"Panie ministrze Ziobro, co się stało z tymi dowodami?". Opozycja żąda wyjaśnień

Polska

Politycy PO-KO o uszkodzeniu dowodów w procesie w sprawie wypadku Beaty Szydłotvn24
wideo 2/35

Podejrzewamy, że zniszczenie dowodów w tak ważnej sprawie jest próbą tuszowania odpowiedzialności premier Szydło i jej ochrony - powiedział poseł Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej Paweł Olszewski. Jak dowiedział się tvn24.pl, jeden z ważnych dowodów w procesie dotyczącym wypadku ówczesnej premier w Oświęcimiu z lutego 2017 roku został uszkodzony. PO-KO żąda od prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry wszczęcia w tej sprawie wewnętrznego postępowania w prokuraturze.

Jak dowiedział się tvn24.pl, jeden z ważnych dowodów w procesie został uszkodzony. Chodzi o płytę, na której znajdował się zapis z kamer monitoringu, dokumentujący przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu w Oświęcimiu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Uszkodzone dowody w procesie po wypadku premier Szydło >

"Podejrzewamy, że to próba tuszowania odpowiedzialności"

Poseł Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej Paweł Olszewski ocenił na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie, że uszkodzenie dowodu w tej sprawie to "skandal".

- Mamy do czynienia z sytuacją, w której giną dowody. Dowody, które mogą być na korzyść osoby, którą ten rząd chce skazać i obwinić za ten wypadek - podkreślił Olszewski. Jak wskazał, jego ugrupowanie ma podejrzenia, że "zniszczenie dowodów w tak ważnej sprawie, gdzie ofiarą może być młody człowiek, który nie zawinił, jest próbą tuszowania odpowiedzialności premier Szydło i jej ochrony".

- Na to nie może być zgody - oświadczył Olszewski. Poinformował, że klub PO-KO domaga się wyjaśnienia tej sprawy, wszczęcia odpowiednich postępowań wewnętrznych, kontrolnych i niezwłocznego poinformowania opinii publicznej o ich wynikach.

Pomaska: żądamy, aby Ziobro wszczął wewnętrzne postępowanie

Posłanka Agnieszka Pomaska (PO-KO) oceniła, że od początku z wypadkiem premier Szydło było "coś nie tak". Stwierdziła m.in., że kierowca fiata seicento miał ograniczoną możliwość obrony oraz został - w jej przekonaniu - bezpodstawnie zatrzymany bezpośrednio po wypadku. Według posłanki, prokuratura "zbagatelizowała tę sprawę i się nią nie zajęła". - Dzisiaj po tych dwóch latach widzimy, że jest jeszcze gorzej. Widzimy, że giną dowody, że są niszczone - powiedziała Pomaska. Poinformowała, że PO-KO żąda od prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, aby wszczął w tej sprawie wewnętrzne postępowania w prokuraturze i żeby przedstawił opinii publicznej wyjaśnienia w związku z tym, że - jak stwierdziła - zostały zniszczone dowody w sprawie wypadku.

- Panie ministrze Ziobro, co się stało z tymi dowodami i dlaczego zostały zniszczone? Kiedy wytłumaczy pan opinii publicznej, dlaczego prokuratura nic w tej sprawie do tej pory nie zrobiła i dlaczego te fakty są przez panu podległych prokuratorów ukrywane? - pytała posłanka PO-KO. - Wzywamy pana ministra Ziobrę, żeby jak najszybciej w tej sprawie zareagował - zaapelowała Pomaska.

Uszkodzone dowody

Fakt uszkodzenia dwóch płyt CD potwierdziło tvn24.pl biuro prasowe Sądu Okręgowego w Krakowie, który nadzoruje działanie sądu rejonowego w Oświęcimiu, gdzie znajdują się akta całego postępowania.

"Jednak nie da się jednoznacznie stwierdzić, kiedy i w jakich okolicznościach doszło do ich uszkodzenia. Na jednej z płyt, zgodnie z opisem znajdującym się na kopercie, znajdował się materiał stacji TVN24, programu 'Czarno na Białym'. Na drugiej płycie znajdował się zapis monitoringu, z którego został sporządzony przez policję protokół oględzin i przekazany do dyspozycji sądu" - brzmi odpowiedź, którą przesłała na nasze pytania rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie sędzia Beata Górszczyk.

Redakcja tvn24.pl nie uzyskała natomiast informacji, jaki dokładnie moment przejazdu kolumny premier był na płycie, która została uszkodzona. "Sąd nie ma wiedzy, by toczyło się postępowanie w przedmiocie uszkodzenia tych płyt" - przekazała także sędzia Górszczyk.

Obrona zawiadamia prokuraturę

Mecenas Władysław Pociej, obrońca Sebastiana Kościelnika oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku z udziałem kolumny Beaty Szydło poinformował w piątek TVN24, że w związku z tym podjął dzisiaj razem ze swoim klientem "decyzję o złożeniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa i wszczęcia stosownego postępowania w celu ustalenia okoliczności uszkodzenia tej dyskietki oraz pociągnięcia do odpowiedzialności tego, kto ewentualnie takiego czynu się dopuścił".

CZYTAJ WIĘCEJ: Uszkodzone dowody w sprawie wypadku Szydło. Obrona zawiadamia prokuraturę >

Komunikat prokuratury

W piątek po południu Prokuratura Okręgowa w Krakowie wydała w tej sprawie komunikat:

W związku z pojawiającymi się doniesieniami medialnymi dotyczącymi dowodów zebranych przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie w sprawie wypadku kolumny rządowej Premier Beaty Szydło, prokuratura informuje, iż przesyłając do Sądu Rejonowego w Oświęcimiu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania w sprawie przeciwko Sebastianowi K., przesłała wszelkie dowody zgromadzone w tej sprawie, łącznie z różnorodnymi nagraniami. Przekazane przez prokuraturę sądowi nośniki były nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia. Do ich zniszczenia doszło w sądzie. Nieprawdą jest, że na uszkodzonych nagraniach został zarejestrowany przejazd kolumny. Na jednym z nich było nagranie programu telewizyjnego, na drugim monitoring terenu przedszkolnego oddalonego kilkaset metrów od miejsca przejazdu kolumny. Wszystkie dowody w tym postępowaniu zostały już przeprowadzone. Wskazane nagrania nie mają żadnej wartości dowodowej dla odtworzenia przebiegu zdarzenia w dnia 10 lutego 2017 r. Prokuratura Okręgowa w Krakowie

Wypadek kolumny Szydło

Do wypadku kolumny rządowej doszło 10 lutego 2017 roku, na jednej z ulic Oświęcimia. Oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku został 23-letni Sebastian Kościelnik, który feralnego dnia jechał fiatem seicento.

Jak informowaliśmy na łamach tvn24.pl, z takim finałem śledztwa nie godził się zespół trzech prokuratorów, którzy sprawę prowadzili od początku. Złożyli oni wnioski o wyłączenie ich ze śledztwa i nie podpisali aktu oskarżenia.

Przyczyną takiego zachowania prokuratorów była ich zgodna opinia, że odpowiedzieć karnie powinni funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu, czyli dzisiejszej Służby Ochrony Państwa.

Autor: js//rzw / Źródło: PAP, tvn24.pl, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: