W sobotę powiesili zdjęcia europosłów na szubienicach. W środę rusza śledztwo prokuratury

TVN24

Aktualizacja:
Śledztwo jest w sprawie gróźb bezprawnychTVN 24 Katowice
wideo 2/8

Śledztwo w sprawie: narodowców. Zarzut: stosowanie gróźb bezprawnych wobec europosłów. Dowody: nagrania z kamer monitoringów, kamery policyjnej, zeznania świadków. Ziobro: śledztwo to prawidłowa reakcja.

Prokuratura Okręgowa w Katowicach wszczęła w środę śledztwo w sprawie demonstracji narodowców, która odbyła się w sobotę na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach.

Uczestnicy demonstracji powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów PO, którzy zagłosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie praworządności w Polsce.

- Prokurator wszczął śledztwo w sprawie stosowania podczas demonstracji w dniu 25 listopada 2017 roku w Katowicach, z powodu przynależności politycznej, gróźb bezprawnych wobec europosłów popierających rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie Polski - poinformowała Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Jak dodała, w toku śledztwa w pierwszej kolejności planowane jest przesłuchanie w charakterze świadków europosłów, którzy w sprawie mają status pokrzywdzonych.

Długie pięć dni

W sobotę na placu Sejmu Śląskiego w Katowicach, przy pomniku Wojciecha Korfantego, zgromadziło się - według policji - około 70 przedstawicieli środowisk narodowych. Zgromadzenie zgłoszono pod nazwą "Stop współczesnej Targowicy". Organizatorzy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia sześciu europosłów, którzy zagłosowali za rezolucją PE ws. praworządności w Polsce.

Jak mówili organizatorzy w lokalnym portalu, to była spontaniczna akcja.

Happening zabezpieczała policja. Monitorowali go, ale nie interweniowali.

Po manifestacji przeanalizowali nagrania z monitoringu miejskiego i kamery policyjnej, ustalili tożsamość wszystkich uczestników, następnie w poniedziałek przekazali materiał prokuraturze okręgowej.

Prokurator jednak we wtorek zwrócił dokumentację policji z poleceniem uzupełnienia. Chodziło o przesłuchanie świadka - prawdopodobnie jednego z uczestników.

Było mało czasu - wedle procedur decyzja o wszczęciu śledztwa musiała zapaść w ciągu pięciu dni od zdarzenia, czyli do dzisiaj. Wczoraj wieczorem policjanci spełnili żądania prokuratury.

A gdzie nawoływanie do nienawiści?

Również we wtorek zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zgłosił śląski oddział Komitetu Obrony Demokracji. Narodowcy ich zdaniem stosowali groźby bezprawne pod adresem osób o innym światopoglądzie oraz nawoływali do nienawiści.

Marta Zawada-Dybek zapewniała w TVN24, że jeśli wpłyną jakiekolwiek zawiadomienia dotyczące sobotniej demonstracji, prokurator dołączy je do sprawy i weźmie pod uwagę argumenty.

O nawoływaniu do nienawiści na razie nie ma mowy w śledztwie. Ale prokuratura nie wyklucza, że ocena sobotniego zdarzenia będzie dokonywana pod kątem popełnienia także innych przestępstw.

Ziobro nie ingerował, ale popiera

Wszczęcie śledztwa skomentował dzisiaj na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Powiedział, że to "reakcja prawidłowa". Zaznaczył też, że nie ingerował w sprawę.

- Staram się, jeśli to nie jest konieczne, nie ingerować w poszczególne postępowania. Jest prowadzone postępowanie, zaczekajmy na jego efekty, ustalenia, oceny - powiedział.

- Zdarza mi się ingerować, z reguły robię to dopiero wtedy, kiedy okazuje się w finalnym etapie danego postępowania, że prokuratorzy sprawę sobie lekceważą, nie prowadzą jej tak jak należy. Natomiast staram się zachować swój dystans i gwarantować pełną niezależność prokuraturze, bo przejęcie kompetencji prokuratora generalnego i możliwość ingerencji nie oznacza, że każdą sprawę prowadzi prokurator generalny – mówił dziennikarzom.

Autor: mag/mś / Źródło: PAP / TVN 24 Katowice