"Wjechał we mnie, mam wypadek!". Kierowca był pijany, dwie osoby zginęły

Łódź

W wypadku zginęły dwie osobyTVN24 Łódź
wideo 2/2

Był pijany, ale nie przeszkodziło mu to usiąść za kierownicą. Doprowadził do wypadku, w którym zginęło dwóch jego przyjaciół. Kierowca uderzył najpierw w tył prawidłowo jadącego samochodu osobowego, a potem wpadł pod samochód dostawczy. Moment wypadku widać na nagraniu, które - ku przestrodze - udostępniła nam prokuratura.

Do tragedii doszło w zeszłym tygodniu pod Zgierzem (woj. łódzkie). Za kierownicą białego opla usiadł 38-latek, który pił alkohol z bratem i dwoma znajomymi.

- Mężczyzna w pewnym momencie dowiedział się, że musi w celach służbowych wyjechać pod Łódź. Jak wyjaśniał, był świadomy, że ma w organizmie alkohol, ale mimo to usiadł za kierownicą - opowiada Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Na "wycieczkę" 38-latek zabrał towarzystwo, z którym pił.

- Mężczyzna twierdzi, że pili oni wysokoprocentowe alkohole, a on sam miał pić piwo - dodaje prokurator.

Po załatwieniu sprawy mężczyźni zabrali do środka jeszcze szwagra 38-latka.

Urwana pamięć

Wtedy, 4 lutego było ślisko. Mimo to 38-latek jechał szybko. Prokuratorzy dysponują relacją osób, które były przez niego wyprzedzane. Zeznawali, że kierowca jechał wyjątkowo brawurowo. Jadący z nim mężczyźni mieli machać do innych samochodów i pokazywać butelkę z alkoholem.

- Kierowca wyjaśniał, że miał świadomość, że decyduje się na niebezpieczne manewry - mówi Kopania.

W miejscowości Orzechówek (gmina Stryków) doszło do tragedii. Prokuratura udostępniła nam nagranie z samochodu osobowego marki kia, który zgodnie z przepisami jechał w kierunku Łodzi. W pewnym momencie słychać huk uderzenia, a auto z kamerą zjeżdża do rowu. W tył pojazdu uderzył biały opel.

- Sprawca wypadku twierdzi, że do tego momentu wszystko pamięta. Wie, że wjechał w tył prawidłowo jadącego pojazdu. Potem jednak, jak mówił, urywa mu się pamięć - informuje Krzysztof Kopania.

Drogowy koszmar

Na udostępnionym nam filmie słychać, jak kierująca kią rozmawia przez zestaw głośnomówiący. Swojej rozmówczyni mówi: "Wjechał we mnie! Właśnie mam wypadek". Nagranie brzmi drastycznie, dlatego zdecydowaliśmy się je wyciszyć.

Na tym etapie kierująca samochodem nie mogła sobie zdawać sprawy z tego, do jak poważnego doszło wypadku. Bo biały opel po tym, jak uderzył w tył jej auta został zepchnięty na przeciwległy pas ruchu. A tam zderzył się czołowo z samochodem dostawczym.

Najbardziej ucierpiały osoby w oplu. Dwaj mężczyźni zginęli, dwaj inni pasażerowie z ciężkimi obrażeniami trafili do szpitala. Hospitalizacji wymagał też 38-latek, który miał obrażenia klatki piersiowej.

- Priorytetem było ratowanie jego życia, dlatego dopiero na późniejszym etapie pobrano od niego krew do przeprowadzenia badań na zawartość alkoholu - informuje prokurator Kopania.

Badanie wykazało, że kierowca miał około promila alkoholu. Mężczyzna usłyszał już zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości, grozi mu do 12 lat więzienia.

- Mężczyzna przyznał się do winy i stwierdził, że bardzo żałuje tego, co zrobił - kończy prokurator.

Podejrzany został decyzją sądu aresztowany na trzy miesiące.

Dwie osoby zginęły. Sprawca był pijanyPolicja w Łodzi

Autor: bż/pm / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź