"My, Naród". Tak 30 lat temu Lech Wałęsa zaczął wystąpienie w Kongresie USA

Polska

30 lat temu Lech Wałęsa wystąpił przed Kongresem USAtvn24
wideo 2/4

30 lat temu 15 listopada 1989 roku Lech Wałęsa stał się trzecim w historii niepełniącym funkcji głowy państwa bądź szefa rządu cudzoziemcem, który przemawiał do połączonych izb Kongresu USA. Między innymi w związku z tym wydarzeniem w czwartek były prezydent był głównym mówcą podczas zorganizowanej w Waszyngtonie konferencji "Demokracja w Europie Środkowej 30 lat później".

"My, Naród" - od tych słów Lech Wałęsa, ówczesny przywódca Solidarności, rozpoczął swoje przemówienie przed połączonymi izbami amerykańskiego Kongresu. Było to 15 listopada 1989 roku, pięć miesięcy po tym, jak Solidarność pokonała komunistów w częściowo wolnych wyborach do parlamentu.

Okoliczności wystąpienia Lecha Wałęsy przed amerykańskim Kongresem szeroko przedstawiono w filmie "My Naród" Ewy Ewart i Jacka Stawiskiego.

"Te pierwsze zdania stworzyły sprzyjającą atmosferę"

Były działacz Solidarności Andrzej Celiński przypomniał, że pomysł, aby to właśnie te słowa otwierały przemowę Lecha Wałęsy, narodził się w domu Jacka i Barbary Kalabińskich, polskich imigrantów w USA.

Podczas jednej z rozmów na głos wypowiedziała je Barbara Kalabińska, która pamiętała je, ponieważ jej córka w szkole uczyła się zapisów amerykańskiej konstytucji.

- To "My, Naród" natychmiast przerzuciło pomost między narodem polskim, który reprezentował Lech Wałęsa, a Amerykanami – wspomniała Barbara Kalabińska.

- Te pierwsze zdania stworzyły taką niesłychanie sprzyjającą, ciepłą, przyjazną atmosferę dla Wałęsy, dla tego przemówienia - dodała.

- Kiedy Wałęsa wypowiedział te wspaniałe słowa "My, Naród" (...) on już nie musiał nic więcej mówić. Kongres był gotowy poprzeć Polskę - wspomniał tamto przemówienie Daniel Fried, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce w latach 1997-2000.

- Wałęsa przyjechał wtedy, kiedy się cieszył największym prestiżem. Dla Amerykanów był symbolem człowieka, który obalił komunizm – dodał.

"Musimy zrobić wszystko, by USA odzyskały kierowanie światem"

W czwartek Lech Wałęsa uczestniczył w konferencji w Waszyngtonie - jednej z trzech imprez w tym tygodniu upamiętniających 30. rocznicę historycznego wystąpienia.

Przedstawił uwarunkowania przełomu w Polsce i podkreślił, że ówczesny przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow odegrał pozytywną rolę w tych przemianach, choć zastrzegł, że w jego ocenie odegrał ją niejako z konieczności - "bo nie miał innego wyjścia".

Tak, jak podczas swoich wcześniejszych wystąpień - na posiedzeniu podkomisji do spraw Europy, Eurazji, energetyki i środowiska komisji spraw zagranicznych Izby Reprezentantów USA – Lech Wałęsa wyraził nadzieję, że Stany Zjednoczone "odzyskają swoją rolę przywódcy świata".

- Musimy zrobić wszystko, by Stany Zjednoczone odzyskały kierowanie światem, bo inaczej może czekać nas tragedia światowa. Chyba że Stany Zjednoczone nie chcą przewodzić światu, to niech oddadzą ten interes Polsce, my będziemy wiedzieli, co z tym zrobić - zapewniał w środę Lech Wałęsa.

Wałęsa poza wygłoszeniem przemówienia zostawił amerykańskim parlamentarzystom dokument, w którym wskazał, że obecnie w Polsce łamie się konstytucję i "uchwala się prawa, które podporządkowują rządzącym niezależne instytucje" a także, że "ogranicza się i atakuje swobodną wymianę myśli".

Autor: asty/adso / Źródło: PAP, TVN24