Zmarł Jerzy Malewicz, walczył w Powstaniu Warszawskim

Jerzy Malewicz
Jerzy Malewicz
Źródło: facebook.com/ConsulateofPolandinNewYork
W Nowym Jorku, w wieku 97 lat zmarł Jerzy Malewicz, powstaniec warszawski. Jako 16-latek walczył między innymi w batalionie "Gozdawa" na Starym Mieście, gdzie został ranny. Był kawalerem Krzyża Walecznych i Orderu Odrodzenia Polski.

Jak poinformował portal historyczny Świadkowie historii, zmarły w poniedziałek Malewicz używał pseudonimów "Jan Kowalski", "Janek" oraz "Jan". Walczył w oddziałach III Obwodu "Waligóra" na Woli, zgrupowaniu "Sienkiewicz" oraz kompanii "Komara".

Wyemigrował do USA w 1965 roku.

Wyjątkowy świadek historii

W wywiadzie dla nowojorskiego "Nowego Dziennika" Malewicz przypomniał w minionym roku, że przed wojną panowały hasła: "Silni, zwarci i gotowi" oraz "Nie damy się". Wskazał, że gdy Niemcy weszli do Polski, ludność była rozgoryczona postawą polskiego rządu.

- Pojawiło się wówczas hasło: silni w gębie, zwarci przy korycie i gotowi do ucieczki - wspominał. Odniósł się w ten sposób do opuszczenia kraju m.in. przez marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego oraz arcybiskupa Józefa Gawlinę.

Konsul generalny RP w Nowym Jorku Mateusz Sakowicz ocenił Jerzego Malewicza jako wyjątkowego świadka historii i uczestnika Powstania Warszawskiego.

- Był naszym specjalnym gościem z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Jako świadek historii dzielił się swoimi wspomnieniami. To był prawdziwy bohater, który mówił bardzo przyziemnie o swoim bohaterstwie - dodał konsul.

Zwrócił uwagę na niezwykłą pamięć i sposób opowiadania Malewicza. - Dzielił się wspomnieniami w sposób bardzo otwarty, miał świetne poczucie humoru - zaznaczył.

Nie wahali się "na stos rzucić swój życia los"

W styczniu Malewicza odwiedził w Nowym Jorku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

- Szczerze powiedziawszy, był wówczas w bardzo dobrej formie - ocenił konsul Sakowicz. Odnosząc się do śmierci powstańca, zaznaczył, że jest mu szalenie przykro, gdy odchodzi kolejny świadek historii.

"Panie Jerzy, Warszawa nigdy o Panu nie zapomni" - napisał teraz prezydent stolicy.

Komendant naczelny Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce (SWAP) Antoni Antoniak wyznał, że odejście na wieczną wartę jednego z ostatnich uczestników Powstania Warszawskiego to moment, w którym należy pomyśleć o szczęściu płynącym z możliwości rozmowy z tymi, którzy w momencie zagrożenia nie kalkulowali.

- Nie wahali się "na stos rzucić swój życia los", choć już wtedy wiedzieli, że "wolność krzyżami się mierzy". Wiedzieli o tym przede wszystkim powstańcy warszawscy. W szeregach SWAP też ich było wielu, ale w tej chwili nie ma nikogo żyjącego. Wieczna pamięć poległym, cześć i chwała bohaterowi - podkreślił Antoniak.

Czytaj też: Naturalny beton, czarna stal, zielony dach. Nowy rozdział w historii muzeum

Klatka kluczowa-110334
Wizualizacja nowego pawilonu MPW
Źródło: Nizio Design International

Opracował Dariusz Gałązka

Czytaj także: