. On się posuwa naprawdę do wszystkiego już. Groził, pobił. Praktycznie każdy nasz kontakt, kiedy dochodziło do konfrontacji, to kończył się jakąś agresją z jego strony - opowiadała kobieta. -Albo dostałam gazem po oczach, albo mnie pobił, albo mnie dusił - wyliczała. Zwróciła uwagę, że jej były mąż "nie patrzył, czy są świadkowie".

Podczas kolejnej próby odebrania dziecka, Marta Janiec razem z kuratorem sądowym i policją pojechała do domu pod Koszalinem, w którym mieszka jej mąż razem z ich wspólnym synem. Miała nadzieję, że w końcu zabierze 11-letniego Kubę do swojego domu.

Razem z Martą Janiec na miejscu była jeszcze inna matka, Ewelina Staniszewska. Jak wynika z ustaleń policji, jej ośmioletnia córka Zosia także mieszka w tym domu, razem ze swoim ojcem Piotrem S., mimo że z postanowienia sądu wynika, że dziecko powinno być z matką.

Mimo obecności kogoś w domu nikt nie otworzył drzwi. Obie matki po raz kolejny wróciły do swoich domów bez dzieci. Kuratorka i policjanci twierdzą, że nie mają podstaw, aby siłowo wejść do domu, bo nie ma bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia dzieci.

- Tak naprawdę jedyną formą zdobywania informacji jest internet. Przez Facebooka jestem w stanie zobaczyć, jak moje dziecko wygląda i co się ewentualnie u niego dzieje - powiedziała Marta Janiec.

- Ostatnio w ten sposób dowiedziałam się, że mój syn był u komunii - dodała.

"Usługa porwania dziecka". Pierwsza część dyskusji
"Usługa porwania dziecka". Pierwsza część dyskusji Superwizjer TVN

Porwanie dziecka

Kolejną matką, na drodze której stanął Sebastian J., jest Sylwia Ratusznik. Dwa lata temu jej córka została porwana przez byłego partnera matki. Dziewczynka razem z babcią wychodziły ze sklepu. Ojciec wyrwał dziecko babci i wskoczył do samochodu, którym kierował Sebastian J.

- Moja mama poczuła silne uderzenie w plecy. Prawie się przewróciła. Puściła torby, siatki i puściła rączkę Grety. Wtedy ktoś złapał Gretkę z tyłu. Podjechał bardzo szybko samochód – zrelacjonowała Sylwia Ratusznik.

- Osoba, która siedziała za kierownicą krzyczała podobno: "niech ktoś wreszcie wyciągnie tę k…ę z auta". Wtedy moja mama została wytargana z samochodu na siłę i samochód odjechał z piskiem opon - powiedziała matka Grety.

W sierpniu ojciec dziecka został skazany za to porwanie, na razie nieprawomocnie. Postępowanie wobec Sebastiana J., który kierował autem, początkowo zostało umorzone, jednak po zażaleniu matki sąd nakazał prokuraturze prowadzenie dochodzenia. Sprawa jest w toku.

"Gdyby nie on, Zosia byłaby w domu"

Ewelina Staniszewska od ponad roku usiłuje odzyskać córkę od męża, który zamieszkał w jednym domu razem z Sebastianem J. Utraciła nawet kontakt telefoniczny z dzieckiem.

- Sebastian J. zwrócił się do mnie na profilu społecznościowym w komentarzu. Groził między innymi, żebym nie zmuszała go do przyjazdu do Radomia. Również dzwoniąc do męża, próbując się skontaktować z córką, jego telefony zaczął odbierać Sebastian J. - powiedziała Ewelina Staniszewska.

Gdy zadzwoniła, by porozmawiać z córką, usłyszała, że "nie ma takiej opcji". - Mam wrażenie, że chyba mnie zaczynasz nękać tymi telefonami. Udzieliłem ci informacji, że od dnia dzisiejszego ten numer jest moją własnością, więc nie życzę sobie telefonów - powiedział kobiecie Sebastian J. - Wypełniasz znamiona czynu zabronionego - ostrzegł.

Ewelina Staniszewska przyznała, że nie wie, gdzie jest jej córka ani kto się nią opiekuje. Jej zdaniem Sebastian J. "jest główną osobą, która pomaga mojemu mężowi ukrywać córkę". - Gdyby nie on, Zosia byłaby tutaj, gdzie zawsze mieszkała - dodała.

"Usługa porwania dziecka". Druga część reportażu "Superwizjera"
"Usługa porwania dziecka". Druga część reportażu "Superwizjera"Superwizjer TVN

Uprzykrzanie życia

Sebastian J. prześladuje także swoją żonę. Między innymi włamał się do jej domu i przeciął rurę centralnego ogrzewania, co doprowadziło do zalania domu i zniszczenia podłogi. Został za to prawomocnie skazany na karę więzienia w zawieszeniu.

Na Martę Janiec składane są liczne zawiadomienia. - Jest ich bardzo dużo. Spraw toczących się w naszej wspólnej sprawie było 44 - przyznała kobieta. Jej zdaniem tak liczne zawiadomienia składane przez byłego męża mają "uprzykrzyć jej życie".

- Tak naprawdę chodzi o to, żebym chodziła do sądu, na policję, żebym była przesłuchiwana - oceniła.

Sylwia Ratusznik opowiedziała, że jej były partner składa na nią różne skargi do prokuratury i na policję. - Najbardziej absurdalne oskarżenie, które dostałam, było o kradzież dwóch chochelek z zestawu sztućców - powiedziała. Jej zdaniem "są to standardowe sposoby na nękanie drugiej osoby, które stosuje również Sebastian J.".

Z nagrania, do którego dotarli reporterzy "Superwizjera" wynika także, że Sebastian J. monitoruje auto swojej żony poprzez nadajnik GPS. - Od pół roku wiemy, po prostu każdy metr znamy i to ona raz w tygodniu szuka GPS-a, nie znalazła jeszcze - powiedziała znajoma Sebastiana J.

- Jestem do tej pory śledzona, monitorowana. Pod moim samochodem wielokrotnie znajdowałam lokalizatory GPS - powiedziała Marta Janiec. Przyznała, że jej auta były wielokrotnie uszkadzane. - Dwa razy wlano mi jakiś środek żrący do baku. Kilka razy samochód został porysowany, oblany jakąś żrącą substancją - wyliczała.

Kary spadały także na bliskich oraz przyjaciółkę Marty Janiec. Jej salon kosmetyczny został zniszczony przez spryskanie śmierdzącą substancją. Konieczny był generalny remont, włącznie ze skuwaniem tynków. Sprawca nie został ustalony. Potem auto kobiety zostało podpalone, sprawca również nie został ustalony.

Marta Janiec jest także obiektem wulgarnych ataków. - Grzyweczkę sobie szmato obcięłaś? Dz..ko je...a – zwrócił się do niej Sebastian J. podczas przypadkowego spotkania. - Adrian mówił, że się k....sz z każdym facetem. Do tatusia pojedź, się poskarż, zobaczymy co z tatusiem będzie - powiedział przyjaciółce Marty Janiec.

Z nagrania, do którego dotarli reporterzy "Superwizjera", wynika także, że Sebastian J. razem z właścicielką agencji detektywistycznej brali udział w dwóch innych porwaniach dzieci na terenie Polski. Sami się tym chwalili w rozmowie z potencjalną klientką.

- Najgorsze jak masz dwójkę, bo u Tomka dwójka była. Jeden miał cztery lata, ale był tak ciężki, że masakra, a drugi malutki - powiedziała właścicielka agencji detektywistycznej. - Na Facebooku jest Paula, tam bliźniaki przejmowaliśmy - dodał Sebastian J. - Mam nagrane, 54 sekundy, a wydaje się, że pół godziny to trwa - pochwalił się.

Współpraca ze skazanym za pedofilię

Sebastian J. jest też członkiem jednego ze stowarzyszeń obrony praw dzieci. Prezesem tego stowarzyszenia i jednocześnie jednym ze współpracowników Sebastiana J., jest Przemysław S. Był wielokrotnie karany, między innymi za pedofilię. Obaj mężczyźni dobrze się znają także prywatnie - byli nawzajem gośćmi na komuniach swoich dzieci.

Przemysław S., choć nie jest prawnikiem, zajmuje się doradztwem prawnym. Pomaga między innymi Sebastianowi J. Jak sam potwierdził w korespondencji z dziennikarzami "Superwizjera", pisze dla niego pisma procesowe na podstawie umowy zawartej między oboma mężczyznami.

Na nagraniu z ubiegłego roku można zobaczyć, jak z broni pneumatycznej postrzelił jednego z przedstawicieli władz ogródków działkowych, gdzie wtedy mieszkał. W tej sprawie toczy się odrębne postępowanie.

Reporterzy spotkali go pod sądem w Płocku. - W Polsce ojcowie mają bardzo duży problem w kontaktach, w wychowywaniu dzieci. Doznałem tego na własnym przykładzie - powiedział Przemysław S.

Gdy reporter "Superwizjera" wskazał, że Przemysław S. został skazany za pedofilię, mężczyzna odparł, że "niedługo wyrok zostanie uchylony". Gdy dziennikarz zwrócił uwagę, że wyrok jest prawomocny - Przemysław S. wycofał się do samochodu. Chociaż zapewniał, że później udzieli wywiadu przed kamerą, ostatecznie nie wyraził na to zgody.

Dziennikarze chcieli porozmawiać z Sebastianem J. Gdy przyjechali pod jego dom, na podwórku natknęli się na męża Eweliny Staniszewskiej - mężczyzna mieszka razem z dzieckiem.

Mężczyzna stwierdził, że Sebastiana J. nie ma w domu. Obiecał, że przekaże numer telefonu dziennikarza. Wkrótce Sebastian J. oddzwonił i zgodził się na rozmowę przed kamerą, ale następnego dnia zrezygnował z wywiadu.

W rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że jest ofiarą całej sytuacji, że walczy w słusznej sprawie, broniąc praw ojców. Zaprzeczył, aby za pieniądze pomagał w rodzicielskich porwaniach.

Nagranie, którym dysponują reporterzy "Superwizjera", to jego zdaniem prowokacja, a on wiedząc o tym, blefował podczas rozmowy z kobietą.

W stosunku do Sebastiana J. toczą się liczne postępowania. Niektóre z nich już się zakończyły. Ma między innymi wyroki za włamanie i zniszczenie domu swojej żony, a także za groźby wobec brata żony i jej matki.

Wyrok w sprawie gróźb wobec żony jest nieprawomocny, a za pobicie żony został uznany winnym, ale sąd warunkowo umorzył postępowanie. Sebastian J. ma także wyrok za jazdę po pijanemu, a mimo to kieruje samochodami. Niedawno uprawomocnił się wyrok rozwodowy, który całkowicie pozbawia Sebastiana J. władzy rodzicielskiej - dziecko ma być z matką.

"Usługa porwania dziecka". Druga część dyskusji
"Usługa porwania dziecka". Druga część dyskusji Superwizjer TVN

Próba odbioru dzieci

Tydzień po poprzedniej próbie kuratorskiego odbioru dzieci Marty Janiec i Eweliny Staniszewskiej, podjęto kolejną próbę - tym razem kurator razem z policją dysponowali prawem wejścia do domu pod Koszalinem.

Gdy przyjechali na miejsce, sąsiadka przekazała, że dzień wcześniej "podjechał jakiś samochód i dzieci wsiadły do samochodu, i pojechali". Na miejscu był tylko Sebastian J., ale nie chciał powiedzieć, gdzie jest dziecko. Policjanci zdecydowali o zatrzymaniu mężczyzny.

W prokuraturze Sebastian J. usłyszał zarzut tak zwanego rodzicielskiego porwania w stosunku do swojego syna, za co grozi do pięciu lat więzienia. Następnego dnia wyszedł jednak na wolność i nagrał film, który zamieścił na jednym z portali społecznościowych.

- Witamy wszystkich po krótkiej przerwie 24-godzinnej. Dziękuję wszystkim osobom za udzieloną pomoc, zainteresowanie. Szczerze nie spodziewałem się, że jest was aż tylu. Mógłbym nieskromnie powiedzieć, jak sobie zasłużyłeś, tak masz. W dniu jutrzejszym składamy kilkanaście zawiadomień o popełnieniu przestępstwa od osób prywatnych po funkcjonariuszy, nie policji. W stwierdzeniach policji odniosłem subiektywne wrażenie, że mamy ich po swojej stronie. Natomiast co do innych urzędników, no to na pewno wyciągniemy odpowiednie konsekwencje - zapowiedział Sebastian J.

W przypadku Eweliny Staniszewskiej jej córka zgodnie z postanowieniem sądu powinna być z matką. Ojciec, który razem z dzieckiem mieszka w domu Sebastiana J., nie respektuje tego postanowienia.

Kobieta stwierdziła, że od roku "nie ma praktycznie życia". - Życie moje i mojej rodziny jest skupione na odzyskaniu Zosi - powiedziała Ewelina Staniszewska.

Zdaniem Marty Janiec, jej były mąż jest przestępcą. - Jego działalność to jest przestępstwo. Nie rozumiem tego, jak może krzywdzić nie tylko inne dzieci i innych rodziców, ale przede wszystkim swoje własne dziecko - dodała.

CZYTAJ WIĘCEJ: OFEROWAŁ POMOC W PORWANIACH DZIECI. ZOSTAŁ ARESZTOWANY >

Robert Socha o reportażu "Usługa porwania dziecka"
Robert Socha o reportażu "Usługa porwania dziecka"tvn24

Autor: asty//now / Źródło: Superwizjer TVN

Źródło zdjęcia głównego: Superwizjer TVN

Pozostałe wiadomości

Chcemy żeby projekt CPK był w pełni polską inicjatywą i był zarządzany przez Polskie Porty Lotnicze - przekazał minister infrastruktury Dariusz Klimczak. PPL i CPK podpisały w poniedziałek list intencyjny w tej sprawie.

Wielka inwestycja w Polsce. "Zapadła najważniejsza decyzja organizacyjna i kapitałowa"

Wielka inwestycja w Polsce. "Zapadła najważniejsza decyzja organizacyjna i kapitałowa"

Źródło:
PAP

Kolejne nieruchomości trafiły do fundacji rodzinnej Daniela Obajtka. To willa oraz domki letniskowe nad morzem - pisze "Newsweek". Tygodnik zaznacza, że może być to sposób na ucieczkę byłego prezesa Orlenu przed ewentualnymi roszczeniami. Pytany o to, dlaczego przepisuje nieruchomości na rodzinę i na fundację, Obajtek odparł w poniedziałek: "Bo mi wolno".

Obajtek przenosi majątek. "Bo mi wolno"

Obajtek przenosi majątek. "Bo mi wolno"

Źródło:
"Newsweek", tvn24.pl

Warszawski sąd nie uwzględnił zażalenia obrońcy Michała Wosia na postanowienie prokuratora o zastosowaniu środków zapobiegawczych - przekazał rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak. W sierpniu prokurator postawił posłowi PiS zarzuty oraz zastosował dozór policji i zakaz kontaktowania się z kilkudziesięcioma osobami. W ocenie rzecznika Prokuratury Krajowej sąd "potwierdził skuteczność przedstawienia zarzutów" oraz "prawdopodobieństwo, iż Woś popełnił zarzucane mu przestępstwo".

Zażalenie w sprawie Wosia odrzucone. "Sąd potwierdził skuteczność przedstawienia zarzutów"

Zażalenie w sprawie Wosia odrzucone. "Sąd potwierdził skuteczność przedstawienia zarzutów"

Źródło:
TVN24

Asma al-Asad, żona obalonego syryjskiego dyktatora, który znalazł schronienie w Rosji, nie jest zadowolona z życia w Moskwie - poinformował portal telewizji Al Dżazira. Arabskie i tureckie media przekazały, że złożyła też w Rosji pozew rozwodowy. O małżeństwie Asadów postanowił w tej sytuacji wypowiedzieć się sam rzecznik Kremla, który wszystkiemu zaprzeczył.

Media: Żona Asada chce rozwodu. Rzecznik Kremla: żona Asada nie chce rozwodu

Media: Żona Asada chce rozwodu. Rzecznik Kremla: żona Asada nie chce rozwodu

Źródło:
PAP, Meduza, Interfax

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski powiedział, że na granicę polsko-białoruską "ściągane było bydło" w celu "zdestabilizowania sytuacji". Te słowa skomentował marszałek Sejmu Szymon Hołownia. - Ludzi z zasady nie powinno nazywać się bydłem. Jeżeli się ludzi odczłowiecza, to przesuwa się ich do innej kategorii - powiedział. Ocenił, że Zgorzelski "się zagalopował".

Zgorzelski o "bydle" na granicy. Hołownia: zagalopował się, o jeden most za daleko

Zgorzelski o "bydle" na granicy. Hołownia: zagalopował się, o jeden most za daleko

Źródło:
TVN24

Państwowa Komisja Wyborcza nie podjęła w poniedziałek w trybie obiegowym uchwały w sprawie sprawozdania komitetu PiS. Sprawa musi wrócić na posiedzenie - przekazał szef PKW Sylwester Marciniak. Dodał, że Komisja zajmie się ponownie sprawozdaniem 30 grudnia.

Szef PKW: Nie podjęto w trybie obiegowym uchwały dotyczącej PiS. Sprawa musi wrócić na posiedzenie

Szef PKW: Nie podjęto w trybie obiegowym uchwały dotyczącej PiS. Sprawa musi wrócić na posiedzenie

Źródło:
PAP

- Oczekiwałbym, że w ciągu sześciu godzin Marcin Romanowski zgłosi się po prostu do prokuratury - mówił szef MSWiA Tomasz Siemoniak, komentując warunki wysunięte przez ściganego posła PiS, który dostał węgierski azyl po tym, jak uciekł z kraju. Romanowski przekonuje, że po ich realizacji przez rządzących właśnie "w ciągu sześciu godzin wróci do kraju". Według Siemoniaka "to jest żałosne po prostu, że ktoś podejrzany o poważne przestępstwa śmie jakiekolwiek warunki Rzeczpospolitej Polskiej stawiać". - Jego miejsce jest na ławie w sądzie - dodał.

Romanowski stawia warunki powrotu do kraju. Siemoniak: to jest żałosne

Romanowski stawia warunki powrotu do kraju. Siemoniak: to jest żałosne

Źródło:
PAP, TVN24

Do PKW dołączyłem wiele lat temu. Za każdym razem towarzyszy mi obawa, czy wybory uda zorganizować, czy nie będzie żadnych problemów - przyznał w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" szef Komisji Sylwester Marciniak. Zaznaczył, że teraz "zdecydowanie" zwiększyły się jego obawy. - Wzrosły po ubiegłotygodniowym posiedzeniu - przekazał. Wtedy to PKW wstrzymała się z podjęciem decyzji wobec postanowienia nieuznawanej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN do czasu uregulowania jej statusu prawnego. Właśnie ta sama izba orzeka w sprawach związanych z ważnością wyborów.

