Mieszkańcy jednego z bloków na warszawskim Ursynowie żyją w ciągłym strachu. W ich budynku ściany odsunęły się od podłóg. W wielu miejscach pojawiły się szerokie pęknięcia i niepokojące rozwarstwienia konstrukcji. Najgorsza sytuacja jest na trzecim piętrze, gdzie odczuwa się już wyraźne przechylenie budynku.
- Schody na klatce odsuwają się od ściany, boimy się po nich chodzić. A w mieszkaniu w ścianę mogę włożyć rękę. Framuga drzwiowa wygląda, jakby miała wypaść, tylko trzyma ją elektryka i kable – pokazuje pani Agata.
Ściany pękają, słychać niepokojące trzaski
Choć pierwsze oznaki problemów pojawiły się kilkanaście lat temu, mieszkańcy twierdzą, że w ostatnich trzech latach sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Ze ścian regularnie dochodzą niepokojące trzaski, a kilka dni temu naprężenia miały doprowadzić do uszkodzenia instalacji wodnej w jednej z łazienek.
- Zapewniają nas, że wszystko jest dobrze. Że możemy bezpiecznie mieszkać. A dzisiejszej nocy mieliśmy zalany cały pion w klatce schodowej, ponieważ u jednej z lokatorek pękł od naprężenia wężyk. Woda lała się tak, że baliśmy się, że pójdzie to na instalację elektryczną. Co jeszcze się wydarzy? My po prostu chcemy bezpiecznie żyć – podkreśla pani Małgorzata.
- Tutaj położyć się spać, to jest ciężka sprawa. Włączam sobie komputer, żeby leciało coś w tle, żeby nie słychać było tych wszystkich puków, stuków w ścianach, jakichś osunięć. Ale tych głośniejszych dźwięków nie sposób się pozbyć. Ja się zrywam. Śpię "na czuja" jak usłyszę hałas, to się zrywam i patrzę, co się dzieje – opowiada pani Agata.
Na klatce schodowej, która się osuwa, znajduje się 12 mieszkań własnościowych. Ich mieszkańcy mają pretensje do spółdzielni, która, jak twierdzą, przez lata bagatelizowała zgłaszany problem. Zdaniem mieszkańców doprowadziło to do poważnych uszkodzeń w ich lokalach.
- Wszystkie pieniądze, jakie włożyłam w '80. roku na kupno swojego mieszkania, diabli wzięli. Ani go dzieciom nie zostawię, ani nikomu. To ruina, kompletna ruina – ubolewa pani Alicja.
Każdego dnia boją się, że ich dom może runąć - ZOBACZ CAŁY REPORTAŻ "UWAGI!"
Co zrobi spółdzielnia?
Mieszkańcy oczekują natychmiastowej ewakuacji do lokali zastępczych i pilnego rozpoczęcia remontu budynku. Zarządzająca blokiem spółdzielnia Imielin dwa lata temu otrzymała ekspertyzę, która nakazała montaż pionowych podpór oraz prowadzenie dwuletnich pomiarów geodezyjnych. Wyniki pomiarów właśnie zostały przekazane: zdaniem specjalistów naprawa powinna zostać przeprowadzona w trybie pilnym.
- Wszyscy wykluczamy możliwość katastrofy. Wszyscy: począwszy od rzeczoznawców budowlanych, przez Instytut Techniki Budowlanej, po nadzór budowlany, nie rozważają scenariusza katastrofy. Gdyby ktokolwiek z nich o takim scenariuszu myślał, budynek dawno byłby zabezpieczony. Jeżeli nikt z nich nie mówi o tym, że tam jest ryzyko katastrofy realnej, to ja im ufam - mówi Rafał Januszkiewicz, prezes zarządu SMB Imielin.
Błędy projektowe, nie ma dylatacji
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w marcu tego roku nakazał spółdzielni przeprowadzenie prac budowlanych w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Termin upływa wiosną przyszłego roku. Zdaniem nadzoru stan budynku nie zagraża życiu i zdrowiu mieszkańców. Urzędnicy inspektoratu odmówili nam wypowiedzi przed kamerą. Przyczyną uszkodzeń mają być błędy projektowe, ponieważ w konstrukcji nie przewidziano dylatacji, czyli specjalnych szczelin, które przejmują naprężenia i ruchy budynku, pozwalając mu bezpiecznie pracować.
Eksperci różnią się w swych opiniach na temat przyczyn uszkodzeń. Jedni wskazują na błędy konstrukcyjne, inni twierdzą, iż przyczyną jest ilasty grunt pod budynkiem, drzewa pobierające wodę z podłoża, a nawet budowa pobliskiego tunelu warszawskiej obwodnicy. Nie ma także jednego pomysłu na naprawę. Dowodem są stalowe ściągi. Zamontowano je zgodnie z opinią eksperta z 2015 roku, jednak tegoroczna ekspertyza innego specjalisty nakazuje ich pilny demontaż, bo zamiast pomagać, powodują jeszcze większe uszkodzenia.
- W trakcie wykonywania tych prac nikt nie daje nam gwarancji, że nie zostanie cokolwiek uszkodzone z instalacji. Że jak puści belka, ściana się poruszy, to nie zostanie uszkodzony gaz albo coś. Ja mieszkam w mieszkaniu, pod którym jest węzeł ciepłowniczy i cały węzeł gazowy. Siedzę na bombie zegarowej. Nie mogę tu zostać dla bezpieczeństwa swojego i dzieci – mówi pani Małgorzata.
O bezpieczeństwo budynku zapytaliśmy architekta Piotra Bienia.
- Szpary będą się powiększały. Będzie sypał się gruz, wykrusza się beton ze złączy. I będzie to coraz bardziej krzywe. Budynek poddawany jest ruchom termicznym, on się rozszerza i kurczy. W tej newralgicznej klatce wszystko się kumuluje – mówi ekspert.
Klatka schodowa zostanie wyburzona?
Spółdzielnia jest w trakcie rozmów z wykonawcami robót, których rozpoczęcie planowane jest po wakacjach. Najprawdopodobniej, zgodnie z zaleceniami ekspertów, klatka schodowa zostanie wyburzona i zbudowana na nowo, a mieszkańcy na czas prac zostaną przeniesieni do innych lokali. Sprawę monitoruje burmistrz dzielnicy.
- Jesteśmy miastem stołecznym Warszawa. Mamy kontakt z Biurem Polityki Lokalowej. Rozmawiałem z dyrekcją tego biura i jest deklaracja, że jeśli mielibyśmy taką sytuację, która wymaga wsparcia dzielnicy Ursynów w zabezpieczeniu mieszkań dla mieszkańców tego konkretnego bloku, to takie wsparcie nam zostanie udzielone - mówi Robert Kempa, burmistrz Ursynowa.
- To postępuje tak szybko, że obawiamy się, że będziemy musieli wyprowadzić się w przeciągu pięciu minut, bo coś się wydarzy. A gdybyśmy mieli przez spółdzielnię zapewnione lokale, żebyśmy się mogli przeprowadzić na spokojnie, to moglibyśmy spokojnie żyć i czekać na efekt ich pracy – mówi pani Małgorzata.