Pobili obserwatora i uczestnika parady. Kolejny akt oskarżenia po Marszu Równości w Białymstoku

TVN24 | Białystok

Autor:
nina/pm
Źródło:
TVN24 Białystok
Kolejny akt oskarżenia po Marszu Równości Białymstokutvn24
wideo 2/5
tvn24 bialystok

Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe skierowała w środę do miejscowego sądu akt oskarżenia przeciwko czterem mężczyznom za pobicie dwóch osób podczas lipcowego Marszu Równości w Białymstoku.

Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku przeszedł ulicami miasta 20 lipca 2019 roku. Towarzyszyły mu zamieszki na ulicach miasta i liczne kontrmanifestacje. 

Chuligańskie pobicia

Oskarżeni to czterej mężczyźni w wieku od 23 do 54 lat.

- Mężczyznom tym zostały postawione zarzuty pobicia dwóch osób, z tym że w różnych konfiguracjach - poinformował w rozmowie z TVN24 Wojciech Zalesko z Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe. - Zarzuciliśmy im również charakter chuligański tego czynu - dodał prokurator rejonowy.

Kto bierze udział w bójce lub pobiciu, w którym naraża się człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo nastąpienie skutku określonego w art. 156 § 1 lub w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Nie wszyscy przyznali się do winy

Z prokuratorskich ustaleń wynika, że jedną z osób poszkodowanych jest 14-letni chłopiec, który przyglądał się przebiegowi białostockiego Marszu Równości. Stał w pobliżu domu towarowego Central przy Placu Niezależnego Zrzeszenia Studentów, skąd wyruszyła demonstracja.

- Pokrzywdzony przyszedł obserwować paradę. Został pobity przez kilku mężczyzn. Na skutek tego pobicia doznał obrażeń, w tym podbiegnięć, które skutkowały naruszeniem czynności ciała na czas nieprzekraczający siedem dni - powiedział Zalesko.

Drugi pokrzywdzony w tej sprawie to uczestnik marszu, który, jak twierdzi prokuratura, został pobity również przez kilku mężczyzn, obecnie oskarżonych.

- Początkowo był wyzywany przez tych mężczyzn, a następnie został pobity. On również doznał obrażeń ciała i podbiegnięć, które skutkowały naruszeniem czynności ciała na czas nieprzekraczający siedmiu dni - wyjaśnił prokurator.

Podczas przesłuchań dwóch z podejrzanych nie przyznało się do pobicia. Złożyli wyjaśnienia, które zdaniem prokuratury nie pokrywały się z pozostałym materiałem dowodowym. Dwóch pozostałych oskarżonych przyznało się do popełnienia zarzucanych im czynów. Jednak wyjaśnienia jednego z nich nie w pełni korespondowały z ustaleniami prokuratury.

Białostocka prokuratura o kolejnym akcie oskarżenia po Marszu Równości
Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe w Białymstoku w środę skierowała do miejscowego sądu akt oskarżenia przeciwko czterem mężczyznom, którzy odpowiadają za pobicie dwóch osób podczas lipcowego Marszu Równości w Białymstoku. Dwóch z nich nie przyznało się do winy.
tvn24

Mediacje z poszkodowanymi

W toku postępowania przygotowawczego na wniosek podejrzanych mężczyzn doszło do mediacji z poszkodowanymi.

- Podejrzani, a w chwili obecnej oskarżeni, przeprosili naszych pokrzywdzonych. Przeprosiny zostały przyjęte. Mężczyźni zobowiązali się do wpłacenia określonej kwoty pieniędzy na cele społeczne - dodał prokurator Zalesko. 

Wobec czterech oskarżonych mężczyzn sąd zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozorów policyjnych połączone z poręczeniami majątkowymi. Wobec jednego z tych mężczyzn na etapie przygotowawczym postępowania sąd zastosował tymczasowy areszt. 

Wszystkim mężczyznom grozi kara do trzech lat więzienia. Wcześniej nie byli karani.

To kolejne zakończone śledztwa prokuratury po białostockim Marszu Równości. Wcześniej do sądu trafiły trzy akty oskarżenia. W jednej ze spraw, w połowie grudnia ubiegłego roku, zapadł pierwszy wyrok. Białostocki sąd skazał na karę grzywny 35-letniego Piotra Sz., który podczas marszu rzucał szklanymi butelkami i kamieniami w policjantkę zabezpieczającą marsz.  

Białystok. Marsz Równości, próby zakłócenia i interwencje policji
21.07 | W sobotę ulicami Białegostoku po raz pierwszy przeszedł Marsz Równości. Jak poinformowała policja, w związku z próbami zakłócenia parady zatrzymano 20 osób.
tvn24

Źródło: TVN24 Białystok

nina/pm