"Ogromny błąd", który "może się zemścić". Szef PKW: wzrosły obawy w sprawie wyborów

"Ogromny błąd", który "może się zemścić". Szef PKW: wzrosły obawy w sprawie wyborów

Źródło:
"Dziennik Gazeta Prawna"

Policjanci uderzyli w narkotykowy biznes przy Inżynierskiej na Pradze Północ. Zatrzymali kilka osób, z czego dwie usłyszały zarzuty za handel nielegalnymi środkami. Na wniosek prokuratury zostali tymczasowo aresztowani.

Akcja policji w narkotykowym zagłębiu. Zatrzymano kilka osób

Akcja policji w narkotykowym zagłębiu. Zatrzymano kilka osób

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Lekarze pogotowia ratunkowego w Wielkiej Brytanii wydali w poniedziałek ostrzeżenie dotyczące plastikowych kulek, znanych też jako kulki hydrożelowe czy koraliki wodne. Specjaliści zalecają, by nie wręczać ich na święta dzieciom poniżej piątego roku życia. Dlaczego kolorowe kulki mogą być niebezpieczne?

Taki prezent jest niebezpieczny. Lekarze medycyny ratunkowej ostrzegają

Taki prezent jest niebezpieczny. Lekarze medycyny ratunkowej ostrzegają

Źródło:
BBC, The Guardian

Mężczyzna zanim się ożenił dostał od rodziców stado krów. Kiedy się rozwodził, żona zażądała podziału stada, na co mąż się nie zgodził. Sprawę rozstrzygnął Sąd Okręgowy w Białymstoku, który stwierdził, że bydło zalicza się do wspólnego majątku małżonków. Bo po 18 lat trwania małżeństwa nie mogły być to te same krowy, które mężczyzna dostał od rodziców, a przychówek – czyli młode zwierzęta w stadzie - nie są już jego majątkiem osobistym. Zgodził się z tym Sąd Najwyższy, do którego wpłynęła skarga kasacyjna.

Podczas rozwodu spierali się o stado krów. Sprawa oparła się aż o Sąd Najwyższy

Podczas rozwodu spierali się o stado krów. Sprawa oparła się aż o Sąd Najwyższy

Źródło:
tvn24.pl

Statek towarowy Sparta, który Rosja wysłała w celu transportu żołnierzy, broni i sprzętu wojskowego z Syrii, uległ awarii w czasie rejsu - poinformował w poniedziałek wywiad wojskowy Ukrainy. Podał, że jednostka "dryfuje po otwartym morzu w pobliżu Portugalii".

Rosjanie wysłali statek, by zabrać sprzęt z Syrii. Zepsuł się i "dryfuje po otwartym morzu"

Rosjanie wysłali statek, by zabrać sprzęt z Syrii. Zepsuł się i "dryfuje po otwartym morzu"

Źródło:
Ukraińska Prawda, BBC, tvn24.pl

Pogoda na Boże Narodzenie. Zbliżające się święta nie przyniosą większej zmiany w pogodzie. W najbliższych dniach doświadczymy pochmurnej aury z niewielkimi opadami słabego deszczu, deszczu ze śniegiem, a w niektórych regionach kraju - śniegu. Sprawdź, co nas czeka.

Tutaj pojawi się szansa na białe święta. Najnowsza prognoza

Tutaj pojawi się szansa na białe święta. Najnowsza prognoza

Źródło:
tvnmeteo.pl

Nowe doniesienia prasy w sprawie lekarza Taleba Abdula Dżawada, który w piątek wjechał samochodem w tłum ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym w Magdeburgu, podają w wątpliwość jego kompetencje zawodowe. Dżawad miał być nazywany przez współpracowników "Dr Google". W niektórych przypadkach jego praktyki terapeutyczne budziły zmieszanie wśród personelu.

"Dr Google" i pytanie o kompetencje lekarskie. Nowe doniesienia w sprawie zamachowca z Magdeburga

"Dr Google" i pytanie o kompetencje lekarskie. Nowe doniesienia w sprawie zamachowca z Magdeburga

Źródło:
PAP

Nad ranem deweloper, ignorując zakaz prowadzenia robót, zburzył kamienicę przy Łuckiej - poinformował w poniedziałek stołeczny konserwator zabytków. Budynek został jesienią wykreślony z rejestru zabytków, ale trwa postępowanie o objęcie ochroną konserwatorską jego murów obwodowych.

"Mimo zakazu deweloper zburzył praktycznie wszystko"

"Mimo zakazu deweloper zburzył praktycznie wszystko"

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Rada Miasta zgodziła się na zbycie terenu położonego przy promenadzie w Ustce. Oznacza to, że bez przetargu będzie mógł go kupić przedsiębiorca, który dzierżawi nieruchomość od 1993 roku. Wątpliwości budziło głosowanie w tej sprawie, w którym brał udział radny, który jest jednocześnie zięciem przedsiębiorcy. Wojewoda Pomorska uznała jednak ostatecznie, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. - To miejsce budowaliśmy przez lata, w przetargu mogłoby zostać przejęte jako gotowy, łatwy i rentowny biznes - uważa Zdzisław Górecki, dzierżawca działki.

Teren przy plaży za 114 tysięcy, głosował zięć. "Moralne wątpliwości", ale "w granicach prawa"

Teren przy plaży za 114 tysięcy, głosował zięć. "Moralne wątpliwości", ale "w granicach prawa"

Źródło:
TVN24

Orlen złożył pozwy przeciwko byłym członkom zarządu spółki: Danielowi Obajtkowi i Michałowi Rogowi - poinformował w poniedziałek zespół prasowy płockiego koncernu. Spółka domaga się zwrotu pieniędzy, które miały być przeznaczone na cele prywatne, na przykład wizyty w hotelach i restauracjach.

Wakacje i zabiegi na koszt Orlenu. Koncern pozywa Daniela Obajtka 

Wakacje i zabiegi na koszt Orlenu. Koncern pozywa Daniela Obajtka 

Źródło:
PAP

Ksiądz Michał O. nie był poddany torturom w rozumieniu przyjętym w Konstytucji RP i na gruncie prawa międzynarodowego - przekazało Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Przeprowadzone czynności wykazały równocześnie, że w pewnych sytuacjach dochodziło do niehumanitarnego traktowania zatrzymanego - czytamy w komunikacie. Chodziło z jednej strony o bardzo długie przesłuchania w kajdankach i bez jedzenia, a z drugiej - o brak czajnika elektrycznego w celi. Prokuratura przedstawiła Michałowi O. zarzuty, które dotyczą między innymi wypłaty z Funduszu Sprawiedliwości ponad 66 mln zł dla Fundacji Profeto, która – w ocenie śledczych – nie spełniła wymagań formalnych i merytorycznych, by otrzymać te pieniądze.

Ksiądz Michał O. nie był poddany torturom. Ale czasem niehumanitarnie traktowany. Jest komunikat RPO

Ksiądz Michał O. nie był poddany torturom. Ale czasem niehumanitarnie traktowany. Jest komunikat RPO

Źródło:
tvn24.pl, PAP

Policjanci z szóstego Komisariatu Komendy Miejskiej Policji w Łodzi szukają mężczyzny, który nagrał nagą kobietę w jednym z solariów telefonem komórkowym. - Mężczyzna nie miał zamiaru się opalać, tylko wszedł do kabiny obok i nagrywał z premedytacją - informuje rzeczniczka policji.

Nagrał nagą kobietę w solarium. Szuka go policja

Nagrał nagą kobietę w solarium. Szuka go policja

Źródło:
tvn24.pl

Kraków i Warszawa zostały w poniedziałek połączone drogą ekspresową S7, a aglomeracja krakowska zyskała trasę S52, która ma usprawnić przejazd północną częścią miasta. Łączna długość obu udostępnionych dziś ekspresówek to 25 kilometrów.

Z Krakowa do Warszawy w 2,5 godziny. "Najważniejsza inwestycja drogowa w tym roku"

Z Krakowa do Warszawy w 2,5 godziny. "Najważniejsza inwestycja drogowa w tym roku"

Źródło:
PAP
Ziemia podnosi się tu o 2 centymetry miesięcznie. Przygotowują się na najgorsze

Ziemia podnosi się tu o 2 centymetry miesięcznie. Przygotowują się na najgorsze

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Służby w Gwatemali uwolniły z rąk fundamentalistycznej żydowskiej sekty Lev Tahor 160 dzieci i nastolatków. Operację przeprowadzono po ucieczce z sekty czwórki nieletnich osób, które zaalarmowały władze.

160 dzieci i nastolatków uwolnionych z fundamentalistycznej żydowskiej sekty

160 dzieci i nastolatków uwolnionych z fundamentalistycznej żydowskiej sekty

Źródło:
PAP, "New York Times"

Uczniowie szkoły zawodowej w Inowrocławiu (woj. kujawsko-pomorskie) wrzucili do sieci dwa filmiki, na których pokazują ciasta w formie swastyk, wykonują nazistowskie gesty i odpalają petardy. Jak tłumaczy dyrektorka placówki, do zdarzenia doszło po wigilii klasowej, podczas chwilowej nieobecności nauczyciela.

Ciastka w formie swastyk i nazistowskie pieśni w szkole. Uczniowie nagranie wrzucili do sieci

Ciastka w formie swastyk i nazistowskie pieśni w szkole. Uczniowie nagranie wrzucili do sieci

Źródło:
Gazeta Wyborcza/TVN24

Gdańska prokuratura okręgowa umorzyła śledztwo przeciwko Ryszardowi Brejzie. Prokuratura regionalna wykazała nadużycia ze strony prowadzących postępowanie. Jak przekazał rzecznik, zachodzi podejrzenie, że czynności procesowe zlecane do wykonania prokuratorowi referentowi wynikały "z osobistej motywacji byłej prokurator", która zmierzała do prowadzania śledztwa "w określonym kierunku, w celu wykorzystania jego politycznego potencjału". Audytorzy wskazali też na bezprawne użycie Pegasusa wobec syna Ryszarda Brejzy - Krzysztofa.

Ryszard Brejza oczyszczony z zarzutów. "Rażące naruszenie zasad rzetelności i uczciwości procesowej"

Ryszard Brejza oczyszczony z zarzutów. "Rażące naruszenie zasad rzetelności i uczciwości procesowej"

Źródło:
PAP/TVN24

Brytyjska telewizja udostępniła świąteczny klip z księżną Kate. Żona następcy tronu mówi w nim, że Boże Narodzenie to jeden z jej ulubionych okresów w roku. I wskazuje, co uważa za "najlepszy prezent, jaki można otrzymać".

Nowe wzruszające nagranie z księżną Kate

Nowe wzruszające nagranie z księżną Kate

Źródło:
Independent, tvn24.pl

Rosja próbuje ukryć obecność północnokoreańskich żołnierzy na froncie, wydając im fałszywe dokumenty - podały ukraińskie Siły Operacji Specjalnych. Pokazały one książeczki wojskowe zabitych w czasie walk w rosyjskim obwodzie kurskim Koreańczyków z Północy, które miały zawierać fałszywe dane. Połączone Kolegium Szefów Sztabów Sił Zbrojnych Korei Południowej poinformowało w poniedziałek, że około 1100 żołnierzy armii Kima zginęło lub zostało rannych, biorąc udział po stronie Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie.

Spalone twarze i "lewe" książeczki. Żołnierze Kima giną jako ziomkowie Szojgu

Spalone twarze i "lewe" książeczki. Żołnierze Kima giną jako ziomkowie Szojgu

Źródło:
NV, Yonhap, tvn24.pl, PAP

Co najmniej 11 delfinów i ponad 100 ptaków padło po olbrzymim wycieku ropy naftowej z dwóch rosyjskich tankowców, które zatonęły w okolicach Cieśniny Kerczeńskiej na Morzu Czarnym. Według ekologów do środowiska mogło przedostać się kilka tysięcy ton paliwa. Zdaniem ekspertów usuwanie skutków katastrofy może zająć nawet 1,5 roku.

"Dopiero gdy tu dotarliśmy, zrozumieliśmy, jak poważna jest skala zniszczeń"

"Dopiero gdy tu dotarliśmy, zrozumieliśmy, jak poważna jest skala zniszczeń"

Źródło:
Reuters, Espreso, Nowaja Gazieta

To pierwszy taki system w Warszawie. Na rondzie Wojnara w warszawskich Włochach działa już 28 kamer. Żółte urządzenia, które zawisły nad jezdnią wyłapują, czy kierowcy przejeżdżają na czerwonym świetle.

28 kamer na skrzyżowaniu już działa. Rejestrują przejeżdżanie na czerwonym świetle

28 kamer na skrzyżowaniu już działa. Rejestrują przejeżdżanie na czerwonym świetle

Źródło:
tvnwarszawa.pl

Prezydent elekt Donald Trump wraca do kwestii nabycia Grenlandii. "Stany Zjednoczone Ameryki uważają, że posiadanie i kontrola nad Grenlandią są absolutną koniecznością" - stwierdził Trump we wpisie w swoim serwisie społecznościowym, przy okazji ogłaszania nominacji na ambasadora USA w Danii.

Trump: posiadanie i kontrola Grenlandii są dla USA absolutną koniecznością

Trump: posiadanie i kontrola Grenlandii są dla USA absolutną koniecznością

Źródło:
PAP

W poniedziałek do kilku regionów Polski zawitała zimowa aura. Na Kontakt24 otrzymaliśmy zdjęcia między innymi z Podlasia, Lubelszczyzny czy Ziemi Świętokrzyskiej. Widokiem śniegu szczególnie ucieszyli się mieszkańcy Sandomierza.

"Wreszcie spadł, trzeba się cieszyć"

"Wreszcie spadł, trzeba się cieszyć"

Aktualizacja:
Źródło:
tvnmeteo.pl, Kontakt24

Od 1 stycznia 2025 roku osoby uprawnione mogą składać wnioski o rentę wdowią, przy czym prawo do tego świadczenia zostanie im przyznane od miesiąca, w którym złożyły wniosek, ale nie wcześniej niż od 1 lipca 2025 roku.

Nowe świadczenie z ZUS. Od stycznia można składać wnioski

Nowe świadczenie z ZUS. Od stycznia można składać wnioski

Źródło:
PAP

Dramatycznie przeplatana rzeczywistość - okrutna wojna zmieszana z prozą życia. Meldunki o kolejnych zabitych i kartki ze świątecznymi życzeniami. W Ukrainie to codzienność.

"Nikt nigdy nie zrozumie bólu tych ludzi". Jak wygląda życie we Lwowie w cieniu wojny?

"Nikt nigdy nie zrozumie bólu tych ludzi". Jak wygląda życie we Lwowie w cieniu wojny?

Źródło:
Fakty po Południu TVN24

Wielotysięczny tłum zgromadził się w niedzielę w centrum Belgradu w proteście przeciwko prezydentowi Aleksandarowi Vucićowi i rządzącej Serbskiej Partii Postępowej, których obciąża się odpowiedzialnością za tragedię na dworcu kolejowym w Nowym Sadzie. W wyniku zawalenia się dachu na stacji w listopadzie zginęło 15 osób.

15-minutową ciszę przerwały okrzyki. "Macie krew na rękach!"

15-minutową ciszę przerwały okrzyki. "Macie krew na rękach!"

Źródło:
PAP

Policja w Nowym Jorku zatrzymała mężczyznę, który podpalił śpiącą pasażerkę metra. Kobieta zmarła na skutek poparzeń. Sprawca zbiegł, ale został szybko ujęty przez policjantów w innym pociągu metra.

Okrutna śmierć w metrze w Nowym Jorku. Sprawca złapany

Okrutna śmierć w metrze w Nowym Jorku. Sprawca złapany

Źródło:
PAP, CNN

Dzięki zaangażowaniu wielu służb, mundurowi ustalili tożsamość i miejsce pobytu mężczyzn podejrzanych o usiłowanie zabójstwa w Kniażycach (woj. podkarpackie). W strzelaninie ranny został mężczyzna. Domniemani sprawcy namierzeni zostali na Słowacji. Nie zostali jeszcze wydani stronie polskiej.

Ostrzelali mężczyzn, jednego ranili i uciekli. Namierzono ich na Słowacji

Ostrzelali mężczyzn, jednego ranili i uciekli. Namierzono ich na Słowacji

Źródło:
tvn24.pl

Kierowca samochodu dostawczego wjechał w fontannę na placu Wolności w Kutnie (woj. łódzkie). To już trzecie takie zdarzenie na przełomie kilku lat. Poprzednia naprawa kosztowała miasto ponad 40 tysięcy złotych.

Kolejny kierowca wjechał do fontanny

Kolejny kierowca wjechał do fontanny

Źródło:
tvn24.pl

"Jeśli chodzi o oskładkowanie umów-zleceń, jest decyzja premiera, że ta reforma nie będzie realizowana" - wskazała w rozmowie z "Faktem" minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

"Ta reforma nie będzie realizowana"

"Ta reforma nie będzie realizowana"

Źródło:
PAP

Tomasz Siemoniak przedstawił priorytety dotyczące bezpieczeństwa podczas zbliżającej się prezydencji Polski w Radzie UE. Rozpocznie się ona 1 stycznia 2025 roku i potrwa sześć miesięcy. Jednym z priorytetów polskiej prezydencji będzie kwestia przeciwdziałania nielegalnej migracji - zapowiedział minister spraw wewnętrznych i administracji.

"Temat numer jeden" polskiej prezydencji w UE

"Temat numer jeden" polskiej prezydencji w UE

Źródło:
PAP

Właściciel TVN - amerykański koncern Warner Bros. Discovery - rozpoczął proces sprzedaży firmy - podał w piątek Reuters. Do tych informacji odniósł się rzecznik WBD, podkreślając, że dla "Warner Bros. Discovery podczas podejmowania decyzji o sprzedaży, zachowanie niezależności newsów TVN jest priorytetem".

Warner Bros. Discovery rozważa sprzedaż TVN. "Zachowanie niezależności newsów priorytetem"

Warner Bros. Discovery rozważa sprzedaż TVN. "Zachowanie niezależności newsów priorytetem"

Źródło:
Reuters, tvn24.pl

Podczas pokazu dronów na Florydzie jedna z maszyn spadła na siedmioletniego chłopca, który stracił przytomność i został zabrany do szpitala. - Krew spływała mu po twarzy - opowiada matka chłopca. Dziecko przeszło operację.

Wypadek podczas świątecznego pokazu dronów. 7-latek poważnie ranny

Wypadek podczas świątecznego pokazu dronów. 7-latek poważnie ranny

Źródło:
Sky News, ABC News