Wydarzyło się to już w kwietniu 2008 roku. Sprawa wyszła na jaw jednak dopiero teraz. Napisał o niej na swoim blogu Sylwester Latkowski. "W liście do Grzegorza Owsianko (współoskarżonego w sprawie) napisał, że próbował podciąć sobie gardło, ale go odratowano" - czytamy na blogu dziennikarza.Audio (Luiza Sałapa o incydencie z Witkowskim): 16725
Plastikowy nożyk
Rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej Luiza Sałapa w TVN24 powiedziała, że Witkowski "za pomocą plastikowego nożyka przeciął sobie powłoki skórne na szyi i na brzuchu". - Jak sam mówił, zrobił to - posłużę się cytatem - w ramach zasad panujących wśród grypsujących, czyli wśród podkultury więziennej - powiedziała Sałapa. - On chciał w ten sposób pokazać, że jest mocny - dodała rzeczniczka.
Odmówił zszycia ran
Przestępca został natychmiast przewieziony do szpitala więziennego w Łodzi. Odmówił zszycia swoich ran, które według służby więziennej były powierzchowne. Wrócił potem do aresztu śledczego, gdzie jego rany zagoiły się same.
- O wszystkim został oczywiście natychmiast poinformowany Sąd Okręgowy w Płocku - powiedziała Sałapa. Zaznaczyła też, że opinia publiczna nie była o tej sprawie informowana, bo "(służba więzienna - przyp. red.) nie musi inforomować o wszystkich incydentach, do których dochodzi w więzieniach". - jesteśmy kontrolowani przez wystarczająco dużą ilość instytucji - uważa Sałapa.
Jeden z porywaczy
Witkowski jest obecnie objęty specjalnym nadzorem, przebywa w celi monitorowanej i objęty jest pomocą psychologiczną. Odsiaduje wyrok 13 lat więzienia za współudział w porwaniu (razem z trzema innymi skazanymi), przetrzymywanie i domaganie się okupu za Krzysztofa Olewnika.
Dotychczas w zakładach karnych życie odebrało sobie trzech oskarżonych o współudział porwaniu Olewnika.
Źródło: www.latkowski.com/blog, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24