Marsz w obronie praw zwierząt i w hołdzie dla tragicznie zmarłego posła Litewki

Marsz "Zerwijmy łańcuchy" w Warszawie
Marsz w obronie praw zwierząt i w hołdzie tragicznie zmarłego posła Litewki
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Rafał Guz
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W niedzielę, Traktem Królewskim przechodzi marsz pod hasłem "Zerwijmy łańcuchy" połączony z hołdem dla tragicznie zmarłego w wypadku posła Lewicy Łukasz Litewki. Uczestnicy manifestacji domagają się wprowadzenia w życie ustawy zakazującej trzymania psów na łańcuchach.

Organizatorem marszu pod hasłem "Zerwijmy łańcuchy" jest Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt DIOZ "Ponad 200 dni temu Sejm przegłosował ustawę zakazującą trzymania psów na łańcuchach, kolejno było weto Prezydenta, a po nim cisza... Sejm nie pracuje nad poprawkami, a projekty znowu trafiły do sejmowej zamrażarki. W praktyce oznacza to jedno – sytuacja zwierząt się nie zmieniła. W tym czasie organizacje prozwierzęce odebrały setki psów żyjących w skrajnych warunkach. Część z nich nie przeżyła" - informują organizatorzy protestu.

"Marsz jest reakcją na brak realnych działań legislacyjnych i przedłużający się impas wokół przepisów dotyczących ochrony zwierząt" - podkreśla DIOZ.

Hołd dla Łukasza Litewki

Ze względu na tragiczną śmierć posła Lewicy Łukasza Litewki, zaangażowanego w walkę o prawa zwierząt DIOZ postanowił połączyć zaplanowany wcześniej protest z marszem ku czci zmarłego polityka. Na początku zgromadzenia, przed budynkiem Sejmu zostały złożone kwiaty i znicze dla zmarłego Litewki. Postawiono też jego zdjęcie.

Sprzed Sejmu uczestnicy marszu przeszli przed Pałac Prezydencki na Krakowskim Przedmieściu. Jak relacjonował reporter TVN24 Paweł Łukasik, uczestnicy marszu przynieśli ze sobą zdjęcia tragicznego zmarłego posła oraz zdjęcia psów, o których prawa upominają się protestujący.

Od marszu odcięła się Lewica. "Traktujemy to jako wykorzystywanie tragicznej śmierci naszego kolegi do promowania siebie, a nie do upamiętnienia Łukasza. Nie ma zgody na Litewka Washing" - napisała na platformie X Anna Maria Żukowska, przewodnicząca Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy.

Tragiczny wypadek

Do tragicznego wypadku doszło w czwartek w Dąbrowie Górniczej. Samochód osobowy zjechał na przeciwległy pas i zderzył się czołowo z rowerzystą. 57-letni kierowca samochodu osobowego był trzeźwy. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że mógł zasłabnąć lub zasnąć. O tym, że w wypadku zginął poseł Łukasz Litewka, poinformowała Lewica.

W sobotę Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej podjął decyzję o tymczasowym, trzymiesięcznym areszcie dla 57-letniego kierowcy. Mężczyzna może wyjść na wolność po wpłaceniu kaucji w wysokości 40 tysięcy złotych. Będzie objęty policyjnym dozorem i zakazem opuszczania kraju.

Kim był Łukasz Litewka?

Łukasz Litewka miał 36 lat. Urodził się 9 maja 1989 roku w Sosnowcu. Studiował na Wydziale Nauk Społecznych na Uniwersytecie Śląskim. Z wykształcenia był socjologiem.

Karierę publiczną rozpoczął jako radny Sosnowca, wybierany w 2014 i 2018 roku z list lewicy. Bez powodzenia startował do Sejmu w 2019 roku, natomiast mandat poselski zdobył w wyborach parlamentarnych w 2023 roku z listy Nowej Lewicy, uzyskując rekordowe poparcie w okręgu sosnowieckim - czyli 40 579 głosów.

Łukasz Litewka był znany z działalności charytatywnej i społecznej. Jego fundacja #TeamLitewka m.in. poprzez media społecznościowe nagłaśniała i wspierała leczenie dzieci czy ratowanie zwierząt; reagowała na trudne sytuacje w lokalnej społeczności, zbierając środki na sprzęt rehabilitacyjny czy pomoc poszkodowanym w wypadkach.

Podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r. Łukasz Litewka umieścił na plakatach wyborczych wizerunki czekających na adopcję psów z miejscowego schroniska z ich imionami i kontaktem telefonicznym w sprawie. Po zakończonej kampanii banery Litewki posłużyły jako materiał docieplający schroniskowe boksy.

Źródło: tvnwarszawa.pl
Czytaj także: